Nawigacja

Jednym z bardziej tajemniczych pojęć prawa autorskiego są pola eksploatacji utworu. Problem z ich rozumieniem pojawia się najczęściej przy okazji zawierania umów licencyjnych, bądź przenoszących prawa. Twórcy często czują się zagubieni, gdy przychodzi do sformułowania tej części umowy. Dlatego zapraszam na przejrzysty i praktyczny poradnik, w którym wyjaśnię  najważniejsze kwestie związane z tym mglistym pojęciem.

Pola eksploatacji, czyli co właściwie?

Pola eksploatacji to po prostu poszczególne sposoby korzystania z utworu. Proste? Oczywiście, że tak! Ustawodawca namieszał odrobinkę, posługując się enigmatycznym określeniem, ale tak naprawdę nie kryje się pod nim nic strasznego.

Jeśli jednak komuś sformułowanie “sposoby korzystania z utworu” wydaje się równie tajemnicze, co “pola eksploatacji”, służę praktycznymi przykładami. Sposobami korzystania z utworu będą np.

  • publikacja artykułu na stronie internetowej
  • wydanie książki
  • emisja filmu w telewizji
  • odtworzenie słuchowiska w radiu

W powyższych przykładach wykorzystałem język powszedni. Nie jeden prawnik powiedział by, że zacząłem od pupci strony, zapominając o ustawowym wyliczeniu przykładowych pól eksploatacji, ale ja zrobiłem to celowo – język prawodawcy nie ułatwia bowiem zrozumienia tematu przez laika. Co nie zmienia faktu, że przyjazne przykłady warto uzupełnić przepisem ustawy. Poniżej treść art. 50 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych:


Odrębne pola eksploatacji stanowią w szczególności:

1) w zakresie utrwalania i zwielokrotniania utworu – wytwarzanie określoną techniką egzemplarzy utworu, w tym techniką drukarską, reprograficzną, zapisu magnetycznego oraz techniką cyfrową;

2) w zakresie obrotu oryginałem albo egzemplarzami, na których utwór utrwalono – wprowadzanie do obrotu, użyczenie lub najem oryginału albo egzemplarzy;

3) w zakresie rozpowszechniania utworu w sposób inny niż określony w pkt 2 – publiczne wykonanie, wystawienie, wyświetlenie, odtworzenie oraz nadawanie i reemitowanie, a także publiczne udostępnianie utworu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym

Utrwalanie, zwielokrotnianie, rozpowszechnianie, wprowadzanie do obrotu – sporo pojęć, które mogą napsuć krwi. Nie warto się przejmować. Tak np.:

  • wydanie książki będzie utrwaleniem i zwielokrotnieniem utworu techniką drukarską, a jej sprzedaż w księgarniach wprowadzaniem do obrotu
  • publikacja artykułu na stronie internetowej to publiczne udostępnienie utworu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym

Mętne sformułowania = mętna praktyka

Jak pisałem we wstępie – pola eksploatacji nabierają szczególnego znaczenia przy zawieraniu umów prawnoautorskich. Dlaczego? Bo zarówno umowa licencyjna, jak i przenosząca prawa musi precyzyjnie wskazywać pola eksploatacji, których dotyczy. Nie można zawrzeć umowy obejmującej wszystkie sposoby korzystania z utworu. Każdy ze sposobów trzeba odrębnie wyszczególnić (czytaj też: Umowa licencyjna w działalności wydawniczej).

Często zdarza się tak, że w obawie przed błędnym sformułowaniem umowy, strony opisują pola eksploatacji, powielając po prostu treść przytoczonego wcześniej art. 50. W ten sposób, dochodzi do sprzeczności pomiędzy tym, do czego utwór ma być wykorzystywany, a opisanymi w umowie polami eksploatacji.

Wprawdzie wyliczenie z art. 50 ma charakter przykładowy, ale formuła ta obejmuje wszystkie znane w tej chwili sposoby korzystania z utworu. Z umowy wynika zatem, że jedna ze stron może zrobić z utworem wszystko. Problemu nie ma, dopóki strona ta wykorzystuje ów utwór tylko do tego, co było przedmiotem “rzeczywistych uzgodnień”. Twórca znajdzie się natomiast w niekorzystnej sytuacji, gdy dojdzie do zbyt szerokiego wykorzystania jego utworu. Treść umowy przemawiać będzie na korzyść strony przeciwnej.

Prosty sposób na ból głowy

By uniknąć przedstawionego problemu, wystarczy określić w umowie sposób (sposoby) korzystania z utworu możliwie najdokładniej. Nic nie stoi na przeszkodzie – a w mojej opinii jest wręcz pożądane – by opisywać pola eksploatacji szczegółowo, a nie – tak jak uczynił to ustawodawca w przykładowym wyliczeniu – przy użyciu ogólnych sformułowań. Poniżej trzy przykłady, które ilustrują problem.

Jeśli artykuł ma być opublikowany na stronie internetowej, wskazać warto dokładny adres tej strony, zamiast posługiwać się ustawową formułą “publiczne udostępnianie utworu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym.” W ten sposób unikniemy sytuacji, w której nasz artykuł pojawi się nagle w kilku różnych miejscach w sieci.

Jeśli sesja zdjęciowa ma być wykorzystana dla ilustracji określonego artykułu, warto wskazać ów konkretny artykuł. Opublikowanie wykonanych zdjęć w innym miejscu, stanowić będzie naruszenie umowy.

Jeśli utwór ma być wydany w postaci książki, warto sprecyzować, że chodzi o jeden tytuł wydawniczy, zamiast posługiwać się formułą “utrwalanie i zwielokrotnianie utworu techniką drukarską”. W ten sposób mamy pewność, że wydawca nie przygotuje na podstawie naszego utworu jeszcze jakiś innych wydań.

Dlaczego to ważne?

Precyzyjne określenie pól eksploatacji ma znaczenie z punktu widzenia zakresu uprawnień drugiej strony umowy. W interesie twórcy leży zbieżność postanowień umowy z rzeczywistym celem eksploatacji utworu. Lepiej żeby w umowie wszystko było precyzyjnie opisane – nawet kosztem nadmiernej szczegółowości – niż potem miały powstać spory co do zakresu korzystania z utworu.

Ma to również znaczenie z punktu widzenia wynagrodzenia twórcy. Co do zasady, przysługuje ono oddzielnie za każde pole eksploatacji – chyba, że strony wskażą wyraźnie w umowie, że obejmuje ono wszystkie przewidziane w umowie pola.

Intuicyjnie wydaje się, że im szerszy zakres wykorzystania utworu, tym większe wynagrodzenie. Tak powinno być, ale zdarza się, że podmiot korzystający proponuje nieadekwatnie niską kwotę w stosunku do wszystkich pól eksploatacji, tłumacząc, że formuła w umowie to tylko standardowy zapis, a z utworem nie zostanie zrobione nic więcej niż rzeczywiście uzgodniono.

Czy wierzyć  takim zapewnieniom? Decyzja należy do każdego z osobna. Ja zawsze stawiam na konkrety, a przypowieści o zaufaniu wkładam między bajki.

Terminologiczna zabawa dla odważnych

Na koniec uwaga dla tych, którzy prawa nie biorą za byt diabelski i nie straszne im niuanse prawniczej terminologii. W całym tekście posługiwałem się pojęciem pól eksploatacji, ale było to celowe uproszczenie. W istocie, każde uszczegółowienie sposobu korzystania z utworu w stosunku do sformułowania ustawowego z art. 50, będzie dodatkowym ograniczeniem uprawnień podmiotu korzystającego, a nie odrębnym polem eksploatacji.

W przypadku udzielenia przez twórcę zgody na wykorzystanie jego zdjęcia w konkretnym artykule, polem eksploatacji będzie utrwalenie i zwielokrotnienie utworu techniką drukarską. Sprecyzowanie miejsca tego wykorzystania stanowi natomiast dodatkowe ograniczenie w korzystaniu z utworu.

Tych, którym poczyniona uwaga terminologiczna nie pozwoli spokojnie zasnąć, odsyłam do lektury literatury fachowej – chętnie podrzucę namiary na kilka dobrych pozycji. Na potrzeby dzisiejszego praktycznego tekstu, dajmy jednak spokój temu zagadnieniu.

Podsumowanie

  • pola eksploatacji to poszczególne sposoby korzystania z utworu
  • umowa licencyjna / przenosząca prawa musi wskazywać pola eksploatacji, których dotyczy
  • zawsze warto dążyć do jak najbardziej szczegółowego określenia warunków wykorzystania utworu

Jeśli głowisz się jak odpowiednio sformułować pola eksploatacji w swojej umowie, bądź potrzebujesz weryfikacji otrzymanej od kogoś umowy, mogę Ci w tym pomóc. Napisz na wojciech.wawrzak@prakreacja.pl.


Ten wpis, jak również wszystkich inne dostępne na blogu, oddaję do Twojej dyspozycji całkowicie za darmo. Jeśli uważasz, że jest wartościowy, podaj go dalej poprzez swoje kanały społecznościowe. Zajmie Ci to dosłownie chwilkę, a dzięki temu również inni będą mogli dotrzeć do wiedzy, którą dzielę się tutaj.

O konstruowaniu umów dowiesz się więcej tutaj:

To wszystko na dzisiaj, dziękuję za uwagę! Jeśli podoba Ci się u mnie, zapraszam do subskrypcji newslettera.

Administratorem Twoich danych osobowych będzie Wojciech Wawrzak, ul. Tatrzańska 91/51, 93-279 Łódź, e-mail: kontakt@wojciechwawrzak.pl. Szczegółowe informacje o przetwarzaniu danych osobowych znajdują się w polityce prywatności. Ponadto, odnajdziesz je w wiadomości potwierdzającej zapis do newslettera.

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Szczegóły znajdują się w polityce prywatności. Możesz zarządzać ustawieniami plików cookies, klikając w przycisk "Ustawienia". Ustawienia Rozumiem i akceptuję