Nawigacja

Jestem pe­wien, że nie­jed­no­krot­nie za­wie­ra­łeś tzw. umo­wę na bu­zię. Ustną, ma­ilo­wą, przez fa­ce­bo­oka, czy w ja­ki­kol­wiek in­ny spo­sób niż na pi­śmie.

Nie ob­wi­niam cię – wszy­scy tak ro­bi­my, mnie też się zda­rza. Prawo da­je nam ta­ką moż­li­wo­ść, więc uni­ka­my zbęd­ny­ch for­mal­no­ści.

Nie za­wsze wy­cho­dzi nam to jed­nak na zdro­wie. Przedstawię ci dzi­siaj 3 naj­waż­niej­szy po­wo­dy, dla któ­ry­ch war­to za­wrzeć umo­wę na pi­śmie.

#1: Umowa to twój najmocniejszy dowód

Jeśli ma­sz w rę­ku umo­wę na pi­śmie, je­steś pa­nem sy­tu­acji. Pod wa­run­kiem oczy­wi­ście, że je­st to umo­wa au­ten­tycz­na, od­po­wied­nio skon­stru­owa­na i pod­pi­sa­na przez obie stro­ny. W prze­ci­wień­stwie do umów na bu­zię, w ra­zie spo­ru z dru­gą stro­ną, nie je­steś na­ra­żo­ny na po­tycz­kę „sło­wo prze­ciw­ko sło­wu”.

Masz czar­no na bia­łym na­pi­sa­ne, do cze­go zo­bo­wią­zał się twój kon­tra­hent i do cze­go zo­bo­wią­za­łeś się ty. Jeśli tyl­ko za­dba­łeś o to, by umo­wa pre­cy­zyj­nie okre­śla­ła spo­sób jej wy­ko­na­nia, mo­że­sz spać spo­koj­nie.

Zgłosiło się do mnie kie­dyś mał­żeń­stwo, któ­re wy­na­ję­ło fa­chow­ca do in­sta­la­cji w swo­im miesz­ka­niu kli­ma­ty­za­to­ra. Usługa obej­mo­wa­ła wy­bór urzą­dze­nia, od­po­wied­nie­go do mon­ta­żu miej­sca i sam mon­taż. Zainstalowane urzą­dze­nie nie speł­ni­ło ocze­ki­wań, chło­dząc je­dy­nie naj­mniej­sze po­miesz­cze­nie w miesz­ka­niu i to w spo­sób nad­mier­ny.

Po za­się­gnię­ciu opi­nii in­ne­go fa­chow­ca, mał­żeń­stwo zde­cy­do­wa­ło się na zmia­nę lo­ka­li­za­cji urzą­dze­nia i za­żą­da­ło je­go prze­nie­sie­nia od wy­ko­naw­cy umo­wy. Ten stwier­dził, że za­in­sta­lo­wał kli­ma­ty­za­tor w ta­kim, a nie in­nym miej­scu na ich wy­raź­ne żą­da­nie i nie ma za­mia­ru nic z tym zro­bić.

Niestety, w spra­wie nie bar­dzo by­ło się cze­go uchwy­cić, po­nie­waż mał­żeń­stwo nie za­war­ło umo­wy na pi­śmie (któ­ra obej­mo­wa­ła prze­cież rów­nież usłu­gę wy­bo­ru przez fa­chow­ca od­po­wied­nie­go miej­sca in­sta­la­cji kli­ma­ty­za­to­ra). W sy­tu­acji „sło­wo prze­ciw­ko sło­wu” wi­kła­nie się w po­stę­po­wa­nie są­do­we na­ra­zi­ło­by mał­żon­ków na kosz­ty i po­chło­nę­ło du­żo cza­su bez gwa­ran­cji wy­gra­nej.

Ostatecznie, mał­żeń­stwo zde­cy­do­wa­ło się prze­nie­ść urzą­dze­nie na wła­sny koszt. Gdyby mał­żon­ko­wie dys­po­no­wa­li umo­wą na pi­śmie, pre­cy­zyj­nie okre­śla­ją­cą obo­wiąz­ki fa­chow­ca, by­ło­by im o wie­le ła­twiej do­cho­dzić swo­ich praw przed są­dem.

#2: Masz umowę, masz łatwiej w sądzie

Jeśli dys­po­nu­je­sz umo­wą na pi­śmie, ko­rzy­sta­sz z uprosz­czo­nej pro­ce­du­ry po­stę­po­wa­nia przed są­dem. Oznacza to, że sąd mo­że roz­strzy­gnąć two­ją spra­wę bez pro­wa­dze­nia roz­prawy, w znacz­nie szyb­szym cza­sie i mniej­szym kosz­tem.

Wszystko dzię­ki po­stę­po­wa­niu upo­mi­naw­cze­mu i na­ka­zo­we­mu, czy­li „pre­fe­ren­cyj­nym” for­mom do­cho­dze­nia rosz­czeń. Ponieważ umo­wa na pi­śmie sta­no­wi bar­dzo moc­ny do­wód, rosz­cze­nia pie­nięż­ne z niej wy­ni­ka­ją­ce za­wsze kwa­li­fi­ku­ją się do po­stę­po­wa­nia upo­mi­naw­cze­go.

Jeśli pro­wa­dzi­sz dzia­łal­no­ść go­spo­dar­czą i umo­wę za­war­łeś z in­nym przed­się­bior­cą, sta­no­wi ona rów­nież pod­sta­wę do roz­pa­trze­nia spra­wy w po­stę­po­wa­niu na­ka­zo­wym.

Szczegóły zwią­za­ne z ty­mi dwo­ma po­stę­po­wa­nia­mi po­zo­sta­wiam na ra­zie  z bo­ku (to te­mat na od­ręb­ną opo­wie­ść). Zależy mi, byś za­pa­mię­tał w tej chwi­li, że to bar­dzo ko­rzyst­ne dla cie­bie try­by po­stę­po­wa­nia są­do­we­go – dla­te­go na­ma­wiam cię do za­dba­nia o umo­wę na pi­śmie.

Napisał do mnie w ostat­nim cza­sie gra­fik z py­ta­niem, jak naj­le­piej za­bez­pie­czyć się przez nie­rze­tel­nym kon­tra­hen­tem. Konkretnie, chciał wie­dzieć, czy mo­że żą­dać za­pła­ty z gó­ry.

Odpowiedziałem, że oczy­wi­ście mo­że, ale trud­no mi so­bie wy­obra­zić, by kon­tra­hent przy­stał na ta­ki wa­ru­nek. Zaproponowałem, by przede wszyst­kim za­warł umo­wę na pi­śmie.

Był szcze­rze za­sko­czo­ny, że dzię­ki te­mu bę­dzie mó­gł do­cho­dzić za­pła­ty bez ko­niecz­no­ści sta­wia­nia się w są­dzie, po­wo­ły­wa­nia świad­ków, od­po­wia­da­nia na py­ta­nia i ocze­ki­wa­nia na ko­lej­ne roz­pra­wy. Tak wła­śnie dzia­ła po­stę­po­wa­nie upo­mi­naw­cze.

#3: Umowa zapewni ci jasność sytuacji

Spisana umo­wa to pod­kład­ka w ra­zie ja­kich­kol­wiek wąt­pli­wo­ści do­ty­czą­cy­ch two­ich re­la­cji z kon­tra­hen­tem. Umawiając się ust­nie, przez e-mail, czy fa­ce­bo­oka ła­two o nie­zro­zu­mie­nie się, czy też po­mi­nię­cie ja­kiś aspek­tów współ­pra­cy, któ­re w da­nej chwi­li wy­le­cia­ły z gło­wy.

Spisanie umo­wy po­zwa­la zwe­ry­fi­ko­wać raz jesz­cze wszyst­kie do­tych­cza­so­we usta­le­nia i do­ko­nać ich ewen­tu­al­nej mo­dy­fi­ka­cji przed osta­tecz­nym pod­pi­sa­niem do­ku­men­tu. Dzięki te­mu, ma­sz pew­no­ść co do wa­run­ków współ­pra­cy i znacz­nie ogra­ni­cza­sz ry­zy­ko nie­przy­jem­nej nie­spo­dzian­ki.

Dlatego za­wsze czy­taj umo­wę przed jej pod­pi­sa­niem. Upewnij się, czy jej tre­ść je­st do­sta­tecz­nie ja­sna i czy od­po­wia­da two­im ocze­ki­wa­niom.

Jeśli tek­st umo­wy przy­go­to­wu­je dru­ga stro­na, nie lek­ce­waż ja­kich­kol­wiek wąt­pli­wo­ści zwią­za­ny­ch z tre­ścią do­ku­men­tu i nie pod­pi­suj nic, do­pó­ki nie bę­dzie­sz pew­ny, co to dla cie­bie ozna­cza.

Jeśli to ty je­steś od­po­wie­dzial­ny za przy­go­to­wa­nie umo­wy, po­sta­raj się, by jej po­sta­no­wie­nia na­le­ży­cie za­bez­pie­cza­ły Twoje in­te­re­sy. W obu sy­tu­acja­ch, nie­oce­nio­na mo­że oka­zać się po­moc praw­ni­ka.

Niejednokrotnie spo­ty­ka­łem się z sy­tu­acja­mi, gdy w trak­cie pra­cy nad tek­stem umo­wy, na jaw wy­cho­dzi­ły nie­do­sko­na­ło­ści po­czy­nio­ny­ch wcze­śniej usta­leń.

Np. oka­zy­wa­ło się, że stro­ny za­po­mnia­ły usta­lić mak­sy­mal­ne­go ter­mi­nu wy­ko­na­nia okre­ślo­ne­go za­da­nia, czy nie po­ro­zu­mia­ły się co do szcze­gó­łów ak­cji pro­mo­cyj­nej, sta­no­wią­cej jed­ną z czę­ści umo­wy.

Miały to wszyst­ko gdzieś w gło­wa­ch, ale nie zwer­ba­li­zo­wa­ły. Wyobrażenia róż­ni­ły się od sie­bie na­to­mia­st na ty­le, że stro­ny zgod­nie przy­zna­ły, iż brak ich za­war­cia w umo­wie mógł­by wy­wo­łać nie­po­ro­zu­mie­nie.

Podsumowanie

Choć za­war­cie umo­wy na pi­śmie nie je­st wa­run­kiem jej waż­no­ści (po­za wy­jąt­ka­mi prze­wi­dzia­ny­mi w prze­pi­sa­ch, np. w od­nie­sie­niu do nie­ru­cho­mo­ści), za­wsze war­to za­wrzeć ją wła­śnie w ta­kiej for­mie.

Spisana umo­wa to za­bez­pie­cze­nie two­ich in­te­re­sów. Być mo­że wszyst­ko pój­dzie do­brze i obej­dzie się bez wpad­ki, ale je­śli sy­tu­acja wy­mknie się spod kon­tro­li,  umo­wa bę­dzie Twoim naj­więk­szym sprzy­mie­rzeń­cem.

Potrzebujesz zwe­ry­fi­ko­wać umo­wę lub skon­stru­ować wła­sną?

Napisz do mnie na ad­res wojciech.wawrzak@prakreacja.pl.

Podobał ci się ten wpis? Udostępnij go in­nym. Dzięki po­niż­szym przy­ci­skom zaj­mie ci to chwi­lę.

Więcej o umo­wa­ch do­wie­sz się tu­taj:

>> Zdjęcie w na­głów­ku au­tor­stwa Marzie.

To wszyst­ko na dzi­siaj, dzię­ku­ję za uwa­gę! Jeśli chce­sz otrzy­my­wać wię­cej ar­ty­ku­łów ta­ki­ch jak ten, za­pra­szam do sub­skryp­cji new­slet­te­ra.

Powyższych zgód udzie­la­sz mi, czy­li Wojciechowi Wawrzak, pro­wa­dzą­ce­mu dzia­łal­no­ść go­spo­dar­czą pod fir­mą „Usługi praw­ne i księ­go­we Wojciech Wawrzak” z sie­dzi­bą w Łodzi (93-279), ul. Tatrzańska 91/51.

  • feamoignargfaionakfj9ajfopamjv

    Jak praw­nie wy­glą­da sy­tu­acja pod­pi­sy­wa­nia umów przez ser­wis podpisz.to?

    • Do za­war­cia umo­wy oczy­wi­ście do­cho­dzi, ale umo­wa nie speł­nia wy­mo­gów for­my pi­sem­nej, co zresz­tą na­pi­sa­ne je­st wy­raź­nie w re­gu­la­mi­nie. Jak dla mnie li­pa, bo rów­nie do­brze mo­gę za­wrzeć umo­wę przez ma­ila, czy po­de­słać skan z pod­pi­sem, skut­ki bę­dą te sa­me. Forma pi­sem­na wy­ma­ga wła­sno­ręcz­ne­go pod­pi­su al­bo pod­pi­su przy uży­ciu bez­piecz­ne­go pod­pi­su elek­tro­nicz­ne­go cer­ty­fi­ko­wa­ne­go. Tutaj te­go brak, więc jak dla mnie, ser­wis nie­fun­cjo­nal­ny.

      • Czyli każ­da umo­wa mu­si być pod­pi­sa­na? Także umo­wy o dzie­ło za­wie­ra­ne na np. two­rze­nie stro­ny in­ter­ne­to­wej? To odro­bi­nę nie­wy­god­ne, bo wszyst­ko trze­ba dru­ko­wać i wy­sy­łać. I jesz­cze jed­no py­ta­nie – je­śli w grę wcho­dzi pod­pis elek­tro­nicz­ny, to mu­szą nim dys­po­no­wać dwie stro­ny?

        • Niestety, do za­cho­wa­nia for­my pi­sem­nej wy­ma­ga­ny je­st wła­sno­ręcz­ny pod­pis obu stron. Dlatego, pod­pi­sem elek­tro­nicz­nym mu­szą dys­po­no­wać rów­nież obie stro­ny.