Nawigacja

Wystarczył jeden post Pawła Opydo, by pół Polski zainteresowało się prawem do wizerunku i próbowało zabłysnąć specjalistyczną wiedzą z zakresu wyznaczania granicy między naruszeniem wizerunku a dozwoloną satyrą.

Nic tylko pozazdrościć Pawłowi wpływu na internetową społeczność. Nie chcę nawet myśleć, co ja musiałbym zrobić, by pociągnąć za sobą takie tłumy.

Na szczęście jestem tylko skromnym i sympatycznym prawnikiem, więc mogę zająć się tym, co najlepiej umiem – poddać zaistniałą sytuację analizie prawnej.


Ten artykuł ma również swoją wersję audio. Poniżej możesz odsłuchać podcast poświęcony prawu do wizerunku.

Podcastu “Prawo dla kreatywnych” możesz słuchać regularnie w następujących miejscach:

Będę wdzięczny za twoją ocenę podcastu w iTunes. To pozwoli mi dotrzeć do jak największej liczby słuchaczy.

Wszystkie pozostałe odcinki podcastu “Prawo dla kreatywnych” znajdziesz na podstronie poświęconej podcastowi.

W czym problem?

Cała sprawa polega na tym, że HBO wykorzystało w swoim przekazie reklamowym zdjęcia topowych polskich blogerów (ciągle te same gęby), wkładając im w usta słowa, których nigdy nie wypowiedzieli. Dla zobrazowania sytuacji, post z fanpage Pawła Opydo:

Post użytkownika Paweł Opydo.

Wolno tak, czy nie wolno?

Dla mnie, jako żywo zainteresowanego tematyką prawa do wizerunku (to w końcu temat mojej pracy magisterskiej!), sprawa była od początku jasna. Doszło do bezprawnego wykorzystania wizerunku i blogerom służą stosowne roszczenia na gruncie prawa autorskiego i kodeksu cywilnego (czytaj: Ochrona wizerunku: jak dochodzić swoich praw?).

W komentarzach pod postem pojawiły się jednak uwagi co do prawa do satyry i wolności artystycznej. Wszystko pięknie, ale przepisy poświęcone wizerunkowi nie mają na celu nic innego jak ograniczenie wolności artystycznej właśnie. Twórcy wolno wiele, ale nie może on dowolnie w swojej twórczości wykorzystywać wizerunku innych bez ich zgody – albo na podstawie wyjątkowych okoliczności wskazanych w przepisach, jak np. rozpowszechnianie wizerunku osób znanych w celach informacyjnych (czytaj: Kiedy wolno rozpowszechniać cudzy wizerunek?)

Zresztą może właśnie to dozwolenie stało się przyczyną wątpliwości co po niektórych. Zatem zmuszony jestem w tej chwili z pełną stanowczością podkreślić – nawet wizerunku osób powszechnie znanych wykonanych w związku z pełnieniem przez nie czynności zawodowych nie można rozpowszechniać bez ich zgody do celów innych niż informacyjne. W przypadku HBO sprawa jest oczywista – mamy do czynienia z przekazem reklamowym, a nie informacyjnym.

Wysyłka do zamkniętego kręgu i satyra? To bez znaczenia!

Oceny zaistniałej sytuacji nie zmienia również fakt, że wysyłka maili została przeprowadzona do zamkniętego kręgu odbiorców. Ustawodawca wyposażył podmiot uprawniony w możliwość swobodnego decydowania o każdorazowym rozpowszechnianiu swojego wizerunku.

Ograniczenia tak absolutnego władztwa nad własnym wizerunkiem podyktowane są interesem informacyjnym społeczeństwa (prawo do informacji) i tylko z takich względów można odmówić uprawnionemu ochrony. Kampania HBO, choćby nieskierowana do szerszej publiczności, z zaspokajaniem społecznego prawa do informacji nie miała nic wspólnego. Stanowiła natomiast 100-procentowe działanie marketingowe.

Bez znaczenia pozostaje również kwalifikacja kampanii jako satyry na zapatrzone w siebie środowisko blogerów. Satyra, pastisz, parodia, groteska – forma przedstawienia wizerunków nie ma znaczenia. Dla prawnika liczy się fakt, że wizerunki zostały wykorzystane w celu marketingowym bez zgody uprawnionych.

Autorytety z zakresu prawa własności intelektualnej, takie jak T. Grzeszak, J. Barta i R. Markiewicz, czy J. Sieńczyło-Chlabicz nie pozostawiają wątpliwości – każde komercyjne wykorzystanie wizerunku wymaga zgody zainteresowanych.

Czy blogerzy mogliby coś ugrać na sprawie?

Niezależnie od stwierdzenia naruszenia prawa do wizerunku, można sobie postawić pytanie, czy blogerzy mieliby szansę ugrać w razie sporu sądowego coś więcej niż tylko oświadczenie z przeprosinami wyemitowane na antenie HBO, czy opublikowane w prasie? Nie bardzo. Paweł Opydo napisał w komentarzu pod swoim postem, że wszystko sobie z HBO wyjaśnili, a kampania została z sieci usunięta.

W związku z tym, bardzo trudno byłoby blogerom wykazać tutaj jakąś szkodę majątkową. Można byłoby posiłkować się konstrukcją bezpodstawnego wzbogacenia i domagać się zwrotu uzyskanej korzyści w postaci zaoszczędzenia wydatków, które HBO musiałoby ponieść, chcąc uzyskać zgodę blogerów na rozpowszechnianie wizerunków, ale wydaje mi się, że w sytuacji natychmiastowego – po reakcji blogerów – usunięcia spornego materiału, żaden sąd nie poszedłby taką drogą.

Cała sprawa zatem – zgodnie z przedmiotem sporu – ma charakter wizerunkowy. Co innego, gdyby HBO taką kampanię prowadziło przez określony czas wbrew zgłoszonym żądaniom blogerów jej zaprzestania – w takiej sytuacji można byłoby walczyć już o jakąś pieniężną rekompensatę.

Dla mnie liczy się tylko prawo

Na koniec, pragnę podkreślić, że dokonałem tutaj oceny kampanii HBO pod kątem prawnym. Nie interesują mnie walor estetyczny, kunszt wykonania, przekaz społeczny, czy cokolwiek innego, co niektórzy chcieliby w tej akcji widzieć. Wszelkie pozaprawne oceny pozostawiam na boku, bo to nie moja działka.

Z punktu widzenia prawnika, tutaj naprawdę nie ma o czym dyskutować – wbrew opiniom rozprzestrzenianym w internecie. Nawet jeśli byłbym na tyle zawistny, zazdrosny i krótkowzroczny, by żywić wobec “ciągle tych samych gęb” skrajnie nieprzyjazne uczucia, nie mógłbym w tej sytuacji bronić HBO. Poruszam się na gruncie obowiązujących w Polsce przepisów i nie widzę w nich miejsca na taką formę eksploatacji wizerunku bez zgody uprawnionego.

Jeśli potrzebujesz pomocy w za­kresie ochrony wizerunku lub innych dóbr osobistych, napisz do mnie na adres wojciech.wawrzak@prakreacja.pl.

Podobał Ci się ten tekst? Podaj go dalej poprzez swoje kanały społecznościowe. Dzięki poniższym przyciskom zajmie Ci to dosłownie chwilę.

Przeczytaj również:

Zapraszam na mini-kurs mojego autorstwa “Prawo reklamy w pigułce: naucz się oceniać, czy reklama jest zgodna z prawem“.

To wszystko na dzisiaj, dziękuję za uwagę! Jeśli chcesz otrzymywać więcej artykułów takich jak ten, zapraszam do subskrypcji newslettera.

Powyższych zgód udzielasz mi, czyli Wojciechowi Wawrzak, prowadzącemu działalność gospodarczą pod firmą “Usługi prawne i księgowe Wojciech Wawrzak” z siedzibą w Łodzi (93-279), ul. Tatrzańska 91/51.

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Szczegóły znajdują się w polityce prywatności. Możesz zarządzać ustawieniami plików cookies, klikając w przycisk "Ustawienia". Ustawienia Rozumiem i akceptuję