Nawigacja

Podczas ostat­niej po­dró­ży po mie­ście na­tkną­łem się na ba­ner re­kla­mo­wy z no­śnym ha­słem „Jeszcze nie mia­łam te­go w usta­ch. Zaciekawiony dwu­znacz­nym (a w za­sa­dzie to jed­no­znacz­nym – przy­naj­mniej dla męż­czy­zny) prze­ka­zem i bra­kiem wska­za­nia re­kla­mo­wa­ne­go pro­duk­tu, szyb­ko wpi­sa­łem fra­zę w Google. Seksistowska re­kla­ma zu­py – przy­kuł mo­ją uwa­gę ty­tuł ar­ty­ku­łu na Onecie. Kliknąłem (jak na sek­si­stę przy­sta­ło) i do­wie­dzia­łem się, że oto mar­ka Profi wpro­wa­dza na ry­nek swój no­wy pro­dukt – zu­pę w prosz­ku. Uśmiechnąłem się i przy­stą­pi­łem do pi­sa­nia te­go tek­stu. Żywo za­in­te­re­so­wa­ny pra­wem re­kla­my, nie mo­głem prze­ga­pić ta­kiej oka­zji.

Niesmaczna i wulgarna – co na to prawo?

Internauci na te­mat kon­tro­wer­syj­nej re­kla­my zdą­ży­li już na­pro­du­ko­wać mnó­stwo ko­men­ta­rzy. Daruję so­bie więc uwa­gi na te­mat jej wul­gar­ne­go, nie­smacz­ne­go i nie­mo­ral­ne­go cha­rak­te­ru. Tym bar­dziej, że je­stem prze­ciw­ne­go zda­nia. W pierw­szej ko­lej­no­ści chciał­bym za­pro­po­no­wać praw­ni­cze spoj­rze­nie na te­mat. Zastanówmy się, czy re­kla­mie tej moż­na za­rzu­cić coś od stro­ny praw­nej.

Komentowaną re­kla­mę oce­niać moż­na przede wszyst­kim na grun­cie usta­wy o zwal­cza­niu nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji, któ­ry to akt praw­ny ma za za­da­nie wal­czyć m.in. z nie­uczci­wą re­kla­mą w ob­ro­cie go­spo­dar­czym. Art. 16 ust. 1 wy­mie­nia przy­kła­do­wo for­my nie­uczci­wej re­kla­my.

Art. 16 1. Czynem nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji w za­kre­sie re­kla­my je­st w szcze­gól­no­ści:

1) re­kla­ma sprzecz­na z prze­pi­sa­mi pra­wa, do­bry­mi oby­cza­ja­mi lub uchy­bia­ją­ca god­no­ści czło­wie­ka;
2) re­kla­ma wpro­wa­dza­ją­ca klien­ta w błąd i mo­gą­ca przez to wpły­nąć na je­go de­cy­zję co do na­by­cia to­wa­ru lub usłu­gi;
3) re­kla­ma od­wo­łu­ją­ca się do uczuć klien­tów przez wy­wo­ły­wa­nie lę­ku, wy­ko­rzy­sty­wa­nie prze­są­dów lub ła­two­wier­no­ści dzie­ci;
4) wy­po­wie­dź, któ­ra, za­chę­ca­jąc do na­by­wa­nia to­wa­rów lub usług, spra­wia wra­że­nie neu­tral­nej in­for­ma­cji;
5) re­kla­ma, któ­ra sta­no­wi istot­ną in­ge­ren­cję w sfe­rę pry­wat­no­ści, w szcze­gól­no­ści przez uciąż­li­we dla klien­tów na­ga­by­wa­nie w miej­sca­ch pu­blicz­ny­ch, prze­sy­ła­nie na koszt klien­ta nie­za­mó­wio­ny­ch to­wa­rów lub nad­uży­wa­nie tech­nicz­ny­ch środ­ków prze­ka­zu in­for­ma­cji.


W od­nie­sie­niu do re­kla­my mar­ki Profi, za­sta­na­wiać moż­na się nad jej kwa­li­fi­ka­cją ja­ko:
  • re­kla­my uchy­bia­ją­cej god­no­ści czło­wie­ka (art. 16 ust. 1 pkt 1)
  • re­kla­my nie­rze­czo­wej – od­wo­łu­ją­cej się do uczuć klien­tów (art. 16 ust. 1 pkt 3)

Reklama uchybiająca godności człowieka

Kryterium „uchy­bie­nia god­no­ści czło­wie­ka” je­st kry­te­rium bar­dzo nie­ostrym. Ile lu­dzi, ty­le róż­ny­ch prze­ko­nań, czym god­no­ść czło­wie­ka je­st i co ją na­ru­sza, a co nie. Dlatego oce­na re­kla­my pod tym ką­tem je­st szcze­gól­nie utrud­nio­na. Powszechnie wska­zu­je się, że za uchy­bia­ją­ce god­no­ści czło­wie­ka na­le­ży uznać od­wo­ła­nie się w re­kla­mie do nę­dzy, ludz­ki­ch cier­pień, sym­bo­li re­li­gij­ny­ch w spo­sób na­ru­sza­ją­cy uczu­cia re­li­gij­ne osób wie­rzą­cy­ch. Godności czło­wie­ka uchy­biać bę­dzie rów­nież nad­uży­cie ele­men­tów sek­su­al­ny­ch, czy też po­słu­że­nie się wy­ra­za­mi i zwro­ta­mi ob­raź­li­wy­mi, nie­przy­zwo­ity­mi.

Sama iden­ty­fi­ka­cja wska­za­ny­ch ele­men­tów w re­kla­mie nie mu­si jed­nak od ra­zu prze­są­dzać o jej nie­do­zwo­lo­nym, nie­uczci­wym cha­rak­te­rze. Oceniać na­le­ży uży­cie ty­ch ele­men­tów w kon­tek­ście ca­łe­go prze­ka­zu. Trudno wy­ma­gać np. od re­kla­my bie­li­zny, bą­dź pre­zer­wa­tyw by po­zba­wio­na by­ła ele­men­tów sek­su­al­ny­ch. Granica mię­dzy re­kla­mą do­zwo­lo­ną, a nie­do­zwo­lo­ną je­st bar­dzo płyn­na. Podkreślić w tym miej­scu na­le­ży, że re­kla­my uchy­bia­ją­cej god­no­ści czło­wie­ka nie na­le­ży utoż­sa­miać z re­kla­mą nie­smacz­ną, w złym gu­ście. Jest to po­gląd utrwa­lo­ny i po­wszech­nie ak­cep­to­wa­ny. Skupiać na­le­ży się na ochro­nie war­to­ści mie­szą­cy­ch się w po­ję­ciu god­no­ści czło­wie­ka, po­zo­sta­wia­jąc na bo­ku kwe­stię gu­stu, sma­ku i wy­czu­cia.

Czytaj też: Gdzie koń­czy się sztu­ka, a za­czy­na por­no­gra­fia?

Cennych wska­zó­wek, co do kry­te­riów oce­ny re­kla­my do­star­cza orzecz­nic­two. Tak np. Sąd Apelacyjny w Warszawie w wy­ro­ku z dn. 14 grud­nia 2005 r. stwier­dził, że „Reklama po­win­na sza­no­wać god­no­ść oso­by ludz­kiej. Zakazać na­le­ży re­kla­my po­ka­zu­ją­cej prze­moc, nie­na­wi­ść ra­so­wą, za­wie­ra­ją­cą tre­ści dys­kry­mi­nu­ją­ce ze wzglę­du na ra­sę, płeć, na­ro­do­wo­ść, ob­raź­li­wą wo­bec wie­rzeń re­li­gij­ny­ch, a tak­że za­chę­ca­ją­cą do po­stę­po­wa­nia szko­dzą­ce­go śro­do­wi­sku.

Odnosząc te uwa­gi do no­wej re­kla­my mar­ki Profi, nie moż­na – w mo­im prze­ko­na­niu – uznać jej za re­kla­mę uchy­bia­ją­cą god­no­ści czło­wie­ka. Brak w niej ja­kich­kol­wiek ele­men­tów dys­kry­mi­nu­ją­cy­ch, czy po­ni­ża­ją­cy­ch okre­ślo­ne gru­py osób. Przekaz opar­ty je­st wpraw­dzie na pod­tek­ście ero­tycz­nym, ale nie uwa­żam, by do­szło do nad­uży­cia ele­men­tów sek­su­al­ny­ch. Nie ma­my tu­taj żad­ny­ch ele­men­tów wul­gar­ny­ch, bru­tal­ny­ch, nie­przy­zwo­ity­ch.

Tych, któ­rzy mó­wią, że ko­bie­ta zo­sta­ła uprzed­mio­to­wio­na py­tam, w ja­ki spo­sób? Czy po­czy­nio­ne na­wią­za­nie do czyn­no­ści sek­su­al­nej na­le­ży uznać za uprzed­mio­to­wie­nie? Seks jak seks. Francuski, hisz­pań­ski, czy tra­dy­cyj­ny – nie wi­dzę róż­ni­cy. To po­dob­ny ab­surd do te­go, jak mó­wie­nie, że po­ka­zy­wa­nie męż­czy­zny ja­ko atrak­cyj­ne­go hy­drau­li­ka je­st je­go przed­mio­to­wym trak­to­wa­niem. Nie daj­my się zwa­rio­wać. Seksualność już daw­no prze­sta­ła być (na szczę­ście) sfe­rą ta­bu i je­śli tyl­ko nie ro­bi­my z re­kla­my ostre­go por­no, daj­my spo­kój ar­gu­men­tom o uprzed­mio­ta­wia­niu ko­go­kol­wiek. W prze­ciw­nym wy­pad­ku, mu­sie­li­by­śmy wy­ta­czać ostre dzia­ła przy oka­zji każ­de­go prze­ka­zu od­no­szą­ce­go się w ja­kiś spo­sób do płci. Zostawmy to pie­nia­czom. I fe­mi­nist­kom.

Reklama nierzeczowa

Komentowany prze­kaz moż­na roz­pa­try­wać rów­nież z punk­tu wi­dze­nia re­kla­my nie­rze­czo­wej. Nierzeczowość prze­ka­zu re­kla­mo­we­go wy­ni­ka z te­go, że od­wo­łu­je się on nad­mier­nie do uczuć i emo­cji od­bior­ców, pod­czas gdy je­st to nie­istot­ne z punk­tu wi­dze­nia ce­ch re­kla­mo­wa­ne­go to­wa­ru.

Wprawdzie prze­pis sank­cjo­nu­je trzy sta­ny świa­do­mo­ści, do któ­ry­ch mo­że od­wo­ły­wać się re­kla­ma nie­rze­czo­wa (lęk, prze­są­dy, ła­two­wier­no­ść dzie­ci) to jed­nak po­wszech­nie przyj­mu­je się, że wy­li­cze­nie ma cha­rak­ter przy­kła­do­wy. W kon­se­kwen­cji, pod uwa­gę brać na­le­ży wszel­kie­go ro­dza­ju uczu­cia, emo­cje i sta­ny świa­do­mo­ści.

Reklamę mar­ki Profi moż­na by­ło­by więc uznać za re­kla­mę od­wo­łu­ją­cą się do uczuć i emo­cji zwią­za­ny­ch ze sfe­rą sek­su­al­ną. Nierzeczowość ob­ja­wia się bra­kiem związ­ku mię­dzy re­kla­mo­wa­ny pro­duk­tem, a emo­cjo­nal­nym za­bar­wie­niem prze­ka­zu. W re­kla­mie pro­dukt nie je­st w ogó­le obec­ny, na pierw­szy plan wy­su­nię­ty je­st na­to­mia­st pod­tek­st sek­su­al­ny. Co wię­cej, wą­tek sek­su­al­ny nie ma żad­ne­go związ­ku z zup­ka­mi eks­pre­so­wy­mi.

Czytaj też: Playboy po­zy­wa Harper’s Bazaar za link do na­gi­ch zdjęć Kate Moss

Argumentacja ta­ka wy­da­je się słusz­na, ale na­le­ży wziąć pod uwa­gę, że ko­men­to­wa­na re­kla­ma przy­ję­ła po­stać te­ase­ru, za­jaw­ki. W tej for­mie re­kla­my, pro­dukt z za­sa­dy je­st nie­obec­ny, na­to­mia­st prze­kaz ma wzbu­dzać za­in­te­re­so­wa­nie od­bior­ców i chęć do­wie­dze­nia się, cze­go re­kla­ma do­ty­czy.

Wzbudzenie ta­kie­go za­in­te­re­so­wa­nia moż­li­we je­st za­tem przez od­wo­ła­nie się do pew­ny­ch sta­nów świa­do­mo­ści nie­ko­niecz­nie ma­ją­cy­ch zwią­zek z pro­duk­tem, któ­ry je­st przed­mio­tem ak­cji pro­mo­cyj­nej. Dlatego uwa­żam, że re­kla­my mar­ki Profi nie moż­na uznać za nie­rze­czo­wą. W prze­ciw­nym wy­pad­ku, na­le­ża­ło­by wy­klu­czyć do­pusz­czal­no­ść re­kla­my te­ase­ro­wej w ogól­no­ści.

Jest super, jest super, więc o co ci chodzi?!

Skoro nie uzna­łem re­kla­my za uwła­cza­ją­cą god­no­ści czło­wie­ka (ab­surd!), ani nie przy­pi­sa­łem jej cha­rak­te­ru nie­rze­czo­we­go – nie znaj­du­ję pod­staw, by uznać, że je­st z nią coś od stro­ny praw­nej nie w po­rząd­ku. Uznaję więc kon­tro­wer­syj­ną re­kla­mę mar­ki Profi za zgod­ną z obo­wią­zu­ją­cym pra­wem.

Co zna­mien­ne, Kodeks Etyki Reklamy przy­go­to­wa­ny przez Radę Reklamy, rów­nież mil­czy na te­mat wąt­ków sek­su­al­ny­ch w re­kla­mie, sku­pia­jąc się na nie­do­zwo­lo­nej w re­kla­mie dys­kry­mi­na­cji, pro­pa­go­wa­niu ak­tów prze­mo­cy, czy wy­wo­ły­wa­niu lę­ku i stra­chu.

Uważam, że słusz­nie. Seks – z za­ło­że­nia roz­ryw­ka dla lu­dzi – nie je­st dzi­siaj te­ma­tem ta­bu i do­pó­ki nie wy­ko­rzy­stu­je­my go w spo­sób nad­mier­ny w sze­ro­ko po­ję­tym ży­ciu pu­blicz­nym, je­go obec­no­ść w re­kla­ma­ch ni­ko­mu nie szko­dzi.

Zresztą umów­my się – re­kla­ma mar­ki Profi nie sie­je żad­ne­go zgor­sze­nia. Zero na­go­ści, ze­ro po­nęt­ny­ch ko­bie­cy­ch kształ­tów, dłu­gi­ch nóg, jędr­ny­ch po­ślad­ków i ob­fi­ty­ch biu­stów. Profi za­ba­wi­ło się je­dy­nie pod­tek­stem słow­nym. Mnie się ta­kie za­gra­nie po­do­ba i nic do nie­go nie mam.

Jeśli ktoś ma jed­nak ja­kieś wąt­pli­wo­ści, za­chę­cam do zło­że­nia skar­gi do Rady Reklamy, któ­ra zaj­mu­je się opi­nio­wa­niem re­klam wska­zy­wa­ny­ch przez kon­su­men­tów. Wystarczy wy­peł­nić for­mu­la­rz do­stęp­ny tu­taj: www.radareklamy.pl/zloz-skarge/skarga-konusmencka.html, opi­su­jąc, co się w re­kla­mie nie po­do­ba, a Rada zaj­mie się pro­ble­mem i wy­ra­zi swo­ją opi­nię. Stanowisko Rady nie ma wpraw­dzie mo­cy praw­nej, ale je­st to jed­nak do­ść sku­tecz­ny spo­sób wal­ki z nie­do­zwo­lo­ną re­kla­mą, po­nie­waż czę­sto opi­nio­wa­ne ne­ga­tyw­nie re­kla­my zo­sta­ją usu­wa­ne – przez sa­my­ch pro­du­cen­tów – z obie­gu.

Poprawność kulturowa w reklamach to zło

Na ko­niec chciał­bym jesz­cze do­dać, że re­kla­ma mar­ki Profi spodo­ba­ła mi się, bo wy­róż­nia się na tle in­ny­ch. To, co naj­bar­dziej ra­zi mnie w pol­skiej re­kla­mie, to jej nad­mier­na po­praw­no­ść kul­tu­ro­wa. Polskie re­kla­my są naj­czę­ściej ste­ryl­ne, ni­ja­kie, ja­ło­we, pla­sti­ko­we. Po pro­stu sła­be.

Zdecydowanie bar­dziej prze­ma­wia do mnie prze­kaz mar­ki Profi niż pro­du­cen­ta pły­nu do zmy­wa­nia Ludwik, któ­ry pró­bu­je ba­wić od­bior­cę od­wie­dzi­na­mi Magdy Gessler w do­mu pol­skiej ro­dziny. Bo prze­cież Ludwik je­st tyl­ko je­den. Cóż, mo­że je­stem po pro­stu sek­si­stow­ską świ­nią, by­wa. Ale naj­lep­szą w biu­rze za­wsze bio­rę w ciem­no. W kuch­ni.

reklama

Wykorzystane zdję­cia sta­no­wią ma­te­ria­ły re­kla­mo­we mar­ki Profi i po­cho­dzą z pro­wa­dzo­ne­go w ra­ma­ch ak­cji pro­mo­cyj­nej pro­fi­lu fan­pa­ge.

Podobał Ci się ten wpis? Podaj go da­lej po­przez swo­je ka­na­ły spo­łecz­no­ścio­we. Dzięki po­niż­szym przy­ci­skom zaj­mie Ci to do­słow­nie chwi­lę.

Zapraszam na mini-kurs mo­je­go au­tor­stwa „Prawo re­kla­my w pi­guł­ce: na­ucz się oce­niać, czy re­kla­ma je­st zgod­na z pra­wem„.

To wszyst­ko na dzi­siaj, dzię­ku­ję za uwa­gę! Jeśli po­do­ba Ci się u mnie, za­pra­szam do sub­skryp­cji new­slet­te­ra.
  • mą­dra

    na­resz­cie mą­drze na­pi­sa­ne

  • Stefan

    No nie do koń­ca, bo za­po­mniał Pan od­nie­ść się do za­rzu­tu nie­zgod­no­ści z do­bry­mi oby­cza­ja­mi. Rada Reklamy ge­ne­ral­nie uwa­ża (je­st wie­le orze­czeń), że po­słu­gi­wa­nie się sek­sem w re­kla­mie bez me­ry­to­rycz­ne­go związ­ku z pro­duk­tem je­st nie­zgod­ne z Kodeksem, a więc nie­zgod­ne ze stan­dar­da­mi bran­ży. Można po­wie­dzieć, że orze­cze­nia Rady Reklamy są pew­nym wy­znacz­ni­kiem te­go, czy re­kla­ma je­st zgod­na z do­bry­mi oby­cza­ja­mi, czy też nie. Moim zda­niem nie je­st. Nie trze­ba więc od­wo­ły­wać się ani do za­rzu­tu na­ru­sze­nia god­no­ści czło­wie­ka, ani do za­rzu­tu re­kla­my nie­rze­czo­wej.

    • Panie Stefanie, dzię­ku­ję za ko­men­ta­rz i wska­za­nie na lu­kę w mo­im ro­zu­mo­wa­niu. Rzeczywiście, po­mi­ną­łem aspekt do­bry­ch oby­cza­jów. Nie zmie­nia to jed­nak mo­jej oce­ny oma­wia­nej re­kla­my. Wydaje mi się, że na­le­ży w tym przy­pad­ku do­ko­nać oce­ny in­ten­syw­no­ści prze­ka­zu o cha­rak­te­rze sek­su­al­nym. Nie do­szło tu­taj do wy­ko­rzy­sta­nia ele­men­tów sek­su­al­ny­ch wpro­st, tj. nie je­st eks­po­no­wa­na na­go­ść, ludz­kie cia­ło, nie są rów­nież uka­za­ne żad­ne czyn­no­ści sek­su­al­ne. Twórcy kam­pa­nii po­słu­ży­li się sko­ja­rze­niem. A że je­st ono ta­kie, ja­kie je­st… cóż, na tym po­le­ga ca­ła sztucz­ka. Nie je­st to nie­smacz­ne, nie­grzecz­ne, wul­gar­ne. Oczywiście, że słu­ży przy­cią­gnię­ciu uwa­gi, ale prze­cież każ­da re­kla­ma ma to na ce­lu. Owszem – prze­kaz ba­lan­su­je na kra­wę­dzi, ale mo­im zda­niem jej nie prze­kra­cza. Nie zmie­nia to fak­tu, że chęt­nie po­znał­bym sta­no­wi­sko Rady Reklamy, co do tej kon­kret­nej re­kla­my.

      • Michał Leszczyński

        Trudno sie zgo­dzic nie­ste­ty. Fakt ba­lan­so­wa­nia na li­nie w tym przy­pad­ku je­st la­two mie­rzal­ny. Nie pa­ra­gra­fem i praw­ny­mi niu­an­sa­mi ale kon­su­men­tem i je­go re­ak­cja. Fala to­tal­nej kry­ty­ki (z oczy­wi­sty­ch po­wo­dow slusz­nej) za­row­no ze stro­ny bran­zy ja­ka re­pre­zen­tu­je row­niez ale co naj­wa­zniej­sze – ze stro­ny kon­su­men­ta je­st znacz­nie wa­zniej­sza niz ocen­no­sc praw­na w tym przy­pad­ku. Idiotyzm sa­me­go po­my­slu na po­zio­mie lo­kal­ne­go za­kla­du na­pra­wy sa­mo­cho­dow „U Pana Jacka” je­st tak czy­tel­na i tak wtor­na ze roz­mo­wa po­win­na do­ty­czyc fak­tu jak przy­jal to po­ten­cjal­ny kon­su­ment i obec­ny uzyt­kow­nik mar­ki. Ja mo­ze kie­dys by­lem tym po­ten­cjal­nym ale te­raz za­row­no ja jak i ty­sia­ce lu­dzi de­kla­ru­ja­cy­ch to na FB po to mar­ke juz ra­czej nie sie­gna. Reklama wbrew te­mu co Pan pi­sze nie ma zwra­cac uwa­ge ale ma byc SKUTECZNA. Dla tej mar­ki ta kam­pa­nia by­la tym sa­mym co daw­no te­mu kam­pa­nia pi­wa kro­lew­skie, kto­re po­sta­no­wi­lo po­ka­zac swo­ich uzyt­kow­ni­kow kto­rzy „trzy strze­li­li”. To by­ly ostat­nie trzy ja­kie strze­lia ta mar­ka, choc o kam­pa­nii mo­wi­lo sie bar­dzo du­zo. Dawne po­wie­dze­nie „nie wa­zne jak mo­wia, wa­zne ze w ogo­le mo­wia” w kon­tek­scie ta­ki­ch ko­mu­ni­ka­cji w ogo­le sie nie spraw­dza. Od mo­wie­nia bo­wiem ra­czej nie ro­snie sprze­daz a ta­ki je­st kon­co­wy cel kaz­de­go ko­mu­ni­ka­tu po­ka­zy­wa­ne­go w re­kla­mie

  • Mistrzowski tok ro­zu­mo­wa­nia 🙂 Popłakałam się ze śmie­chu. Dziękuję za umi­le­nie wie­czo­ru.

    • Polecam się 🙂

    • obiek­tyw­na

      je­st pa­ni smut­na w tym co wy­pra­wia w sie­ci, że na­praw­dę mi przy­kro na to pa­trzeć
      . Pan Wojciech ma tu ab­so­lut­ną ra­cję i obiek­tyw­ne spoj­rze­nie na spra­wę. Proszę za­cho­wać pro­fe­sjo­na­li­zm i nie dac się po­rwać fa­li emo­cji, któ­re za­sła­nia­ją Pani na­praw­dę wie­le prawd te­go świa­ta, i spra­wią, że na­wet pa­ni nie za­uwa­ży, jak in­ni się śmie­ją za Pani ple­ca­mi.

      • a ja­kie emo­cje mną kie­ru­ją w tej spra­wie? bo to mo­ja kon­ku­ren­cja? bo mam emo­cjo­nal­ny sto­su­nek do zu­py? czy dla­te­go, bo to po­nęt­ne usta, któ­re za­wró­ci­ły mi w gło­wie? 🙂
        chęt­nie bym się po­śmia­ła z ty­mi, co się śmie­ją za ple­ca­mi, ale mo­że nie ma­ją od­wa­gi ze mną :/ a ja mam ty­le dy­stan­su do sie­bie…

      • Obiektywna, zmu­szo­ny je­stem Cię upo­mnieć. To nie je­st miej­sce na per­so­nal­ne wy­ciecz­ki. Dalsze ko­men­ta­rze w po­dob­nym to­nie bę­dę usu­wał. Zachęcam na­to­mia­st do dys­ku­sji nad pro­ble­mem przed­sta­wio­nym w not­ce.