Nawigacja

Prowadzisz escape room i szukasz wiedzy na temat prawnych aspektów z tym związanych? Doskonale trafiłeś. Możesz tutaj wysłuchać odcinka podcastu będącego zapisem mojej prelekcji na temat wyzwań prawnych związanych z prowadzeniem escape roomu oraz przeczytać artykuł powstały na bazie prelekcji.

Materiał dedykowany jest właścicielom escape roomów, ale tak naprawdę każdy właściciel biznesu znajdzie tutaj coś dla siebie. Opowiadam m.in. o:

  • prawie autorskim,
  • zwalczaniu nieuczciwej konkurencji,
  • zawieraniu umów najmu,
  • zatrudnianiu pracowników,
  • prowadzeniu działań marketingowych,
  • przygotowywaniu regulaminów.

Omówiłem te zagadnienie z perspektywy escape roomu, ale z powodzeniem możesz te informacje odnieść również do innych branż.

Podobał ci się odcinek? Udostępnij go innym. Dzięki poniższym przyciskom zajmie ci to dosłownie chwilę.

Podcastu “Prawo dla kreatywnych” możesz słuchać regularnie w następujących miejscach:

Wszystkie pozostałe odcinki podcastu “Prawo dla kreatywnych” znajdziesz na podstronie poświęconej podcastowi.

Rola prawnika w biznesie

Jakiś czas temu trafiłem na ciekawą definicję prawnika. Według tej definicji prawnik to jest ktoś, kto rozwiązuje twój problem, o którego istnieniu dotąd nie wiedziałeś i robi to w sposób, którego nie rozumiesz.

Ja opowiem ci dzisiaj właśnie o problemach, z których być może nie zdajesz sobie nawet sprawy, a wiedza na ten temat pozwoli ci w przyszłości uniknąć kontaktu ze mną.

Dlaczego tak mówię? Bo pokazują to doświadczenia w pracy z moimi klientami.

Często przychodzą do mnie ludzie, którzy nagle zostają zaskoczeni jakimś problemem. Gdyby zdawali sobie z niego sprawę wcześniej, to prawdopodobnie w ogóle nie musieliby korzystać z mojej pomocy.

Dlatego ja dzisiaj opowiem ci o prawnych wyzwaniach związanych z prowadzeniem escape roomu, tak żebyś nie był w przyszłości czymś zaskoczony. Pamiętaj, prawo zaskakuje tylko nieprzygotowanych.

Spis treści

Podzieliłem ten materiał na pięć bloków:

  • własność intelektualna w escape roomie,
  • zawieranie umowy najmu,
  • zatrudnianie pracowników,
  • marketing,
  • obsługa klienta.

Szósty, ostatni blok to odpowiedzi na konkretne, realne problemy.

Tak jak wspomniałem na samym początku, informacje dedykowane są escape roomom, ale jeżeli prowadzisz inny biznes, to również z nich skorzystasz.

Własność intelektualna w espace roomie

Escape room bazuje na własności intelektualnej, czyli na czymś, co powstaje w twojej głowie.

Własność intelektualna najczęściej zaczyna się od pomysłu. Masz świetny pomysł, chcesz go zrealizować, jesteś podekscytowany, ale jednocześnie przychodzi ci do głowy pytanie czy już sam ten pomysł korzysta z ochrony.

Zła informacja jest taka, że sam pomysł jeszcze z ochrony prawnej nie korzysta. Dlatego niekiedy może być ryzykowne dziele się swoimi pomysłami z innymi, bo może zdarzyć się tak, że ktoś cię uprzedzi i twój pomysł zrealizuje jako pierwszy. Jeżeli tak się stanie, to sprawa przegrana, bo to ten ktoś jako pierwszy stworzy utwór.

Tutaj dochodzimy do słowa klucz w prawie autorskim, czyli do pojęcia utworu.

Więcej wiedzy

Więcej informacji o ochronie pomysłu znajdziesz tutaj: Jak chronić pomysł?

Utwór w prawie autorskim i utwór w escape roomie

Utwór, jak pięknie głosi prawnicza definicja, to przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze.

Co to oznacza dla ciebie? Co może być takim utworem w twoim escape roomie? Szereg rzeczy, np::

  • scenariusz,
  • fabuła,
  • aranżacja wnętrza,
  • projekty wyposażenia,
  • zdjęcia,
  • wideo,
  • muzyka.

Gdy już wiesz, czym jest utwór, to powstaje pytanie, kiedy ten utwór zaczyna korzystać z ochrony.

Ten utwór zaczyna korzystać z ochrony wtedy, kiedy go ustalisz, czyli w jakiś sposób zwerbalizujesz.

Przykładowo, gdy spiszesz scenariusz, to staje się on utworem chronionym przez prawo autorskie. Póki ten scenariusz masz tylko w głowie, jest to tylko pomysł niekorzystający z ochrony.

Czasem jest tak, że escape room powstaje w ogóle bez jakichś wcześniejszych projektów, od razu jest wdrażany w życie. Tutaj mam dobrą wiadomość – samo stworzenie escape roomu będzie już ustaleniem utworu, co oznacza, że ten escape room w chwili jego stworzenia będzie korzystał z ochrony prawa autorskiego.

Prawo autorskie nie daje ochrony absolutnej

Wiesz już, kiedy powstaje utwór i kiedy nabywasz do niego prawa.

Gdy już masz świadomość, że twój escape room korzysta z ochrony prawa autorskiego, to nie zachłyśnij się również tym faktem.

To nie jest tak, że masz monopol absolutny na twój escape room. Wynika to z tego, że prawo autorskie nie chroni wszystkiego, tzn. nie wszystko może zostać uznane za utwór.

Powiedziałem już, że utworem nie jest sam pomysł, które pozostaje tylko w twojej głowie. Pomysł musi zostać utrwalony, aby z tej ochrony zacząć korzystać.

Prawo autorskie nie chroni również takich rzeczy jak np. klimat pokoju, atmosfera, jakaś mechanika wyjścia z tego pokoju. To są takie elementy, z którymi prawa autorskie może mieć problem.

Inspiracja w escape roomie

W tym miejscu pojawia się temat inspiracji.

Musisz sobie zdawać sprawę, że cała kultura opiera się właśnie na inspiracji i nawiązaniach do tego, co było wcześniej.

Nie jest tak, że kiedy raz coś stworzysz, to nikt inny w przyszłości nie będzie mógł z tego skorzystać. Owszem, plagiat jest zakazany, ale ta różnica między utworem, który jest pierwszy, a tym, który powstaje w następstwie, jest bardzo płynna.

Generalnie, prawo autorskie rozróżnia trzy rodzaje utworu:

  • utwór pierwotny,
  • utwór inspirowany,
  • utwór zależny.

By zilustrować różnicę między tymi utworami, posługuję się zawsze przykładem Harry’ego Pottera.

Czym są książki o Harrym Potterze? Opowieścią o przygodach młodego czarodzieja.

Mówimy zatem o jakiejś idei, pomyśle, koncepcji w postaci przygód młodego czarodzieja.

J.K. Rowling nie ma monopolu na historię o młodych czarodziejach. Ty też możesz stworzyć genialny cykl opowieści o przygodach młodego czarodzieja, pod warunkiem, że wykorzystasz wyłącznie motyw, a wszystko inne będzie już wynikiem twojej własnej twórczej wizji.

Chodzi o to, że z ochrony korzysta to, co jest bardziej uszczegółowione, czyli świat przedstawiony, rysy charakterologiczne postaci etc. Jeżeli korzystasz wyłącznie z pewnego motywu, ale wszystko inne tworzysz od podstaw sam, to twoja książka będzie utworem inspirowanym, z którego możesz w pełni samodzielnie korzystać.

Natomiast, gdy stwierdzisz, że chcesz nagrać film na bazie powieści J.K. Rowling, to adaptacja filmowa będzie typowym utworem zależnym i na jego rozpowszechnianie potrzebna jest już zgoda pisarki.

Odnosząc to do escape roomu, jeżeli czymś się inspirujesz, dąż zawsze do tego, by nie wykorzystywać, nie powielać konkretnych elementów, a jedynie w jakiś sposób nawiązywać i twórczo przetwarzać, tworząc coś całkowicie własnego.

Pamiętaj przy tym, że różnica między utworem inspirowanym a zależnym często jest trudno do jednoznacznego stwierdzenia. Każdą sytuację należy oceniać indywidualnie i nie ma żadnych zerojedynkowych metod, by kategorycznie stwierdzić, co będzie utworem inspirowanym, a co zależnym.

Podkreślam również, że kwalifikacja utworu do jednej z kategorii ma istotne znaczenie.

Utwór inspirowany to utwór w pełni samodzielny, do którego prawa w pełni przysługują twórcy i z którego korzystanie nie wymaga żadnych zgód.

Utwór zależny to utwór, do którego prawa wprawdzie przysługują twórcy, ale na korzystanie z niego potrzebna jest zgoda podmiotu uprawnionego do utworu pierwotnego.

Komu przysługują prawa autorskie?

Zastanówmy się teraz, co dzieje się na zapleczu prawnym, gdy tworzysz escape room.

Gdy robisz to samodzielnie, wszystkie prawa przysługują tobie jako pojedynczemu twórcy.

Problem pojawia się w sytuacji, kiedy działacie w kilka osób, czyli kilka osób twórczo, kreatywnie pracuje nad escape roomem. Tutaj mamy do czynienia z tzw. utworem współautorskim.

Konsekwencja jest taka, że żeby móc korzystać z utworu współautorskiego, potrzebna jest zgoda wszystkich twórców. To właśnie często jest gwóźdź do trumny.

Sytuacja z tworzeniem escape roomu przypomina mi formowanie zespołu rockowego. Na początku zawsze wszystko jest super. Z entuzjazmem tworzymy, jeździmy w trasy, nagrywamy płyty, ale po jakimś czasie dochodzą do głosu pewne sprawy personalne.

Jeden członek zespołu nie jest już zainteresowany, odchodzi. Potem pojawiają się kolejne konflikty. Koniec końców, zespół trafia do sądu i kłóci się, kto ma prawo do nazwy, do piosenek, czyje to wszystko w ogóle jest.

Tak samo jest w spółkach. Gdy zaczynamy prowadzić spółkę, wydaje nam się, że z tym naszym wspólnikiem zawojujemy świat i będziemy razem po wsze czasy. Po kilku latach okazuje się, że oto nasze drogi się rozchodzą i powstaje problem, co dalej z tą spółką, jak to wszystko ma wyglądać.

W spółkach najczęściej rozwiązuje się ten problem dobrą umową założycielską, w której przewiduje się wszystkie możliwe czarne scenariusze, np. wyjścia wspólników ze spółki, po to, żeby zastrzec, jak będziemy mogli rozwiązać sytuację konfliktową w przyszłości.

Dlatego jeżeli tworzycie jakiś escape room wspólnie, to oczywiście świetnie, że jest ten entuzjazm, że działacie razem, ale zastanówcie się, co może się przydarzyć, gdy się pokłócicie.

Warto wypracować pewne mechanizmy wyjścia z sytuacji konfliktowych jak np.: przewidzieć, komu będzie przysługiwać prawo do nazwy, kto będzie mógł posługiwać się scenariuszem itd.

Oczywiście to wydaje się mocno groteskowe na samym początku. No bo jak, siadamy i spisujemy umowę na złe czasy, gdy tak super się dogadujemy? Właśnie tak.

Owszem, można dogadać się również po fakcie. Jednak w sytuacji konfliktu, dojście do porozumienia jest bardzo trudne, bo pojawia się temat ego, pieniędzy itp. i bardzo ciężko ustalić, kto dalej tym escape roomem ma zarządzać.

Pamiętaj zatem, że konflikty zawszę mogą się pojawić i warto pomyśleć o nich wcześniej, by potem zaoszczędzić sobie nerwów.

Jak chronić swój escape room?

Teraz zastanówmy się nad sytuacją, w której masz escape room, działa on bardzo fajnie, i pojawiają się osoby, które chcą do niego nawiązywać, chcą w jakiś sposób wykorzystać twoją renomę i wzbogacić się twoim kosztem.

W związku z tym, klienci często pytają mnie, czy np. scenariusz można jakoś zastrzec.

Odpowiedź brzmi, że prawo autorskie nie przewiduje w ogóle rejestracji utworów. Ochrona z prawa autorskiego przysługuje z mocy prawa.

Oznacza to, że w sytuacji, w której tworzysz utwór, z chwilą jego stworzenia prawa autorskie zaczynają ci przysługiwać, nie musisz nic robić, nie musisz składać żadnych wniosków, nigdzie nic rejestrować i nie musisz za to płacić.

To jest dobre, ale z drugiej strony pojawia się często problem, że ciężko jest udowodnić, w jaki sposób ten utwór powstał, kto do niego ma prawa. Nie ma bowiem żadnego rejestru praw autorskich, a ty nie dysponujesz żadnym formalnym dokumentem potwierdzającym twoje prawa.

Ochrona escape roomu poprzez znak towarowy

W tym momencie pojawia się wątek znaków towarowych. Znaki towarowe w dalszym ciągu są w Polsce niedoceniane przez przedsiębiorców, a mają dużą moc.

Posiadając zarejestrowany znak towarowy, jeżeli twoja konkurencja zacznie posługiwać się twoim znakiem towarowym, bardzo łatwo możesz storpedować jej działania i nie pozwolić, żeby pasożytowała na twojej renomie.

Takim znakiem towarowym może być np. nazwa twojego escape roomu, jeżeli jest dostatecznie fantazyjna i pozwala odróżniać escape room od escape roomu konkurencji.

Znaki towarowe dają silniejszą ochronę, tylko że za rejestrację znaku towarowego trzeba zapłacić. O ile zatem ochrona z prawa autorskiego jest bezpłatna i nie trzeba podejmować żadnych szczególnych kroków, by tę ochronę sobie zapewnić, o tyle w przypadku znaku towarowego trzeba przejść przez całą procedurę rejestracyjną i zapłacić za ochronę.

Jeżeli jesteś zainteresowany znakami towarowymi, polecam kontakt z Mikołajem Lechem, który jest specjalistą w tym zakresie.

Zwalczanie nieuczciwej konkurencji

Wiesz już, że o swoje prawa możesz walczyć na podstawie prawa autorskiego, a jeśli posiadasz zarejestrowany znak towarowy, to również z wykorzystaniem tego oręża.

Jeżeli jednak nie masz znaku towarowego, a ochrona na gruncie prawa autorskiego również jest nie do końca pewna, to nie jesteś jeszcze na straconej pozycji. Jest jeszcze w Polsce coś takiego jak ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Jak sama nazwa wskazuje, ustawa ta zajmuje się zwalczaniem takich zachowań przedsiębiorców, które są nieuczciwe, które są nie fair.

Czyli jeżeli ktoś pasożytuje na twojej renomie, próbuje się pod ciebie podszywać, dokonuje jakichkolwiek innych działań, które intuicyjnie wyczuwasz, że są nie w porządku, możesz postawić mu zarzut dopuszczenia się czynu nieuczciwej konkurencji i w ten sposób zablokować podejmowane przez niego działania.

Sąd jako ostateczność

Przestrzega cię jednak przed hurra optymistycznym podejściem do wikłania się w spory sądowe.

Zawsze powtarzam swoim klientom, że, owszem, podstawy prawne do walczenia w sądzie zawsze są, ale traktujmy te polskie sądy jako taką ostateczność. Dlaczego?

Po pierwsze, na gruncie prawa własności intelektualnej rozstrzygnięcia sądowe są bardzo niepewne. Tak naprawdę nigdy nie wiemy, co sędzia zadecyduje.

Po drugie, procesy trwają bardzo długo – dwa, trzy lata. Nie zawsze warto się bawić, czasem warto dogadać się polubownie, nawet jeżeli to rozwiązanie w stu procentach nas nie satysfakcjonuje.

Jak to mówią, lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu.

Więcej wiedzy

Więcej informacji o dochodzeniu swoich praw znajdziesz tutaj: Jak reagować na naruszenie praw autorskich?

Zapożyczenia i inspiracja we własnym escape roomie

Ostatnim blokiem w ramach prawa własności intelektualnej jest zagadnienie wykorzystywania w swoich escape roomach elementów pochodzących z twórczości innych osób.

Powiedziałem ci wcześniej, że twój escape room, tasz scenariusz, twoja aranżacja wnętrza itp. będą korzystać z ochrony prawa autorskiego, ale nie zapominaj, że do tego wszystkiego, co funkcjonuje w kulturze, komuś innemu również przysługują prawa.

Np. do Harry’ego Pottera przysługują prawa pani J.K. Rowling, ale jest również znak towarowy „Harry Potter”. Generalnie do wszystkich znanych postaci kulturowych, do pewnych książek, filmów, seriali takie prawa funkcjonują.

Ja wiem, że ty mi teraz powiesz: „Stoi tu jakiś mądry człowiek i mówi, że ja mam tak nie robić, a wszyscy moi koledzy tak robią. Jest mnóstwo pokojów tematycznych, jakoś wszyscy żyją”.

Rzeczywiście masz rację, tak jest. Póki co trwa chyba taka trochę dzika partyzantka, czyli nikt nie przejmuje się jakimiś licencjami, tym, że wykorzystuje utwory, które należą do kogoś innego.

Jednak prędzej czy później każda partyzantka się kończy, a najczęściej z hukiem. Nie jest to zresztą jakaś bardzo odległa wizja.

Wystarczy wspomnieć sprawę  sprawę napoju „John Lemon” i pani Yoko Ono, która postanowiła zablokować produkcje tego napoju.  Powinieneś zdać sobie sprawę, że wcale nie jest takie mało prawdopodobne, że znajdzie się jakiś zagraniczny podmiot, który dowie się o twoim escape roomie nielegalnie wykorzystującym cudzą własność intelektualną.

Owszem, korzystanie ze znanych motywów jest atrakcyjne, przyciąga zainteresowanie konsumentów, ale nie ulegaj pokusie wykorzystywania tego zero-jedynkowo. Zawsze staraj się w jakiś sposób tylko nawiązywać, tworząc coś własnego, żeby móc powiedzieć, że to inspiracja, a nie plagiat.

Pamiętaj jednocześnie o tym, co mówiłem wcześniej – granica między inspiracją, utworem zależnym a plagiatem jest płynna i do każdej sytuacji należy podchodzić indywidualnie.

Lokalizacja escape roomu, czyli wynajmujemy lokal

Pierwszy blog tego materiału był obszerny. Powód jest prosty. Uważam, że własność intelektualna jest bardzo istotna, szczególnie w działalności escape room.

Kolejne zagadnienie związane z prowadzeniem escape roomu to zapewnienie sobie lokalu na potrzeby escape roomu.

Escape room najczęściej znajduje się w lokalu wynajmowanym. Czyli dochodzisz do etapu, gdy zawierasz umowę najmu z właścicielem lokalu.

Jak to się odbywa? Najczęściej sięgasz po wzór z internetu albo bez refleksji podpisujesz umowę przedstawioną przez wynajmującego.

Ja na twoim miejscu  postawiłbym jednak na trochę dalej idący profesjonalizm. Wkładasz w swój escape room pieniądze. To ma być działalność dochodowa i funkcjonować na takim poziomie, aby ciebie wspierać, a nie blokować.

Dlatego w umowie najmu warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy.

Nakłady na lokal

W pierwszej kolejności, pomyśl o dostosowaniu lokalu, czyli tzw. nakładach koniecznych, by móc korzystać z tego lokalu w twojej działalności.

Nakłady czynisz na początku, potem korzystasz z tego lokalu, ale po fakcie, gdy zwracasz lokal, okazuje się, że te nakłady trzeba jakoś rozliczyć. I teraz właściciel może ci powiedzieć: „Zabieraj wszystko, co zrobiłeś, przebuduj mi te ścianki tak jak było. Ja nie mam z tym nic wspólnego”.

Dlatego warto w umowie przewidzieć, jak rozliczenie nakładów będzie się odbywać.

Rozliczanie mediów

Pamiętaj również o rozliczaniu mediów, kto za co będzie płacił, kto pokrywa koszty przyłączenia itp.

Kary umowne

Zwróć uwagę na kary umowne. Sprawdź czy w tej umowie nie znajdują się jakieś kary za jakieś trywialne naruszenie obowiązków, bo często może okazać się tak, że nie przeczytałeś umowy, a potem okazuje się, że musisz zapłacić za naruszenie jakiegoś obowiązku.

Trwałość umowy

I w końcu trwałość umowy. Escape roomu nie zakłada się na miesiąc, dwa, tylko najczęściej na dłuższy okres.

Dlatego dąż do tego, by umowa najmu została zawarta na czas określony, aby możliwość jej wypowiadania były limitowana do szczególnie ważnych przypadków, które będą określone, a jeżeli wprowadzasz mechanizm wypowiedzenia, to żeby ten okres wypowiedzenia był odpowiednio długi.

Chodzi o uniknięcie sytuacji, w której w miesiąc musisz opuścić lokal i tak naprawdę twój biznes pozostaje w zawieszeniu.

Więcej o umowie najmu dowiesz się z tego artykułu: Umowa najmu – jak bezpiecznie wynająć lokal?

Możesz również kupić sprawdzony szablon umowy najmu.

Umowa najmu
Szukasz sprawdzonego wzoru umowy najmu? Kliknij w grafikę i sprawdź ofertę.

Zatrudnianie pracowników

Gdy twój biznes się rozwija, zaczynasz szukać już nie kogoś do pomocy na równorzędnym poziomie, tylko kogoś, kto będzie zawsze w jakiś sposób tobie podporządkowany. Chodzi po prostu o zatrudnianie pracowników.

W ramach tego zatrudnienia pracowników zawsze pojawia się ten sam problem, czyli nasz ukochany ZUS.

Wiadomo, że zatrudnianie pracowników łączy się z ponoszeniem kosztów i każdy dąży do tego, żeby te koszty zminimalizować.

Dlatego zatrudniamy masowo na umowę o dzieło. I tak mamy umowę o dzieło na podlewanie, na sprzątanie lokalu, o obsługę recepcji, a to nie są żadne dzieła.

Czym jest dzieło?

Dzieło to jakiś wytwór, który ma być jednorazowo zrobiony i który można ocenić pod kątem wymagań specyfikacji tego dzieła. Typowym dziełem jest logo, strona internetowa, projekt wizytówki, aranżacja, projekt wnętrza.

Tutaj znowu wracamy do prawa autorskiego. Jeżeli zlecasz komuś pracę polegającą na przygotowaniu jakiegoś dzieła, które będziesz dalej w swojej działalności wykorzystywać, to musisz wziąć pod uwagę, że potrzebne są ci prawa, żeby móc z tego dzieła korzystać.

Sama zapłata za dzieło nie wystarcza jeszcze do tego, żeby móc z niego korzystać. Przekonał się o tym jeden z moich klientów, który przyszedł do mnie za późno. Kupił markę napojów, w ramach której były etykiety napojów. Zaczął korzystać, zaczął produkcję i zgłosił się do niego grafik, zapytując go: „Gdzie pan ma jakąś umowę licencyjną pozwalająca na korzystanie z tej etykiety?”.

Klient takiej umowy nie miał, ponieważ robił tę etykietę tzw. grafik pracujący „na gębę”. I „na gębę” zawsze jest fajnie, dopóki grafik dobrze przędzie, bo potem zaczyna szukać pieniążków.

Dlatego jeżeli zamawiasz jakieś dzieło, to zwróć uwagę, żeby w tej umowie znalazły się postanowienia dotyczące przeniesienia autorskich praw majątkowych bądź udzielenia licencji. Żebyś nie znalazł się w sytuacji, w której korzystasz z czegoś, tak naprawdę nie mając ku temu uprawnień.

Dowiedz się więcej

Więcej o umowie o dzieło przeczytasz tutaj: Umowa o dzieło – przygotuj ją samodzielnie krok po kroku.

Sprawdzony szablon umowy o dzieło możesz kupić tutaj: Szablon umowy o dzieło.

Oszczędności wychodzą bokiem

Wracając do wątku zatrudnienia na umowę o dzieło zamiast na umowę o pracę czy umowę zlecenie, pamiętaj, że to może być inwestycja bardzo ryzykowna.

Ona, owszem, przynosi na początku realną oszczędność, ale nasz kochany ZUS ma bardzo dobrą pamięć i on tak prędko nie zapomina.

Pięć lat , tyle się przedawniają roszczenia, w związku z tym ZUS może w okresie pięciu lat zwrócić się do ciebie i podważyć umowę o dzieło jako fikcyjną, nakazując  ci zapłatę zaległego ZUS-u wraz z odsetkami, co będzie skutkowało tym, że ta oszczędność poniesiona pięć lat temu dzisiaj jest raczej stratą pieniędzy.

Dlatego warto przemyśleć czy umowa o dzieło jest rzeczywiście najlepszym rozwiązaniem.

Alternatywy dla umowy o dzieło

W tym momencie narracji klienci najczęściej pytają mnie: „Panie Wojtku, jakie są alternatywy, bo ja nie chcę na dzieło, ale nie chcę też ZUS-u”.

Kilka alternatyw jest.

B2B (business to business) – zatrudniasz innego przedsiębiorcę, on cię fakturuje i po problemie, zus cię wtedy nie obchodzi.

Uczniowie i studenci do 26 r. ż, którzy w ramach umowy zlecenia nie podlegają oskładkowaniu.

Pracownicy etatowi, którzy będą pracować dla ciebie po godzinach, a w ramach etatu osiągają minimalne wynagrodzenie i dlatego w ramach współpracy z tobą tego ZUS-u nie będą płacić.

Oprócz tych rozwiązań, ja zawsze mówię klientom, że czasem warto też popracować na przekonaniach.

Jeżeli zatrudniasz pracowników, to najczęściej twój biznes rośnie. Jeżeli biznes rośnie, to chyba bez sensu jest na wszystkim oszczędzać, tym bardziej, że koszty zatrudnienia pracownika stanowią koszt uzyskania przychodu, co sprawia, że de facto twój podatek dochodowy jest mniejszy.

Przemyśl to, zanim zatrudnisz na fikcyjną umowę o dzieło.

Marketing i aspekty prawne

Przejdźmy teraz do marketingu, czyli do zdobywania klientów.

Tutaj znowu wracamy do prawa autorskiego. Jak widzisz, ta własność intelektualna przejawia się tak naprawdę we wszystkich kwestiach.

Z marketingiem jest tak, że jeżeli prowadzisz jakieś działania marketingowe, to wykorzystujesz w nich wiele utworów, m.in. muzykę, grafikę, zdjęcia.

Jeżeli masz duży budżet, zlecasz wykonanie takich utworów komuś z zewnątrz, zawierasz z nim umowę o dzieło z przeniesieniem autorskich praw majątkowych i wszystko śmiga.

Jednak przy mniejszych budżetach najczęściej szukasz materiałów bezpłatnych. Idziesz do Google’a, szukasz grafiki i często bezrefleksyjnie ją wykorzystujesz.

Jeżeli wykorzystujesz jakieś materiały nie swoje, a bezpłatne, to musisz się zawsze upewnić, na jakich licencjach są one rozpowszechniane, czy możesz je rzeczywiście wykorzystać.

Może się bowiem okazać, że wykorzystasz jakieś zdjęcie w materiałach marketingowych, to zdjęcie nie jest Twoje, wykorzystałeś je bez odpowiedniej licencji i masz problem, musisz płacić odszkodowanie za bezumowne wykorzystanie czyjegoś utworu.

Pamiętaj, że ładne zdjęcia i grafiki nie biorą się znikąd, one zawsze do kogoś należą.

Artykuły o wykorzystaniu zdjęć

O zdjęciach w kontekście prawa autorskiego poczytasz więcej tutaj:

Wizerunek a promocja escape roomu

W działaniach marketingowych nie zapomnij również o wizerunku.

Pamiętaj, że nie tylko wizerunek celebrytów korzysta z ochrony. Przyzwyczailiśmy się już, że celebryci występujący w reklamach biorą za to pieniądze.

Jeżeli jednak przychodzą do twojego escape roomu piękni, młodzi ludzie i chcesz wykorzystać ich zdjęcie w materiałach marketingowych, np. na Facebooku, to również musisz mieć ich zgodę, bo na rozpowszechnianie cudzego wizerunku, szczególnie w ramach działań komercyjnych, zgoda jest potrzebna.

Artykuły o wizerunku

O wizerunku przeczytasz i posłuchasz więcej tutaj:

Wystarczy mieć choćby jakieś proste oświadczenie, że osoby zgadzają się na wykorzystanie zdjęć w określony sposób. To pozwoli uniknąć roszczeń związanych z naruszeniem prawa do wizerunku.

Dane osobowe

Pamiętaj również, że marketing internetowy wiąże się z przetwarzaniem danych osobowych.

Przykładowo, jeżeli masz newsletter, to najczęściej przetwarzasz imię i adres e-mail, z czym łączy się wiele obowiązków.

Takim najbardziej widocznym i dotkliwym, bo widocznym na stronach,  obowiązkiem są te wszystkie checkboxy i klauzule informacyjne, które muszą mieć odpowiednią treść, wskazywać na odpowiednie zgody.

Ale to nie wszystko. W ramach ochrony danych osobowych pojawia się również konieczność sporządzania dokumentacji ochrony danych osobowych, zawarcia umów powierzenia, przeszkolenia pracowników, wdrożenia stosownych procedur.

Więcej informacji

Więcej informacji o ochronie danych osobowych znajdziesz tutaj:

Zakazana reklama

W ramach działań marketingowych przestrzegam cię jeszcze przed jednym: przed nieuczciwą reklamą.

Mówiłem ci już o ustawie dotyczącej zwalczania nieuczciwej konkurencji. Ona przewiduje również formy tzw. zakazanej, nieuczciwej reklamy.

Taką zakazaną reklamą będzie np. pozycjonowanie się na słowa kluczowe konkurencji. Jeżeli twoja konkurencja ma znak towarowy na swój escape room, to nie kieruj reklam Google AdWords na niego, bo to właśnie będzie czyn nieuczciwej konkurencji.

To samo dotyczy marketingu szeptanego, czyli fałszywych, negatywnych opinii albo dodawania własnych pozytywnych, podszywając się pod innych. To są działania marketingowe nieuczciwe, piętnowane przez prawo.

Więcej wiedzy

Więcej informacji o niedozwolonej reklamie znajdziesz tutaj:

Obsługa klienta a prawo

Teraz zajmiemy się etapem, kiedy klient zawiera z tobą umowę, a ty następnie tę umowę wykonujesz.

To brzmi strasznie poważnie, ale w sytuacji, w której klient przychodzi do twojego escape roomu, świadczysz mu usługę na podstawie umowy zawieranej najczęściej ustnie, internetowo bądź mailowo. Niezależnie od formy, zawsze jest to umowa.

Więcej wiedzy

Więcej informacji o formach zawierania umów znajdziesz tutaj:

Skoro wiesz, że zawierasz ze swoim klientem i robisz to najczęściej na odległość, to pojawia się tutaj taki wniosek: powinieneś mieć regulamin.

Regulamin szczególnie przydaje się wtedy, kiedy nadchodzi zima, czyli ochładzają się twoje relacje z klientem.

Regulaminów co do zasady nikt nie czyta. Każdy zaznacza checkbox, że przeczytał, że akceptuje, ale gdy będzie niezadowolony z usługi, to zacznie dopiero myśleć o tym, żeby do tego regulaminu zajrzeć i poszukać czegoś, co może wyciągnąć.

Pierwszy regulamin to regulamin związany z zawieraniem umów na odległość.

Jeżeli masz stronę internetową, w ramach której umożliwiasz klientom dokonanie rezerwacji w twoim escape roomie, to musisz mieć regulamin, który będzie przewidywał warunki zawarcia tej umowy, jej treść, procedurę reklamacyjną, odstąpienia od umowy.

Więcej wiedzy

Więcej informacji o regulaminach znajdziesz tutaj:

Drugi regulamin jest wewnętrzny. Czyli klient przychodzi do escape roomu i warto mieć regulamin, który przewiduje, jak z tego escape roomu korzystać, czego nie robić, co robić, czego nie wolno, a na co uważać. W sytuacji, w której klient będzie miał jakieś roszczenia, reklamacje, zawsze można mu na ten regulamin się powołać.

Ludzka twarz ma znaczenie

Często spotykam się z tym, że przedsiębiorcy przygotowują pieczołowicie regulaminy, zabezpieczają się na wszystko, co się da.

Potem przychodzi klient i oni, powołując się na regulamin, nieprzejednani odmawiają mu czegoś. Ja zawsze powtarzam klientom, że w ramach tej obsługi klienta, tego doświadczenia z nami czasem warto odłożyć na bok ten regulamin i pomyśleć po ludzku, tak, żeby ten klient był po prostu uśmiechnięty.

Mam nadzieję, że również ty będziesz uśmiechnięty po lekturze tego poradnika. Na deser, zapraszam cię na sesję pytań i odpowiedzi.

Prawo dla escape roomów – pytania i odpowiedzi

Pytanie nr 1: Chciałem zapytać się odnośnie znaków towarowych, ich zastrzegania. Co jeżeli jakaś firma zastrzegła sobie np. nazwę „escape room”, „room escape” albo tego typu rzeczy, które są ogólnie używane przez wszystkich?

Po pierwsze, taka nazwa nie powinna być zarejestrowana przez Urząd Patentowy, bo ona nie indywidualizuje usługi, tylko wskazuje na jej charakter.

Jeżeli Urząd Patentowy w swojej nieświadomości zarejestrował, to my możemy dążyć do unieważnienia tego znaku.

Eliminowanie z obrotu pojęcia escape room to byłby absurd. Bo wszyscy tutaj jak jesteśmy mamy coś wspólnego z escape roomami i nie może być tak, że jedna osoba ma monopol na pojęcie „escape room”.

W związku z tym nie będzie możliwe zastrzeżenie znaku „escape room”. Jeżeli jednak taki znak został zarejestrowany, a ktoś będzie chciał z tym walczyć, wystarczy udać się do rzecznika patentowego i on podziała w ramach procedury unieważnienia tego znaku towarowego.

Odnośnie znaków towarowych polecam blog Mikołaja Lecha. Mikołaj wypowiedział się również gościnnie na potrzeby tego materiału.

Wypowiedź Mikołaja Lecha

Doradzałem jednemu z klientów w sprawie znaków towarowych ESCAPE ROOM, które zostały zgłoszone w Polsce do ochrony.

Branże ogarnął strach, że komuś uda się zmonopolizować tak naprawdę nazwę rodzajową.

Interweniowaliśmy więc w Urzędzie Patentowym RP wskazując, że określenie „escape room” czy „room escape” nie nadaje się do odróżniania tego typu gier.

Na tą chwilę zarejestrowano jedynie znaki słowno-graficzne o tej nazwie. Udało się to dlatego, że elementem fantazyjnym była w nich grafika.

Przewiduję, że w zakresie usług rozrywkowych tego typu znaków słownych nie uda się zastrzec.

Gdyby tak się jednak stało (ekspert rozpatrujący sprawę jest tylko człowiekiem) to formalnie można w przyszłości podjąć próbę unieważnienia takiego prawa.

Pytanie nr 2: Myślę, że większość właścicieli ma taki punkt w regulaminie do graczy, że gracze wchodzą do pokoi na własną odpowiedzialność. Pytanie: czy to jest w ogóle zgodne z prawem, czy ma jakieś znaczenie, czy to jest bardziej taki straszak?

A drugie pytanie: czy jeżeli mamy regulamin, w którym damy zapis, że podczas rejestracji osoby podające dane wyrażają zgodę na przetwarzanie danych, to czy taki punkt jeszcze jest potrzebny na formularzu rezerwacji, taki checkbox, czy wystarczy to zawrzeć w regulaminie?

Zaczynając od pierwszego pytania, oczywiście to się pojawia nagminnie. Wchodzi na swoją odpowiedzialność i to jest taki straszak.  Nie ma to  żadnego waloru prawnego, ponieważ ty jako przedsiębiorca jesteś zobowiązany zapewnić swojemu klientowi takie warunki, żeby one były dla niego bezpieczne, chyba że uprzedzisz o pewnych ryzykach i on się świadomie zgodzi.

W związku z tym, jeżeli klientowi by się coś przydarzyło, to nie będziesz mógł po prostu mu powiedzieć: „Słuchaj, wchodziłeś na własną odpowiedzialność, moja odpowiedzialność jest totalnie wyłączona”.

Zawsze trzeba się zastanowić, czy dołożyłeś należytej staranności, czy odpowiednie zabezpieczenia były wdrożone, czy klient był poinformowany. W związku z tym to postanowienie w regulaminie może być uznane za klauzulę niedozwoloną i ono jako takie w ogóle jest nieskuteczne.

Jeżeli chodzi o drugie pytanie, czyli o checkbox, jak zrozumiałem za zgodą na przetwarzanie danych w celach marketingowych, to w ogóle ukrywanie go w regulaminie sprawia, że ta zgoda jest nieważna. I o tym wielokrotnie GIODO się wypowiadał, że taka zgoda musi być odebrana oddzielnie od regulaminu. Czyli ktoś musi mieć możliwość zawarcia z tobą umowy bez wyrażenia zgody marketingowej, nie może być to połączone.

Jeżeli chodzi o dane wykorzystywane wyłącznie w celu realizacji umowy, to tu w ogóle nie musisz mieć zgody, bo wystarczającą podstawą przetwarzania danych jest właśnie ta zawarta umowa. Jeżeli te dane są wykorzystywane wyłącznie w ramach realizacji tej umowy, checkbox za zgodą jest niepotrzebny.

Pytanie nr 3: Zatrudniamy w escape roomie studentów na umowę zlecenie. Mamy od czasu do czasu burzę mózgów. Oni są superkreatywni, mają świetne pomysły. Czy to, co oni wytworzą, to nasza własność, czy to jest ich własność? Jak się żegnamy z nimi w przyszłości, to czyje to są pomysły?

Jak powiedziałem wcześniej, prawo autorskie nie chroni pomysłów. Na etapie burzy mózgów, gdy wymieniacie się w jakimś gronie pomysłami, to owszem wymieniliście się, ale nie powstał jeszcze żaden utwór i nikt nie nabył do niego praw.

W związku z czym, na tym etapie w ogóle nie mamy problemu. Problem pojawia się wtedy, kiedy student stworzyłby coś, swój pomysł przelał na papier w postaci np. scenariusza.

Jeżeli chcesz z tego korzystać, to musisz od niego nabyć autorskie prawa majątkowe, żeby w przyszłości nie było z tym problemu.

Jeżeli zatrudniasz na umowę o pracę, to najczęściej zawiera się w niej postanowienia, że wszystko to, co zostało wykonane w ramach obowiązków pracowniczych, włącznie z prawami autorskimi i majątkowymi, nabywa pracodawca.

Warto o tym pamiętać, że jeżeli dochodzi do utrwalenia jakichś pomysłów, by zapewnić sobie prawa do ich wykorzystywania.

Koleżanka zadała ciekawe pytanie o prawa autorskie przy zleceniu i umowie o dzieło. Tu nie ma żadnego automatyzmu. Czyli trzeba w tej umowie zawrzeć stosowne postanowienia.

Dodałbym, bo wiem z praktyki, że najczęściej tak to wygląda, że my ograniczamy się do stwierdzenia, że zamawiający nabywa całość autorskich praw majątkowych. To nie załatwia sprawy, ponieważ trzeba jeszcze wskazać pola eksploatacji, trzeba jeszcze pamiętać o prawach zależnych, o autorskich prawach osobistych.

Generalnie postanowienia dotyczące praw autorskich najczęściej w umowie przybierają cały oddzielny paragraf i to nie jest jedno zdanie. Więc wszystkie te wzory internetowe, gdzie pojawia się nabycie całości autorskich praw majątkowych, tak naprawdę nie prowadzą do niczego, bo do żadnego przejścia praw nie dochodzi ze względu na niedookreślenie tego.

Pytanie nr 4: Bez względu na to, jak bezpiecznego pokoju nie zrobimy, ktoś może sobie te metalowe drzwi na nogę zrzucić. Więc jak zabezpieczyć się przed takimi sytuacjami, żeby klienci nie mieli później do nas pretensji o to, że my zrobiliśmy niebezpieczny pokój, mimo że jest on w stu procentach bezpieczny, ale człowiek się pobił z kolegą i sobie krzywdę zrobił?

To jest kwestia odpowiedzialności prawnej, odpowiedzialności cywilnej. Nigdy nie ponosisz odpowiedzialności absolutnej. To, że komuś coś się przydarzyło, to jeszcze nie oznacza, że automatycznie ponosisz odpowiedzialność. Przy czym, zawsze musisz być w stanie wykazać, że te zabezpieczenia są odpowiednie ze względu na potencjalne zagrożenia.

Jedyną formą zabezpieczenia jest wdrożenie odpowiednich zabezpieczeń i zadbanie o regulamin wewnętrzny, który będzie akceptowany poprzez wejście do escape roomu. W teatrach się to rozwiązuje np. poprzez wydrukowanie tego regulaminu i wywieszanie go w formie plakatu przed wejściem na widownię.

Nie ma jednak żadnego złotego sposobu, w którym mógłbyś powiedzieć klientowi, który zgłosi się do ciebie z roszczeniem, że ty odpowiedzialności nie ponosisz. To zawsze jest kwestia indywidulana i prawdopodobnie będzie oceniana najczęściej na etapie postępowania reklamacyjnego, gdy klient przyjdzie do ciebie z taką reklamacją. Nie ma niestety żadnej złotej, prawniczej formułki, która pozwoliłaby tobie wymigać się na zawsze od odpowiedzialności.

Pytanie nr 5: Chciałbym dopytać o zgodę na wykorzystanie zdjęć w celach marketingowych. Czy wystarczy nam zgoda słowna udzielona w lokalu, czy muszę mieć to jakoś na piśmie potwierdzone?

Zgody można udzielić w każdej formie, tylko powstaje problem dowodowy: jak wykażesz zgodę ustną?

Warto mieć takie proste, krótkie oświadczenie, zgodę na wykorzystanie wizerunku i poprosić o podpis. Jeżeli to nie jest możliwe, decyzja należy do ciebie, czy opierasz się na zgodzie ustnej, czy nie, bo w przyszłości, gdyby klient zarzucił ci wykorzystanie zdjęcia bez zgody, to ty musisz być w stanie wykazać, że on takiej zgody ci udzielił.

On może ją udzielić w dowolnej formie. Mailowo, pisemnie, ustnie, ale ty musisz być w stanie ją wykazać. Więc zawsze musisz się zastanowić, czy masz jakiś dowód na udzielenie tej zgody. Oczywiście najbardziej drastycznym pomysłem byłoby nagrywanie go z ukrytej kamery, ale tego też nie polecam, bo to z kolei wchodzenie w sferę prywatności.

Pytanie nr 6: Mam pytanie odnośnie tego, że możemy naśladować czyjś pokój, czyli wystrój, ogólny klimat. Może zdarzyć się tak, że np. my wymyślimy jakiś pokój, w okolicy nikt takiego nie ma, a po roku ktoś może się do nas zgłosić, że w jakimś małych miasteczku w Niemczech jest pokój z takim wystrojem i my ukradliśmy ten pomysł.

Jest takie ryzyko na gruncie prawa autorskiego, dlatego prawo autorskie przewiduje coś takiego jak twórczość równoległą.

To się tak mądrze nazywa, a polega na tym, że w różnych miejscach na ziemi ludzie mogą wpaść na podobne pomysły i je zrealizować. Może być tak, że dwie osoby równolegle wpadną na dokładnie ten sam pomysł i go zrealizują.

Jeżeli jedna była wcześniej, to prawa autorskie przysługują jej, ale jeżeli my stworzyliśmy coś w zupełnej nieświadomości, w zupełnym niewzorowaniu się na tej innej osobie, to w ramach ewentualnego procesu będziemy się właśnie w ten sposób bronić, powołując na twórczość równoległą.

Czyli to nie jest tak, że my musimy zrobić research, czy na świecie nie ma czegoś podobnego, aczkolwiek zawsze warto się zastanowić, czy w najbliższej okolicy czegoś nie ma.

Generalnie chodzi jak zawsze w prawie o dołożenie takiej należytej staranności profesjonalisty. Czyli nie działanie całkowicie na oślep, ale poczynienie jakichś kroków w celu zabezpieczenia siebie.

Jeżeli my takie kroki poczynimy, to będziemy względnie bezpieczni. Oczywiście nie mówię o chamskim kopiowaniu jeden do jednego i potem powoływaniu się, że ja nie miałem pojęcia, bo to też się nie sprawdza.

Generalnie temat prawa autorskiego, inspiracji i utworów zależnych jest bardzo płynny.  To trzeba zawsze rozważać na gruncie indywidualnej sytuacji i nie ma takiej zero-jedynkowej granicy: to wolno, tego nie wolno.

Często np. nam się wydaje, że możemy wykorzystać 15 sekund czyjejś muzyki i wtedy to jest dozwolone. Nie ma żadnych zerojedynkowych w prawie autorskim odpowiedzi i zawsze trzeba indywidualnie podchodzić do danego przypadku.

Pytanie nr 7: Czy nagrywanie na monitoringu, które mogłoby być taką formą zabezpieczenia, wymaga specjalnej zgody od użytkownika, czy wystarczy poinformować użytkownika, że jest monitoring i że to wszystko jest nagrywane?

Poinformowanie to już jest raz, ale niestety RODO, czyli to unijne rozporządzenie o ochronie danych osobowych, które będzie stosowane od maja 2018 r., dotyczy również monitoringu wizyjnego.

Według tego rozporządzenia nagrywanie kogoś, monitorowanie kogoś to już będzie proces przetwarzania jego danych osobowych.

Żeby móc przetwarzać dane osobowe, trzeba legitymować się odpowiednią podstawą, a najlepszą będzie właśnie zgoda.

Aczkolwiek w celach zapewnienia bezpieczeństwa np. w escape roomie można również powołać się na tzw. usprawiedliwiony cel. Czyli my dążymy do tego, żeby użytkownicy byli bezpieczni, nie musimy odbierać zgody, ale informujemy.

Generalnie RODO kładzie nacisk, żebyśmy zawsze, niezależnie od wszystkiego dokładnie informowali i to nie w taki lakoniczny sposób czy też bardzo formalistyczny, ale mówienie trochę jak krowie na granicy, co się będzie działo.

W związku z tym podstawą na pewno zawsze jest wyraźna informacja. Zgoda byłaby super, tylko pytanie: jak tę zgodę teraz odbierać? Będziemy prosić o podpisanie świstka: „Zgadzam się na nagrywanie mnie”? Dość kuriozalne, więc oczywiście wspomniałbym o tym w regulaminie, informowałbym i na tym bym poprzestał.

Podziękowanie

Ufff… dobrnęliśmy wspólnie do końca tego materiału. Mam nadzieję, że dostarczyłem ci wiele przydatnych informacji. Zachęcam cię do zapisania tego artykułu, byś mógł do niego wrócić wtedy, gdy będziesz tego potrzebować.

W razie jakichkolwiek pytań, pisz śmiało w komentarzu albo bezpośrednio na adres kontakt@wojciechwawrzak.pl.

Podobał ci się ten poradnik? Udostępnij go innym. Dzięki poniższym przyciskom zajmie ci to dosłownie chwilę.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do strefy wiedzy.

Newsletter

Chcesz otrzymywać wartością wiedzę bezpośrednio na swoją skrzynkę e-mail? Zapisz się na newsletter.

Administratorem Twoich danych osobowych będzie Wojciech Wawrzak, ul. Tatrzańska 91/51, 93-279 Łódź, e-mail: kontakt@wojciechwawrzak.pl. Szczegółowe informacje o przetwarzaniu danych osobowych znajdują się w polityce prywatności. Ponadto, odnajdziesz je w wiadomości potwierdzającej zapis do newslettera.

Privacy Policy Settings