Nawigacja

Chcę ci dzisiaj opowiedzieć o moich porażkach i sukcesach w 2017 roku, a także o wyzwaniach na nadchodzący 2018. Skąd ten pomysł? Odpowiedź jest prosta – przełom roku to zawsze dobry czas na podsumowania, na zastanowienie się nad tym, co udało nam się osiągnąć, czego nie udało, nad czym chcielibyśmy jeszcze popracować.

Szczerze mówiąc, nie planowałem tego wpisu, ale kiedy zacząłem spisywać sobie swoje sukcesy i porażki, plany i marzenia, to okazało się, że jest tego naprawdę całkiem sporo. Taki przegląd „pola walki” dla samego siebie stanowi fajną formę podsumowania odchodzącego do przeszłości roku.

Posłuchaj podcastu

Jeżeli wolisz słuchać niż czytać, poniżej znajdziesz 16 odcinek podcastu o prawie dla kreatywnych, w którym opowiadam o swoich porażkach i sukcesach 2017 r. oraz wyzwaniach na 2018 r.

Podobał ci się odcinek? Udostępnij go innym. Dzięki poniższym przyciskom zajmie ci to dosłownie chwilę.

Podcastu “Prawo dla kreatywnych” możesz słuchać regularnie w następujących miejscach:

Wszystkie pozostałe odcinki podcastu “Prawo dla kreatywnych” znajdziesz na podstronie poświęconej podcastowi.

Życzenia na Nowy Rok

Czytasz ten wpis już w 2018 roku. Dlatego życzę Ci wszystkiego, co najlepsze w nowym roku.

Życzę Ci, byś realizował swoje marzenia, byś walczył codziennie o swoje cele, byś żył swoją pasją, ale jednocześnie nie zapomniał o swoim życiu osobistym. O tym, że relacje z ludźmi są ważne.

Życzę Ci, by wszystko układało Ci się tak, jak sobie tego życzysz.

Spełniaj się w tym, co robisz.

Kochaj, bądź kochany.

Wszystkiego, wszystkiego najlepszego!

A teraz czas przejść do meritum.

Porażki roku 2017

Najłatwiej byłoby zacząć od sukcesów, ale ja chciałbym zacząć od porażek. Na szczęście nie były one dotkliwe, nie zdeterminowały one dużych, negatywnych konsekwencji – było brakiem realizacji pewnych celów i ambicji, które sobie stawiałem na rok 2017.

Nie napisałem książki

Największą porażką jest to, że nie napisałem swojej książki. Po konkursie Blog Roku, który wygrałem, skontaktowałem się z jednym z polskich wydawców, dostałem propozycję napisania i wydania książki. Bardzo podekscytowałem się wtedy na myśl, że mogłoby się tak stać, ale z pewnych względów nie doszło to do skutku.

Blog Roku

O mojej przygodzie z konkursem Blog Roku możesz przeczytać tutaj: Blog Roku – warto wierzyć w marzenia.

Najłatwiej byłoby powiedzieć, że tak się nie stało ze względów finansowych, bo po sukcesie Michała Szafrańskiego zapanowała moda na self publishing i wydawanie książek z wydawcą, szczególnie u osób o dobrej reputacji w Internecie, zaczęło być poddawane w wątpliwość.

Tak naprawdę jednak o braku tej książki zdecydowało to, że ja zwyczajnie jej nie napisałem. Nie znalazłem czasu, nie znalazłem motywacji. Po prostu – nie było co wydać.

Książka miała być o prawie dla kreatywnych, tak jak cały mój blog. Postawiłem przed sobą zadanie zebrania wszystkich artykułów blogowych i na ich podstawie, i na podstawie pytań czytelników, stworzyć wyczerpujące kompendium.

Cóż, ten cel cały czas jest przede mną. Na pewno będę chciał go jeszcze kiedyś zrealizować, ale to nie jest ten moment, tym bardziej, że rok 2018 będzie zdeterminowany przez walkę o zdanie egzaminu zawodowego i o tytuł radcy prawnego.

Jak już wspomniałem, ta porażka nie wpłynęła w znaczący sposób na moją sytuację. Własna książka była jednym z celów dodatkowych, których nie udało mi się zrealizować, ale nie przekreśliło to mojej innej aktywności.

Nie wydałem kursu online

Inną porażką, związaną z brakiem czegoś, co sobie założyłem, jest brak kursu online. Chciałem stworzyć taki kurs o prawie dla kreatywnych, ale to trochę koliduje z książką. Wartościowy kurs i równie wartościowa książka, stworzone jednocześnie, byłyby dużym wyzwaniem, szczególnie, gdy ma się wiele zobowiązań zawodowych.

Co prawda, pod koniec roku miałem zryw, że może ten kurs zrobię i wypuszczę na początku 2018, by móc wówczas nieco odetchnąć od pracy z indywidualnymi klientami i skupić się na nauce, ale znowu na wielkich planach się zakończyło, rzeczywistość okazała się trudniejsza, kursu ostatecznie nie udało się zrealizować.

Przyznam szczerze, że nie jestem do końca przekonany, czy ten kurs online to jest forma, która w przypadku prawa się sprawdzi. Nie wiem, czy ludzie byliby w stanie zapłacić za taki produkt. Być może tak, być może nie. Nie zrobiłem głębszego badania rynku w tym zakresie, ale temat wciąż mam w głowie.

Nie spełniłem swoich oczekiwań wobec regularności

Kolejna porażka, co zabrzmi przewrotnie, jest dla mnie jednocześnie sukcesem. W tym roku ukazało się 15 odcinków podcastu „Prawo dla kreatywnych”. Nie za dużo i nie za mało, ale gdy startowałem z podcastem, to miałem plan, żeby ukazywał się regularnie co tydzień. Okazało się, że jest to nie do zrealizowania.

Owszem, mógłbym nagrywać i wypuszczać wersje audio, ale chciałem zawsze przygotowywać wersje tekstowe, które nie będą jednocześnie samą transkrypcją, a to okazało się trudne. O ile transkrypcje można łatwo i szybko komuś zlecić, o tyle zrobienie na podstawie podcastu merytorycznego artykułu, który będzie dostosowany do potrzeb czytelników, a nie słuchaczy, jest dość czasochłonne.

Powstało więc 15 odcinków podcastu. Część z nich bazuje na funkcjonujących już artykułach, dograłem wersje audio do znanych tekstów blogowych, uaktualniając i modyfikując je jednocześnie. Inne są zupełnie nowe. Opracowywałem wersję tekstową, nagrywałem audio i wszystko szło jako nowość. Tutaj nakład czasu był większy, bo nie miałem bazowego artykułu, musiałem go stworzyć i opowiedzieć.

Z jednej strony porażka, z drugiej – nie róbmy dramatu. Nie każdy podcast musi być ultraregularny, tym bardziej, że ja kładę nacisk na treści, które zawsze będą aktualne i do których zawsze można wrócić, więc wychodzę z założenia, że może lepiej dłużej popracować nad jednym odcinkiem, ale by był on bardziej przydatny.

Mimo wszystko chcę nadal nagrywać podcasty, bo zwyczajnie to lubię. Lubię usiąść przed mikrofonem, lubię poopowiadać. To dobry trening aparatu mowy, wysławiania się i swojej dykcji.

Podcast

Wszystkie dotychczasowe odcinki podcastu znajdziesz tutaj: podcast “Prawo dla kreatywnych”.

Produktywność zdominowała moją codzienność

Inną porażką, która wraz z końcem roku przerodziła się w sukces, jest brak balansu między życiem zawodowym a czasem na przyjemności. Chodzi o nadmierną produktywność, w którą w pewnym momencie roku wpadłem. Korzystałem z aplikacji Way of life, w której zaplanowałem sobie wiele poszczególnych celów i konsekwentnie je realizowałem.

W pewnym momencie doszło do tego, że na mojej liście celów znajdowało się czytanie codziennie przez pół godziny. Czytanie, które dla mnie z założenia jest przyjemnością, formą relaksu, przez to, że włożyłem je w pewne sztywne ramy, stało się obowiązkiem. Sam już nie wiedziałem, czy robię to dla przyjemności czy z poczucia obowiązku.

Nastał taki graniczny moment, kiedy stwierdziłem, że to wszystko nie ma sensu, odinstalowałem aplikację i już nie śledzę swoich dziennych celów. Staram się to, co jest przyjemnością, utrzymywać jako przyjemność, a nie wkładać w ryzy obowiązków.

To było porażką w początku i w połowie roku – zafiksowanie się w produktywności. Odznaczałem kolejne taski w ciągu dnia, wszystko idealnie mi się układało. Nie miałem ani chwili wolnego, bo płynnie przechodziłem od jednego zadania do drugiego. W pewnym momencie poczułem się bardzo zmęczony.

I nagle pojawiło się światło w tunelu, będące sukcesem – nauczyłem się trochę odpoczywać i robić rzeczy mniej produktywne. Zabrzmi to banalnie, ale za swój sukces uważam to, ze kupiłem sobie… konsolę. Gram w Wiedźmina i w Fifę, a nigdy nie spodziewałem się, że w dorosłym życiu zainwestuję w coś, co służy do zabawy.

Byłem skoncentrowany na tworzeniu treści blogowych, podcastów, na pracy, treningach, czytaniu, nauce angielskiego i zakup takiej konsoli jawił mi się jako sprzeniewierzenie własnym ideałom, zabicie czasu, który mógłbym lepiej wykorzystać.

Sukcesem była zmiana myślenia. Pozwolenie sobie na działanie poza schematem, oderwane od zadań i celów. Teraz cieszę się, że potrafię cieszyć się grą, czymś z założenia nieproduktywnym. Zagubienie w produktywności przekułem na sukces w postaci oderwania się od zadań.

Cele zrealizowane połowicznie

Co do porażek – są jeszcze dwa aspekty, które założyłem na 2017, a które udało się zrealizować połowicznie. Były to treningi oraz nauka angielskiego, a w zasadzie rozwijanie umiejętności mówienia w tym języku. W obu tych dziedzinach nie udało mi się osiągnąć takiego poziomu, jaki bym chciał. Nie poświęciłem temu więcej uwagi, nie byłem w stanie.

Jeden blog, mnóstwo sukcesów, czyli co udało mi się osiągnąć w 2017 roku

Niewątpliwym sukcesem roku 2017 jest to, że blog i podcast nadal generują zainteresowanie. Nadal udaje mi się dostarczać wartościowych treści, nadal ludzie mnie czytają, teraz także słuchają i piszą, że robię fajną robotę. To mnie cieszy.

Jeżeli chodzi o statystyki liczbowe, to:

  • na blog w miesiącu zagląda około 35-45 tysięcy Unikalnych Użytkowników,
  • każdy odcinek podcastu jest przesłuchiwany przez około 1000 osób.

Uważam to za dobre wyniki i cieszę się, że udaje mi się to utrzymywać i tworzyć nowe treści. Cieszy mnie również to, że już nie tylko ja te treści tworzę.

Nie działam już w pojedynkę

I tu kolejny sukces – otworzyłem się na współpracę z innymi osobami. Na blogu powstał dział spółek, w ramach którego Rafał Gondzio, mój kolega po fachu o nich pisze, a także pracuje z klientami w tym zakresie.

Dział spółek

Wszystkie artykuły o spółkach znajdziesz w odpowiednim dziale w ramach strefy wiedzy.

Na blogu zadebiutowała również Magda Zając-Lewandowska w zakresie umowy najmu, którą zajmuje się na co dzień i w której również pomaga osobom zgłaszającym się poprzez blog.

Nie jestem już sam na pokładzie. Otaczanie się innymi ludźmi jest czymś rozwijającym. Pozwala zdobywać kolejne cele

Od marzeń do presiżowego rankingu

W kontekście sukcesów nie mogę nie wspomnieć o rankingu Jasona Hunta. Pamiętam, że gdy zaczynałem blogować, jeszcze na blogu osobistym, to ten ranking był wyznacznikiem, czymś ważnym i zawsze chciałem się w nim znaleźć.

W 2017 roku znalazłem się w srebrnej dziesiątce. Tomek Tomczyk mnie docenił, wspominając, że powinienem znaleźć się tam już wcześniej. Wskazuje to, że moje blogowanie to solidna robota.

Ranking Jasona Hunta

Materiał rankingowy możesz przeczytać tutaj: ranking najbardziej wpływowych blogerów 2017 roku.

Nie brakuje mi klientów

Z blogiem wiąże się również to, że im większe wzbudza zainteresowanie, tym większa liczba klientów do mnie przychodzi. Moja firma istnieje trzeci rok na rynku i ciągle notuje wzrost.

Obsługujemy wraz z moim zespołem coraz więcej spraw. To cieszy, bo wzrost jest tym, czego przedsiębiorcy szukają.

Rośnie również sprzedaż moich produktów elektronicznych. Blog stworzył pasywny dochód, który zapewnia spokój i stabilizację finansową.

Robię to, co lubię, czyli biorę udział w konferencjach

Blog otworzył mi również drzwi na konferencje. Bardzo lubię publiczne występy, lubię przygotowywać prezentacje i je wygłaszać. Czuję się doceniony dostając wszelkie zaproszenia, takie jak chociażby na Social Media Convent, Blog Conference Poznań, czy WroEscape, czyli konferencję o escape roomach, która była dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem i której poświęciłem jeden odcinek podcastu, w którym wyjaśniam prawne aspekty prowadzenia takiego biznesu.

Escape roomy

Materiał powstały na bazie prelekcji wygłoszonej podczas WroEscape znajdziesz tutaj: Prawo dla escape roomów i innych kreatywnych biznesów.

American dream

Dzięki blogowi udało mi się również polecieć do Stanów Zjednoczonych. Dlaczego dzięki blogowi? Dlatego, że w ramach konkursu Blog Roku nagrodą był voucher w biurze podróży ITAKA. Wykorzystałem go na podróż do Kalifornii, relacją podzieliłem się na blogu, więc jeśli masz ochotę zobaczyć więcej to zapraszam do tego wpisu.

Wyprawa do USA

Więcej o mojej wycieczce na zachodnie wybrzeże USA możesz przeczytać tutaj: American Dream,czyli niezwykłe skutki uboczne blogowania.

Tak naprawdę wszystko, co poczytuję za swój sukces, wiąże się z blogiem. Jestem wielkim entuzjastą blogowania specjalistycznego, bo to, co dał mi blog, jest naprawdę niesamowite i ngdy się tego nie spodziewałem. Jeżeli chcesz poznać moją drogę, zapraszam do tych artykułów:

Nie przestaję się rozwijać – wyzwania na rok 2018

Najważniejszym wyzwaniem jest zdanie egzaminu zawodowego.

Moja aplikacja radcowska trwała trzy lata. Zdawałem podczas niej wiele egzaminów cząstkowych, ale zwieńczeniem tego okresu będzie egzamin zawodowy, czyli maraton codziennych egzaminów cząstkowych, który da mi tytuł i prawo do wykonywania zawodu radcy prawnego.

Egzaminy odbędą się dopiero pod koniec marca, ale już rozpocząłem przygotowania i będę je kontynuował coraz bardziej intensywnie.

Przeniesienie biura na zewnątrz

Kolejnym etapem po zdobyciu tytułu, będzie nadanie mojej działalności gospodarczej ram kancelarii prawnej, co wiąże się z wynajęciem biura, być może z kilkoma innymi osobami. Będę chciał stworzyć kancelarię „z krwi i kości”. W chwili obecnej pracuję z domu wraz z mamą, która zajmuje się księgowością. Przeniesienie biura na zewnątrz będzie sporym wyzwaniem, sam jestem ciekaw jak to się wszystko poukłada.

Jedno jest pewne – niezależnie od tych przemian, nadal będę chciał utrzymywać prowadzenie bloga i nagrywanie podcastu, to fundament mojej aktywności prawniczej.

Regularne tworzenie treści

Następne wyzwanie dotyczy treści. Chciałbym wypracować sobie regularność w ich tworzeniu. Zakładałem, że może raz na dwa tygodnie uda się publikować podcast i artykuł, w 2017 roku bywało z tym różnie. Nie wiem jak będzie w 2018, ale jest to niewątpliwie wyzwanie.

Work-life balance

Niemniej ważnym wyzwaniem jest utrzymanie balansu pomiędzy pracą a życiem prywatnym, żeby nie dać się zwariować. Nie cieszyć się z tego, że jestem wiecznie zajęty i że pracuję w weekendy. Zawsze stawiam sobie wysoko poprzeczkę, z zewnątrz uznawaną za nadmiernie wysoką, w pewnym sensie szkodliwą i warto nad tym pracować.

2018 rok będzie poszukiwaniem równowagi, dlatego proszę – trzymaj za mnie kciuki.

Nowy rok, nowy ja, czyli bedę fit

Utrzymanie formy i dobrej kondycji to także wyzwanie, które przed sobą stawiam. Może powrócę do biegania? Może do tego ulicznego? Czas pokaże, jednak do treningów trzy razy w tygodniu na pewno wrócę.

I to chyba już wszystko. Nie chcę przedłużać. Serdecznie dziękuję za przeczytanie tego wpisu. Dziękuję, że jesteś ze mną na blogu i w podcaście. Mam nadzieję, że 2018 będzie nadal rokiem naszej relacji i że będę dostarczał ci wartościowej wiedzy.

Pamiętaj, że zawsze jestem do twojej dyspozycji – możesz do mnie napisać na adres kontakt@wojciechwawrzak.pl.

Podobał ci się ten artykuł? Udostępnij go innym. Dzięki poniższym przyciskom zajmie ci to dosłownie chwilę.

Newsletter

Chcesz otrzymywać wartością wiedzę bezpośrednio na swoją skrzynkę e-mail? Zapisz się na newsletter.

Administratorem Twoich danych osobowych będzie Wojciech Wawrzak, ul. Tatrzańska 91/51, 93-279 Łódź, e-mail: kontakt@wojciechwawrzak.pl. Szczegółowe informacje o przetwarzaniu danych osobowych znajdują się w polityce prywatności. Ponadto, odnajdziesz je w wiadomości potwierdzającej zapis do newslettera.

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Szczegóły znajdują się w polityce prywatności. Możesz zarządzać ustawieniami plików cookies, klikając w przycisk "Ustawienia". Ustawienia Rozumiem i akceptuję