fbpx

Blogerzy vs hbo, czyli prawo do wizerunku w praktyce

Wystarczył jeden post Pawła Opydo, by pół Polski zainteresowało się prawem do wizerunku i próbowało zabłysnąć specjalistyczną wiedzą z zakresu wyznaczania granicy między naruszeniem wizerunku a dozwoloną satyrą.

Nic tylko pozazdrościć Pawłowi wpływu na internetową społeczność. Nie chcę nawet myśleć, co ja musiałbym zrobić, by pociągnąć za sobą takie tłumy.

Na szczęście jestem tylko skromnym i sympatycznym prawnikiem, więc mogę zająć się tym, co najlepiej umiem – poddać zaistniałą sytuację analizie prawnej.

Spis treści

W czym problem?

Cała sprawa polega na tym, że HBO wykorzystało w swoim przekazie reklamowym zdjęcia topowych polskich blogerów (ciągle te same gęby), wkładając im w usta słowa, których nigdy nie wypowiedzieli.

Wolno tak, czy nie wolno?

Dla mnie, jako żywo zainteresowanego tematyką prawa do wizerunku (to w końcu temat mojej pracy magisterskiej!), sprawa była od początku jasna. Doszło do bezprawnego wykorzystania wizerunku i blogerom służą stosowne roszczenia na gruncie prawa autorskiego i kodeksu cywilnego (czytaj: Ochrona wizerunku: jak dochodzić swoich praw?).

W komentarzach pod postem pojawiły się jednak uwagi co do prawa do satyry i wolności artystycznej. Wszystko pięknie, ale przepisy poświęcone wizerunkowi nie mają na celu nic innego jak ograniczenie wolności artystycznej właśnie. Twórcy wolno wiele, ale nie może on dowolnie w swojej twórczości wykorzystywać wizerunku innych bez ich zgody – albo na podstawie wyjątkowych okoliczności wskazanych w przepisach, jak np. rozpowszechnianie wizerunku osób znanych w celach informacyjnych (czytaj: Kiedy wolno rozpowszechniać cudzy wizerunek?)

Zresztą może właśnie to dozwolenie stało się przyczyną wątpliwości co po niektórych. Zatem zmuszony jestem w tej chwili z pełną stanowczością podkreślić – nawet wizerunku osób powszechnie znanych wykonanych w związku z pełnieniem przez nie czynności zawodowych nie można rozpowszechniać bez ich zgody do celów innych niż informacyjne. W przypadku HBO sprawa jest oczywista – mamy do czynienia z przekazem reklamowym, a nie informacyjnym.

Wysyłka do zamkniętego kręgu i satyra? To bez znaczenia!

Oceny zaistniałej sytuacji nie zmienia również fakt, że wysyłka maili została przeprowadzona do zamkniętego kręgu odbiorców. Ustawodawca wyposażył podmiot uprawniony w możliwość swobodnego decydowania o każdorazowym rozpowszechnianiu swojego wizerunku.

Ograniczenia tak absolutnego władztwa nad własnym wizerunkiem podyktowane są interesem informacyjnym społeczeństwa (prawo do informacji) i tylko z takich względów można odmówić uprawnionemu ochrony. Kampania HBO, choćby nieskierowana do szerszej publiczności, z zaspokajaniem społecznego prawa do informacji nie miała nic wspólnego. Stanowiła natomiast 100-procentowe działanie marketingowe.

Bez znaczenia pozostaje również kwalifikacja kampanii jako satyry na zapatrzone w siebie środowisko blogerów. Satyra, pastisz, parodia, groteska – forma przedstawienia wizerunków nie ma znaczenia. Dla prawnika liczy się fakt, że wizerunki zostały wykorzystane w celu marketingowym bez zgody uprawnionych.

Autorytety z zakresu prawa własności intelektualnej, takie jak T. Grzeszak, J. Barta i R. Markiewicz, czy J. Sieńczyło-Chlabicz nie pozostawiają wątpliwości – każde komercyjne wykorzystanie wizerunku wymaga zgody zainteresowanych.

Czy blogerzy mogliby coś ugrać na sprawie?

Niezależnie od stwierdzenia naruszenia prawa do wizerunku, można sobie postawić pytanie, czy blogerzy mieliby szansę ugrać w razie sporu sądowego coś więcej niż tylko oświadczenie z przeprosinami wyemitowane na antenie HBO, czy opublikowane w prasie? Nie bardzo. Paweł Opydo napisał w komentarzu pod swoim postem, że wszystko sobie z HBO wyjaśnili, a kampania została z sieci usunięta.

W związku z tym, bardzo trudno byłoby blogerom wykazać tutaj jakąś szkodę majątkową. Można byłoby posiłkować się konstrukcją bezpodstawnego wzbogacenia i domagać się zwrotu uzyskanej korzyści w postaci zaoszczędzenia wydatków, które HBO musiałoby ponieść, chcąc uzyskać zgodę blogerów na rozpowszechnianie wizerunków, ale wydaje mi się, że w sytuacji natychmiastowego – po reakcji blogerów – usunięcia spornego materiału, żaden sąd nie poszedłby taką drogą.

Cała sprawa zatem – zgodnie z przedmiotem sporu – ma charakter wizerunkowy. Co innego, gdyby HBO taką kampanię prowadziło przez określony czas wbrew zgłoszonym żądaniom blogerów jej zaprzestania – w takiej sytuacji można byłoby walczyć już o jakąś pieniężną rekompensatę.

Dla mnie liczy się tylko prawo

Na koniec, pragnę podkreślić, że dokonałem tutaj oceny kampanii HBO pod kątem prawnym. Nie interesują mnie walor estetyczny, kunszt wykonania, przekaz społeczny, czy cokolwiek innego, co niektórzy chcieliby w tej akcji widzieć. Wszelkie pozaprawne oceny pozostawiam na boku, bo to nie moja działka.

Z punktu widzenia prawnika, tutaj naprawdę nie ma o czym dyskutować – wbrew opiniom rozprzestrzenianym w internecie. Nawet jeśli byłbym na tyle zawistny, zazdrosny i krótkowzroczny, by żywić wobec „ciągle tych samych gęb” skrajnie nieprzyjazne uczucia, nie mógłbym w tej sytuacji bronić HBO. Poruszam się na gruncie obowiązujących w Polsce przepisów i nie widzę w nich miejsca na taką formę eksploatacji wizerunku bez zgody uprawnionego.

Prakreacja.pl
Jeśli potrzebujesz pomocy w za­kresie ochrony wizerunku lub innych dóbr osobistych, napisz do mnie na adres wojciech.wawrzak@prakreacja.pl.

Przeczytaj również:

Bonus: kurs on-line

Chcesz dowiedzieć się, w jaki sposób samodzielnie przygotować umowę dotyczącą praw autorskich albo po prostu taką umowę zrozumieć, zweryfikować i umieć negocjować?

Jako dodatek do tego artykułu przygotowałem 9-dniowy kurs e-mailowy poświęcony umowom dotyczącym praw autorskich.

Blogerzy vs hbo, czyli prawo do wizerunku w praktyce

Udział w kursie jest nieodpłatny.

Kurs polega na tym, że przez 9 dni otrzymujesz wiadomości dotyczące poszczególnych elementów umowy. Rozprawiamy się z tematami takimi jak:

  • strony umowy,
  • preambuła,
  • definicje,
  • przedmiot umowy,
  • szczegółowe postanowienia licencyjne,
  • prawa zależne i osobiste,
  • odpowiedzialność z tytułu naruszenia praw autorskich,
  • wynagrodzenie,
  • postanowienia końcowe.

Kurs dostępny jest wyłącznie dla subskrybentów newslettera. Jeżeli chcesz wziąć w nim udział, zapisz się do newslettera korzystając z poniższego formularza, a zostaniesz również automatyczny zapisany do grupy uczestników kursu.

Prakreacja.pl

Niestety, ale wybrałeś/aś brak obsługi systemu komentarzy Disqus w menu cookies. Zmień to ustawienie, żeby zobaczyć w tym miejscu komentarze.