Nawigacja

Dzisiaj jesteś, jutro cię nie ma. W taki sposób można podsumować obecność w świecie social media. Nie chodzi przy tym bynajmniej o chwilową popularność, a następnie śmierć medialną spowodowaną bezwzględnymi zasadami showbiznesu, lecz o problem bardziej podstawowy – utratę dostępu do swojego profilu, np. fanpage’a na Facebooku, o czym będzie mowa w tym artykule.

Temat ten przerabiał ostatnio na własnej skórze Bartek Dusza, który zwrócił się do mnie z kilkoma pytaniami prawnymi związanymi z procedurą odzyskiwania fanpage. Porozmawialiśmy, stwierdzając jednocześnie, że byłby to materiał na interesujące case study. Bartek przygotował więc artykuł, w którym krok po kroku opisał, w jaki sposób odzyskał fanpage dla swojego klienta.

Autorem artykułu jest Bartłomiej Dusza, copywriter, marketer, nauczyciel języka polskiego. Z Bartkiem możesz skontaktować się za pośrednictwem Facebooka lub mailowo: bartek.dusza@gmail.com.

Podcast

Jeżeli wolisz słuchać niż czytać, możesz odsłuchać moją rozmowę z Bartkiem na temat procedury odzyskiwania fanpage’a. Oto kolejny odcinek podcastu “Prawo dla kreatywnych”.

Podobał ci się odcinek? Udostępnij go innym. Dzięki poniższym przyciskom zajmie ci to dosłownie chwilę.

Podcastu “Prawo dla kreatywnych” możesz słuchać regularnie w następujących miejscach:

  • systemowa aplikacja “Podcasty” pod iOS,
  • aplikacja Podcast Addict pod Androidem,
  • iTunes,
  • SoundCloud,
  • każda inna aplikacja na smartfonie do podcastów.

Wszystkie pozostałe odcinki podcastu “Prawo dla kreatywnych” znajdziesz na podstronie poświęconej podcastowi.

Poniżej natomiast znajduje się artykuł.

Wstęp, czyli historia utraty dostępu do fanpage

Okoliczności utraty dostępu były dość zawiłe, a sama przeszłość fanpage’a dosyć utrudniała sprawę.

Okazało się bowiem, że tak naprawdę do końca nie wiadomo, kto założył fanpage. Sam klient nie był zbytnio techniczny, więc wiadomo było jedynie tyle, że ktoś kiedyś stworzył dla niego tę stronę. Z tymi ludźmi nie miał już absolutnie żadnego kontaktu.

Ustawienie administratora na tym koncie również było sprawą dosyć nieodpowiedzialną. Jak się okazało, adminów było dwóch, a tak naprawdę – jeden. Pierwszym z nich była osoba, która się do mnie zgłosiła. Drugim – martwe konto, które jednak nie istniało.

Przejdźmy jednak do kwestii utracenia dostępu. Niestety, i w tym przypadku okoliczności okazały się niesprzyjające. Klient najpierw dostał blokadę tożsamości na swoje konto osobiste (prawdopodobnie Facebook przyczepił się niepełnego imienia i nazwiska), a następnie będąc w ustawieniach strony poprzez Business Managera, sam usunął siebie z administratora strony.

W efekcie, z racji, że jedyny admin na stronie był “martwy”, została ona bez jakiejkolwiek osoby zarządzającej nią. Figurowała, ale nikt nie wiedział kim jest. I właśnie z taką historią zgłosił się do mnie.

Jak odzyskałem dostęp do strony?

Dosyć ględzenia. Czas przejść do praktyki. Na szczęście proces odzyskiwania strony zakończył się sukcesem. Od czasu utraty do odzyskania dostępu upłynęło zaledwie sześć dni. Chociaż, w mojej opinii, można było to nawet zamknąć w 2-3 dniach. Dlaczego? O tym opowiem ci na samym końcu. A teraz zapraszam.

  1. Odpuść sobie kontakt przez formularz

Dobra rada: nie korzystajcie z żadnego wbudowanego formularza na stronie Facebooka, gdyż w mojej opinii jest to jedynie strata czasu. Pierwszy mój odruch był właśnie taki, a chwilę później bardzo tego żałowałem.

Wszelkie wysyłanie w ten sposób jakichś dokumentów tożsamości czy innych papierów to zwyczajna strata czasu. W tym przypadku odbijałem się jedynie od automatycznych maili, które w odpowiedzi ciągle wysyłały mi automatyczne i wręcz absurdalne komunikaty: “Dziękujemy za przesłane dokumenty. Wygląda na to, że nie przesłałeś żadnych dokumentów. Prześlij nam dokumenty potwierdzające, że jesteś właścicielem konta”.

Niestety, strata czasu i nerwów.

  1. Kontakt z czatem Facebooka

Kolejnym miejscem do którego się udałem był czat dla reklamodawców (dziękuję Franciszkowi z Social Tiger za wskazówkę!). (Link: https://www.facebook.com/business/form/chat).

Co prawda, jest on przeznaczony wyłącznie dla reklamodawców, ale aby uzyskać dostęp, wystarczy puścić najkrótszą reklamę z dowolnym budżetem.

Jak się okazało, pomysł napisania tutaj był prawdziwym strzałem w dziesiątkę. W końcu mogłem porozmawiać z żywym i prawdziwym człowiekiem, który na dodatek mówił po polsku.

AKTUALIZACJA. Link nie działa, dlatego podaję nową drogę kontaktu z czatem Facebooka:

1. Wchodzimy na https://www.facebook.com/business/help

2. Zjeżdżamy nisko i szukamy “NADAL POTRZEBUJESZ POMOCY? Znajdź odpowiedzi lub skontaktuj się z działem pomocy”

3. Klikamy “PIERWSZE KROKI”

4. W nowym oknie wybieramy “REKLAMY”.

5. Zjeżdżamy znów niżej na dół i będzie takie coś “Potrzebujesz więcej pomocy? Skontaktuj się z działem pomocy”. Musimy kliknąć “Czat z przedstawicielem firmy”.

Na samo połączenie z konsultantem czekałem dosłownie kilka minut. Po dokładnym przedstawieniu problemu klienta, miły i uprzejmy Pan Wiktor skrupulatnie odpowiedział na każde moje pytanie, a także przedstawił, co trzeba zrobić w tej sprawie.

Aby odzyskać dostęp do strony należało przesłać następujące dokumenty, które natomiast pracownik Facebooka przekazywał dalej. Mianowicie:

  • poświadczona notarialnie kopia dokumentu tożsamości osoby podpisującej oświadczenie,
  • poświadczone notarialnie oświadczenie, w którym wnioskodawca potwierdzi, że ma jedyne prawo do strony i które zawiera następujące wytyczne:
    • opisany związek Wnioskodawcy ze Stroną (i uprawnienie do żądania zmiany osoby, która zarządza Stroną),
    • imię i nazwisko dostarczone przez Wnioskodawcę osoby obecnie zarządzającej Stron,
    • jaka jest relacja powyższej osoby wobec Strony,
    • proszę podać wyjaśnienie wniosku oraz czy nastąpiło rozwiązanie umowy o pracę i / lub stosunków handlowych z wymienioną osobą,
    • wszystkie dokumenty uzupełniające żądania. W Pana przypadku, deklarację od radcy prawnego w sprawie przeniesienia własności strony,
    • konto prywatne na Facebooku, które Wnioskodawca chciałby dodać jako nowy administrator strony,
    • oświadczenie, pod groźbą odpowiedzialności karnej, że informacje, są prawdziwe i dokładne.

(zachowana oryginalna pisownia Facebooka)

Pracownik podsumował również naszą rozmowę i wysłał ją na moją skrzynkę mailową. Od tej pory w sprawie odzyskiwania strony miałem kontaktować się bezpośrednio z nim za pomocą wiadomości mailowych.

  1. Konstrukcja oświadczenia

Następnie przystąpiłem do skonstruowania oświadczenia. Nie ukrywam, że miałem pewne obawy, czy będzie ono poprawne. Niemniej, i tym przypadku pracownik Facebooka wykazał się sporą życzliwością. Stwierdził bowiem, że zanim oświadczenie trafi do notariusza, mam wysłać jemu, aby sprawdził jego poprawność. I faktycznie, tak też zrobiłem. Na szczęście, okazało się właściwie napisane.

Co zatem się w nim znalazło? Z racji ochrony sprawy, nie będę wklejał tutaj dokładnej treści tego oświadczenia, tym bardziej, że uniwersalność przypadków, sprawia, że za każdym razem będzie się różnić. Niemniej, pisząc je w imieniu klienta, zawarłem tam takie informacje jak:

  • informacja o wykorzystywaniu strony na Facebooku w celu działalności artystycznej pod pseudonimem takim jak nazwa strony,
  • informacja o tym, w jaki sposób strona była wykorzystywana (kontakt ze społecznością, itd), jaki klient ma z nią związek,
  • informacja o okolicznościach utraty dostępu do strony i usunięcia z funkcji administratora,
  • informacja o tym, iż strona posiada administratora, który jest nieaktywny i nie istnieje możliwość ponownego przypisania do tej funkcji,
  • informacja o braku wiedzy na temat osoby, która zakładała stronę,
  • informacja o tym, dlaczego akurat wnioskodawca ma mieć wyłączne prawo do tej strony,
  • informacja o chęci odzyskania uprawnień administratora i w tym celu podanie również adresu e-mail na które zarejestrowane jest konto osobiste, które ma mieć przyznany dostęp do strony,
  • informacja o tym, że podane dane informacje są prawdziwe dokładne, pod groźbą odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań.

Tak skonstruowane oświadczenie zostało podpisane przez mojego klienta u notariusza.

Słowem również o kosztach notarialnych, które okazały się być śmiesznie niskie. Poświadczenie notarialne oświadczenia wyniosło 24,6 zł, natomiast kopii dowodu tożsamości – 14.76 zł. Tak więc 39,36 zł za odzyskanie blisko 70 tysiecznej społeczności? Brzmi jak świetny interes.

  1. Wysłanie oświadczenia i przyznanie dostępu do strony

Kolejnym (i ostatnim krokiem) było wysłanie oświadczenia i kopii dowodu osobistego do wspomnianego pracownika Facebooka. On znów miał przekazać te dokumenty kolejnym osobom, które natomiast miały rozpatrzyć wniosek i zadecydować, czy klientowi należy się dostęp.

Jak długo to miało trwać? Na to pytanie nikt nie znał odpowiedzi. Przyznam się szczerze, że liczyłem się z czasem w okolicach 2-3 tygodni, a nawet miesiąca.

Informacja o tym, że oświadczenie zostało przekazane do ekspertów wpłynęła na moją skrzynkę mailową o godzinie 15:15 (w dniu, w którym to wysłałem). Jakież wielkie było moje zdziwienie, gdyż już dnia następnego o 8:50 dostałem wiadomość, iż po rozpatrzeniu wniosku, dostęp do strony został przyznany.

Faktycznie, po zalogowaniu fanpage znów miał administratora w postaci osoby mojego klienta. Od razu też doradziłem mu środki zabobiegawcze w dodaniu innych administratorów.

Czy można szybciej?

Na zakończenie jestem ci winny informację odnośnie czasu trwania. Jak już wcześniej wspomniałem, od momentu utraty dostępu i pierwszego kontaktu do odzyskania, cały proces zajął 6 dni.

Zaznaczyłem też, że mogło to trwać 2-3 dni. I słusznie. Dostęp został utracony 18 kwietnia (czwartek). W tym dniu podjąłem też kontakt z Facebookiem. W kolejnym dniu (19 kwietnia) oświadczenie było skonstruowane i wtedy też otrzymałem informacje, że jest poprawne.

Jednak największa rozbieżność wystąpiła w dniu poświadczenia notarialnego. Klient u notariusza pojawił się dopiero 24 kwietnia. W ten dzień dokumenty zostały wysłane też do Facebooka, a odpowiedź otrzymałem dzień później. Wnioski zatem możecie wyciągnąć sami.

Potrzebujesz pomocy prawnej w związku ze swoją aktywnością w social media? Wyślij wiadomość na adres wojciech.wawrzak@prakreacja.pl.

Natomiast w sprawach marketingowych związanych z mediami społecznościowymi oraz copywritingiem,  śmiało kontaktuj się z Bartkiem: bartek.dusza@gmail.com.

Odzyskanie fanpage’a – to możliwe

Jak widać, powyższa historia skończyła się szczęśliwie. Okazuje się, że z Facebookiem da się dogadać, a co najlepsze, pewne rzeczy można załatwić bardzo szybko. Co więcej, muszę pochwalić obsługę za sprawny i szybki kontakt (odpowiedzi na maile dostawałem zazwyczaj w tym samym dniu), a także wychodzenie z inicjatywą pomocy i cierpliwe tłumaczenie.

Mam nadzieję, że jeżeli już znajdziesz się w takiej sytuacji (oby nie!), to ten poradnik pomoże ci w odzyskaniu dostępu do strony. Gdybyś miał jakieś pytania, to serdecznie zapraszam na bartek.dusza@gmail.com.

Czy ten artykuł był dla ciebie przydatny? Jeżeli tak, udostępnij go również innym osobom, które mogłyby z niego skorzystać.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do strefy wiedzy dla kreatywnych.

Chcesz otrzymywać wartością wiedzę bezpośrednio na swoją skrzynkę e-mail? Zapisz się do newslettera.

Administratorem Twoich danych osobowych będę ja, tj. Wojciech Wawrzak, posługujący się adresem kontakt@wojciechwawrzak.pl. Szczegółowe informacje o przetwarzaniu danych osobowych znajdują się w polityce prywatności. Ponadto, odnajdziesz je w wiadomości potwierdzającej zapis do newslettera.

Blog wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jego działania, korzystania z narzędzi analitycznych (Google Analytics), marketingowych (Facebook Custom Audiences), wtyczek społecznościowych (Facebook, LinkedIN, Twitter), systemu komentarzy (Disqus), odtwarzacza wideo (YouTube) oraz odtwarzacza podcastów (SoundCloud). Szczegóły znajdziesz w polityce prywatności. Jeżeli wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies, kliknij w przycisk "Rozumiem i akceptuję". Jeżeli chcesz edytować ustawienia plików cookies, kliknij w przycisk "Ustawienia".
Ustawienia Rozumiem i akceptuję