Nawigacja

Chodzisz po Internecie, prze­glą­da­sz ko­lej­ne stro­ny i na­gle tra­fia­sz na two­je zdję­cie, gra­fi­kę lub tek­st. Żadnego pod­pi­su, lin­ku, ja­kie­go­kol­wiek ozna­cze­nia two­je­go au­tor­stwa. Złość roz­sa­dza cię od środ­ka i za­sta­na­wia­sz się, co ro­bić. Mam dla Ciebie kil­ka po­rad.

Weź kilka głębokich oddechów

Zanim co­kol­wiek zro­bi­sz, ochłoń. Wiem, że kra­dzież two­jej twór­czo­ści to zwy­kłe świń­stwo, ale zło­ść nie je­st do­brym do­rad­cą.

Gdy już się uspo­ko­isz, od­po­wie­dz so­bie na kil­ka py­tań:

  • kto wy­ko­rzy­stał two­ją twór­czo­ść?
  • gdzie to zro­bił?
  • jak dłu­go trwa­ło na­ru­sze­nie?
  • w ja­kim ce­lu to zro­bił?
  • czy za­ro­bił na tym?

Te py­ta­nia po­zwo­lą ci usta­lić ran­gę na­ru­sze­nia. Każde na­ru­sze­nie bo­li au­to­ra tak sa­mo, ale jed­nak więk­szo­ść na­ru­szeń w Internecie ma nie­wiel­ką ran­gę.

Naruszenie niewielkiej rangi

Większość na­ru­szeń w Internecie ma nie­wiel­ką ran­gę, bo do­cho­dzi do ni­ch:

  • przez nie­zna­ną oso­bę pry­wat­ną,
  • na jej wła­snej stro­nie / blo­gu / pro­fi­lu spo­łecz­no­ścio­wym,
  • przez krót­ki czas,
  • na wła­sny uży­tek,
  • bez ja­kich­kol­wiek ko­rzy­ści ma­jąt­ko­wy­ch.

Przy te­go ty­pu na­ru­sze­nia­ch, wy­sy­ła­nie na­ru­szy­cie­lo­wi fak­tu­ry i stra­sze­nie go są­dem – wbrew czę­stym ta­kim ra­dom pa­da­ją­cym na gru­pa­ch fa­ce­bo­oko­wy­ch – nie ma więk­sze­go sen­su. No chy­ba, że cho­dzi ci tyl­ko o dzi­ką sa­tys­fak­cję i chwi­lo­we po­czu­cie wła­dzy.

W ta­ki­ch sy­tu­acja­ch, do roz­wią­za­nia pro­ble­mu wy­star­czy naj­czę­ściej nie­for­mal­ny kon­takt z na­ru­szy­cie­lem. Świadomość pra­wa au­tor­skie­go wciąż ku­le­je, więc mo­że być zwy­czaj­nie tak, że de­li­kwent nie wie­dział, co czy­ni.

Zanim wy­to­czy­sz prze­ciw nie­mu cięż­kie dzia­ła, war­to mu po pro­stu po­wie­dzieć, co i jak. Każdy zdro­wo my­ślą­cy czło­wiek przy­zna się w ta­kiej sy­tu­acji do złe­go i za­sto­su­je się do two­jej proś­by, czy­li al­bo usu­nie twój ma­te­riał al­bo sto­sow­nie go ozna­czy z od­po­wied­nim ko­mu­ni­ka­tem do gru­py swo­ich od­bior­ców.

Dopiero, gdy zwy­kłe ludz­kie za­cho­wa­nie nie przy­nie­sie efek­tu (bo np. de­li­kwent oka­zał się ty­po­wym ga­mo­niem), moż­na po­my­śleć o bar­dziej sfor­ma­li­zo­wa­ny­ch dzia­ła­nia­ch, czy­li o we­zwa­niu do za­prze­sta­nia na­ru­sza­nia praw au­tor­ski­ch, o któ­rym wię­cej prze­czy­ta­sz w ostat­nim aka­pi­cie.

Naruszenie komercyjne

Inaczej sy­tu­acja przed­sta­wia się, gdy twój ma­te­riał zo­stał uży­ty w ce­lu ko­mer­cyj­nym (np. two­je zdję­cia zo­sta­ły wy­ko­rzy­sta­ne przez zna­ny por­tal do ozdo­bie­nia ar­ty­ku­łu na stro­nie głów­nej). Tutaj ma­my do czy­nie­nia z zu­peł­nie in­ną ska­lą na­ru­sze­nia, a w kon­se­kwen­cji two­je my­śle­nie po­win­no iść w in­ną stro­nę niż przy na­ru­sze­niu nie­wiel­kiej ran­gi.

W ta­kiej sy­tu­acji, mo­że­sz re­al­nie my­śleć o uzy­ska­niu od­szko­do­wa­nia. Twoja pra­ca zo­sta­ła wy­ko­rzy­sta­na bez two­jej zgo­dy w ce­lu ko­mer­cyj­nym, ktoś na tym za­ro­bił, a ty stra­ci­łeś. Zatem na­tu­ral­ną re­ak­cją je­st my­śl o re­kom­pen­sa­cie.

Zanim jed­nak po­dej­mie­sz ja­kie­kol­wiek pró­by kon­tak­tu z na­ru­szy­cie­lem, zbie­rz ma­te­riał do­wo­do­wy. Czyli zrób scre­eny. Jeśli po­waż­nie my­śli­sz o do­cho­dze­niu od­szko­do­wa­nia, za­in­we­stuj tro­chę cza­su, pie­niąż­ków i udaj się do no­ta­riu­sza. Tam zro­bi­sz scre­eny i uzy­ska­sz od no­ta­riu­sza sto­sow­ne po­świad­cze­nie. W ten spo­sób, bę­dzie­sz dys­po­no­wał moc­nym i wia­ry­god­nym do­wo­dem na­ru­sze­nia.

Dalsze po­stę­po­wa­nie wy­ma­ga tro­chę in­tu­icji i wy­czu­cia na­sta­wie­nia na­ru­szy­cie­la. Czasem wy­star­cza­ją­cy mo­że oka­zać się kon­takt nie­for­mal­ny i na­ru­szy­ciel od ra­zu za­pro­po­nu­je ci ugo­do­we za­ła­twie­nie spra­wy, a cza­sem lep­szym po­my­słem bę­dzie ko­re­spon­den­cja for­mal­na.

To, co mo­gę ci po­ra­dzić na pew­no, to byś za­wsze dą­żył do ugo­do­we­go za­ła­twie­nia spra­wy. Czasem war­to ob­ni­żyć swo­je wy­ma­ga­nia fi­nan­so­we, za­mia­st iść na ca­ło­ść i ba­wić się w po­stę­po­wa­nie są­do­we. Szkoda cza­su i ner­wów.

Po pro­stu trak­tuj sąd ja­ko osta­tecz­no­ść, gdy tra­fi­sz na wy­jąt­ko­wo opor­ne­go na­ru­szy­cie­la, któ­ry nie bę­dzie wy­ka­zy­wał ja­kiej­kol­wiek do­brej wo­li za­ła­twie­nia spra­wy.

Wezwanie do zaprzestania naruszania

Jeśli de­cy­du­je­sz się na for­mu­ło­wa­nie we­zwa­nia, to naj­praw­do­po­dob­niej je­steś już na eta­pie, w któ­rym po­trze­bu­je­sz po­mo­cy praw­ni­ka. Jestem do dys­po­zy­cji, za­wsze mo­że­sz na­pi­sać i po­dzia­ła­my ra­zem.

Jeśli jed­nak z ja­kiś wzglę­dów chce­sz ra­dzić so­bie sam, po­ni­żej znaj­dzie­sz kil­ka naj­waż­niej­szy­ch po­rad do­ty­czą­cy­ch for­mu­ło­wa­nia we­zwa­nia:

  • za­po­znaj się z art. 78 i 79 usta­wy o pra­wie au­tor­skim i pra­wa­ch po­krew­ny­ch – tam znaj­dzie­sz ka­ta­log rosz­czeń, z ja­ki­mi mo­że­sz wy­stę­po­wać wo­bec na­ru­szy­cie­la,
  • po­słu­guj się ter­mi­no­lo­gią z po­wo­ła­ny­ch po­wy­żej prze­pi­sów,
  • je­śli żą­da­sz od­szko­do­wa­nia, od­po­wied­nio uza­sad­nij je­go wy­so­ko­ść,
  • opi­sz do­kład­nie oko­licz­no­ści, któ­re uza­sad­nia­ją two­je rosz­cze­nia,
  • pi­sz ja­sno, kon­kret­nie i uni­kaj ję­zy­ka po­pu­li­stycz­ne­go, gór­no­lot­ny­ch sfor­mu­ło­wań,
  • we­zwa­nie wy­ślij pocz­tą za po­twier­dze­niem od­bio­ru, a po­twier­dze­nie za­cho­waj na przy­szło­ść.

Wzór wezwania

Z my­ślą o to­bie przy­go­to­wa­łem rów­nież wzór we­zwa­nia. Dzięki nie­mu, przy­go­tu­je­sz sto­sow­ne pi­smo w kil­ka mi­nut.

Wzór mo­że­sz ku­pić za 14,99 zł brut­to. Za­pła­cisz za nie­go szyb­kim prze­lewem elek­tro­nicznym. Do­ku­ment otrzy­masz na swo­ją skrzyn­kę e-mail na­tych­miast po do­ko­naniu płat­no­ści.

Jeśli je­steś za­in­te­re­so­wany, klik­nij w przy­cisk “Kup te­raz”, a zo­sta­niesz prze­nie­siony do pro­cesu za­ku­po­we­go.

Podsumowanie

Zanim po­dej­mie­sz ja­kie­kol­wiek dzia­ła­nia w związ­ku z na­ru­sze­niem two­ich praw au­tor­ski­ch, po­my­śl o ran­dze na­ru­sze­nia.

Nie dzia­łaj im­pul­syw­nie i w spo­sób nie­prze­my­śla­ny, bo na­ro­bi­sz so­bie wię­cej kło­po­tów niż po­żyt­ku.

Jeśli nie chce­sz, nie mu­si­sz ko­rzy­stać z po­mo­cy praw­ni­ka, ale ra­cjo­nal­nie oce­niaj sy­tu­ację i po­dej­muj kro­ki pro­wa­dzą­ce­go do ce­lu, któ­ry chce­sz osią­gnąć.

Każda kra­dzież w sie­ci zło­ści, ale nie każ­da da­je re­al­ne pod­sta­wy do do­cho­dze­nia od­szko­do­wa­nia. Często od­po­wied­nim środ­kiem je­st po pro­stu usu­nię­cie ma­te­ria­łów i prze­pro­si­ny.

Podobał Ci się ten wpis? Pokaż go in­nym. Dzięki po­niż­szym przy­ci­skom, zaj­mie ci to do­słow­nie chwi­lę.

Poznaj kil­ka praw­dzi­wy­ch przy­kła­dów na­ru­sze­nia praw au­tor­ski­ch:

Chcesz otrzy­my­wać wię­cej po­rad z pra­wa au­tor­skie­go? Zapisz się na new­slet­ter. Żadnego spa­mu, ze­ro re­klam, tyl­ko so­czy­sty kon­kret.

Powyższych zgód udzie­la­sz mi, czy­li Wojciechowi Wawrzak, pro­wa­dzą­ce­mu dzia­łal­no­ść go­spo­dar­czą pod fir­mą „Usługi praw­ne i księ­go­we Wojciech Wawrzak” z sie­dzi­bą w Łodzi (93-279), ul. Tatrzańska 91/51.

  • Notarialne po­twier­dze­nie scre­ena? Czy każ­dy no­ta­riu­sz świad­czy ta­ką usłu­gę i czy to rze­czy­wi­ście je­st bar­dziej war­to­ścio­we niż scre­en któ­ry ja ro­bię oso­bi­ście?

    • Nie wiem, czy każ­dy no­ta­riu­sz, ale wy­star­czy za­dzwo­nić do kan­ce­la­rii no­ta­rial­nej i za­py­tać. 🙂 Tak, scre­en ta­ki je­st bar­dziej war­to­ścio­wy, bo dru­ga stro­na nie ma moż­li­wo­ści kwe­stio­no­wa­nia, że zo­stał sfa­bry­ko­wa­ny. A jak wia­do­mo, dzi­siaj wszyst­ko w pro­gra­mie gra­ficz­nym moż­na pod­ro­bić. Skoro nie­któ­rzy po­tra­fią ba­wić się w pod­ra­bia­nie po­twier­dze­nia prze­le­wu, to dla­cze­go stro­na prze­ciw­na mia­ła­by nie wy­ko­rzy­stać ar­gu­men­tu, że scre­en je­st nie­wia­ry­god­ny. Tym bar­dziej, gdy wszel­kie do­wo­dy na­ru­sze­nia z sie­ci usu­nę­ła.

    • Formalnie no­ta­riu­sz ro­bi oglę­dzi­ny stro­ny www i spo­rzą­dza z te­go
      pro­to­kół. Taki do­wód po­ma­ga wy­ka­zać dwie rze­czy. Po pierw­sze uzy­sku­je­my
      da­tę pew­ną, że kon­kret­ne­go dnia na pew­no da­ny ma­te­riał ist­niał. Po
      dru­gie no­ta­riu­sz tak jak Wojtek po­wie­dział po­świad­cza, że wy­druk nie był
      zma­ni­pu­lo­wa­ny. Mój za­przy­jaź­nio­ny no­ta­riu­sz ka­su­je po­ni­żej 10 zł za
      stro­nę więc je­st to sto­sun­ko­wo ta­nia me­to­da po­zy­ska­nia sil­ne­go do­wo­du
      na­ru­sze­nia. Oczywiście czę­ść no­ta­riu­szy, szcze­gól­nie star­szej da­ty mo­że
      nie wie­dzieć o co nam cho­dzi. Wystarczy jed­nak po­dzwo­nić i szyb­ko
      znaj­dzie się ta­kie­go bar­dziej ogar­nię­te­go.

      Pozdrawiam

      • Cześć Mikołaj, dzię­ki za fa­cho­we uzu­peł­nie­nie. 🙂

  • Bardzo przy­dat­ne, po­da­je da­lej i so­bie gdzies za­pi­su­je na przy­szlo­sc, zwlasz­cza ten gle­bo­ki od­de­ch. Pozdrawiam ser­decz­nie Beata

  • Panie Wojtku, oby ni­gdy się nie przy­da­ło. Bardzo faj­ny wpis i za­pi­sa­łam się na new­slet­ter. Pora zwięk­szyć wie­dzę w tym za­kre­sie. Pozdrawiam

    • Pani Aniu, wi­tam w gro­nie sub­skry­ben­tów new­slet­te­ra i cie­szę się, że mo­je tre­ści oka­za­ły się dla Pani przy­dat­ne! 🙂

  • Dzięki za ar­ty­kuł, bar­dzo po­moc­ny 🙂

    Ja mia­łem wła­śnie ta­ką sy­tu­ację na Facebooku. Obrazki na­sze­go au­tor­stwa zo­sta­ły zmo­dy­fi­ko­wa­ne i umiesz­czo­ne na in­nym fanpage’u bez na­szej zgo­dy. Chciałem od ra­zu za­re­ago­wać praw­nie i w tym ce­lu nie­zwłocz­nie sko­rzy­sta­łem z po­mo­cy Wojtka, że­by po­mó­gł mi wy­sto­so­wać ład­ne pi­sem­ko, co też się sta­ło 🙂

    Kilka dni trwa­ło, za­nim ochło­ną­łem i wte­dy do­pie­ro ra­cjo­nal­nie prze­my­śla­łem spra­wę. Jednak nie war­to za każ­dym ra­zem, na­wet je­śli pra­wo je­st ewi­dent­nie ła­ma­ne, od ra­zu wy­ta­czać naj­cięż­szy­ch dział. Stwierdziłem, że po­za oczy­wi­stą bez­czel­no­ścią, oso­ba, któ­ra wy­ko­rzy­sta­ła mo­je ob­raz­ki bez na­szej wie­dzy, w za­sa­dzie nie od­nio­sła dzię­ki nim ko­rzy­ści ma­jąt­ko­wy­ch. Nie w każ­dym przy­pad­ku od ra­zu trze­ba iść na ca­ło­ść, le­piej wziąć kil­ka głę­bo­ki­ch od­de­chów i prze­my­śleć na­stęp­ne kro­ki. Czasami wy­star­cza zwy­kłe upo­mnie­nie, je­śli szko­da by­ła je­dy­nie „mo­ral­na”.

    P.S. Potem zna­la­złem jesz­cze 3 in­ne oso­by, któ­re też umie­ści­ły na­sze ob­raz­ki u sie­bie na stro­nie bez zgo­dy, wy­star­czy­ło upo­mnie­nie i je ska­so­wa­ły.

    • Cieszę się, że mo­głem po­móc, a co naj­waż­niej­sze – że pod­ję­te wspól­nie kro­ki do­pro­wa­dzi­ły do ocze­ki­wa­ne­go re­zul­ta­tu. 🙂

  • czar­ny­mo­rak

    Czy pu­bli­ku­jąc dzie­ło w sie­ci, mu­szę pi­sać przy pu­bli­ka­cji ze nie wy­ra­żam zgo­dy na po­wie­la­nie dzie­ła i wy­ko­rzy­sty­wa­nie czy je­st to do­mnie­ma­ne, że sko­ro nie na­pi­sa­łem przy pra­cy, że wy­ra­żam zgo­dę na po­wie­la­nie, i roz­po­wszech­nia­nie to do­myśl­nie nie wy­ra­żam ta­kiej zgo­dy. I ewen­tu­al­ny­ch za­in­te­re­so­wa­ny­ch po­wi­nien za­py­tać o zgo­dę, gdy­by chciał gdzieś in­dziej pu­bli­ko­wać lub wy­ko­rzy­stać dzie­ło?

    Pytam gdyż, chciał­bym wie­dzieć jak wy­glą­da to w rze­czy­wi­sto­ści, czy mu­szę przy­znać każ­dej pra­cy pi­sać, że pra­wa do niej so­bie za­strze­gam.

    Czy wy­sy­ła­jąc pra­cę do pra­co­daw­ców w ra­ma­ch pro­ce­su re­kru­ta­cyj­ne­go mu­szę za­zna­czać, że nie wy­ra­żam zgo­dy na wy­ko­rzy­sty­wa­nie na­de­sła­ny­ch prac w in­ny­ch ce­la­ch ce­la­ch niż po­gla­do­wy­ch w ra­ma­ch re­kru­ta­cji?

    • feamoignargfaionakfj9ajfopamjv

      Teoretycznie nie mu­si­sz, ale wie­sz jak je­st. Zwykle lu­dzie my­ślą, że w in­ter­ne­cie je­st wszyst­ko za dar­mo i mo­gą ro­bić, co chcą…

      • czar­ny­mo­rak

        Dziękuję za od­po­wie­dź.

    • Domniemanie je­st wrę­cz od­wrot­ne – je­śli brak ja­kiej­kol­wiek ad­no­ta­cji, to zna­czy, że nie wol­no nic z tym zro­bić. Niemniej jed­nak, in­for­ma­cyj­nie pu­bli­ku­je się ta­kie not­ki. Nie ma­ją one wpraw­dzie żad­ne­go zna­cze­nia praw­ne­go, ale są pew­ną wska­zów­ką dla ty­ch, któ­rzy mie­li­by wąt­pli­wo­ści.

      • czar­ny­mo­rak

        Bardzo dzię­ku­ję, za od­po­wie­dź. Bardzo po­moc­ne.

  • run­free

    A co w ta­kiej sy­tu­acji…

    Sprzdaję szko­le­nia on­li­ne wła­sne­go au­tor­stwa. Ktoś udo­stęp­nił ta­kie szko­le­nie na swo­jej stro­nie www za dar­mo. Z jed­nej stro­ny on nie za­ra­bia na tym, a więc ma­my na­ru­sze­nie nie­wiel­kiej ran­gi. Z dru­giej, po­ten­cjal­ni moi klien­ci za­mia­st ku­pić szko­le­nie ode mnie, ścią­ga­ją za dar­mo – a więc jed­nak tra­cę. Czy po­za we­zwa­niem do za­prze­sta­nia udo­stęp­nia­nia ma­te­ria­łu moż­na do­ma­gać się od­szko­do­wa­nia?

    Dla mnie sy­tu­acja je­st tu o ty­le trud­na, że jak udo­wod­nić ska­lę strat? Co praw­da moż­na za­żą­dać sta­ty­styk po­brań, ale to wca­le ozna­cza, że ty­le sa­mo osób ku­pi­ło­by szko­le­nie.

    –Natalia.

    • Dzień do­bry! W ta­ki­ch spra­wa­ch pod­sta­wo­wym pro­ble­mem je­st wła­śnie wy­ka­za­nie wiel­ko­ści szko­dy. To spę­dza sen z po­wiek wszyst­ki­ch do­cho­dzą­cym swo­ich praw. Niemniej jed­na, uwa­żam, że w tej sy­tu­acji ewi­dent­nie do­szło do na­ru­sze­nia praw au­tor­ski­ch i za­sad­ne je­st do­ma­ga­nie się re­kom­pen­sa­ty. Trzeba ją tyl­ko ja­koś w mia­rę ra­cjo­nal­nie ob­li­czyć.

      • run­free

        A no wła­śnie…

        Dziękuję za okd­po­wie­dź! 🙂

  • Marta Wilk

    Ja się ostat­nio spo­tka­łam z bar­dzo nie­ele­ganc­kim za­cho­wa­niem ze stro­ny mo­del­ki, któ­ra pod­pi­sa­ła umo­wę TFP. Zawarta je­st tam in­for­ma­cja o moż­li­wo­ści pu­bli­ka­cji zdjęć przez mo­del­kę je­dy­nie z mo­im logo- to 1 rze­cz. Druga, to in­for­ma­cja o tym, że mo­del­ka ani ja (au­tor­ka) nie mo­że ko­rzy­stać z ty­ch zdjęć ko­mer­cyj­nie ani wy­sy­łać ich na kon­kur­sy bez zgo­dy dru­giej stro­ny umo­wy. Niby wszyst­ko ja­sne, pod­pi­sa­ne, ory­gi­nał dla mnie ko­pia zgod­na z ory­gi­na­łem dla niej. Kilka dni po otrzy­ma­niu zdjęć do­sta­ję ta­ką wia­do­mo­ść: „cze­ść pa­mie­tam ze mo­wi­las ze­by Ci po­wie­dz jak be­de wy­sy­lac zdj na kon­kurs. No to wy­sła­łam na ten:..”. Krew mi się w ży­ła­ch za­go­to­wa­ła. Jak wy­brnąć z ta­kiej sy­tu­acji?

    • Jak wy­brnąć? Wskazać mo­del­ce, że je­st to nie­zgod­ne z umo­wą i sta­no­wi na­ru­sze­nie po­sta­no­wień umo­wy, a w związ­ku z tym do­pusz­cza się ona na­ru­sze­nia praw au­tor­ski­ch do zdjęć przy­słu­gu­ją­cy­ch fo­to­gra­fo­wi.

  • Agnieszka

    Witam, ostat­nio od­kry­łam, że fir­ma dla któ­rej ro­bi­łam pro­jekt książ­ki (opra­wa gra­ficz­na, skład i gra­fi­ki) usu­nę­ła do­pi­sek „pro­jekt gra­ficz­ny: Agnieszka G.” Czy mo­gę coś z tym zro­bić? Nie prze­nio­słam na ni­ch praw au­tor­ski­ch. Ogólnie tro­chę mia­łam z ni­mi „kwas” na po­cząt­ku bo nie za­pła­ci­li mi peł­ne­go wy­na­gro­dze­nia.

    • Dzień do­bry, Pani Agnieszko! Jeśli fir­ma usu­nę­ła ad­no­ta­cję, nie ma­jąc na to Pani zgo­dy, to do­pu­ści­ła się na­ru­sze­nia przy­słu­gu­ją­cy­ch Pani au­tor­ski­ch praw oso­bi­sty­ch, co po­wo­du­je, że mo­że Pani wo­bec fir­my wy­su­wać sto­sow­ne rosz­cze­nia z usta­wy o pra­wie au­tor­skim.

      • Agnieszka

        dzię­ku­je za szyb­ką od­po­wie­dz 🙂

  • Michał

    A co zro­bić w wy­pad­ku na­ru­sze­nia ko­mer­cyj­ne­go, ale przez fir­mę za­gra­nicz­ną. Wykorzystała ona mo­je zdję­cia w ce­lu pro­mo­cji nie­ru­cho­mo­ści bez kon­tak­tu ze mną oraz wska­za­nia na au­to­ra zdję­cia. Do te­go wszyst­kie­go na­wet nie po­sta­ra­li się z ukry­ciem te­go fak­tu, po­nie­waż na­zwa pli­ku na ich stro­nie je­st do­kład­nie ta­ka sa­ma jak za­miesz­czo­na prze­ze mnie. Na ich nie­szczę­ście wska­zu­je ona na au­to­ra zdję­cia. Jak w ta­kiej sy­tu­acji po­win­na wy­glą­dać pro­ce­du­ra?