Nawigacja

Fanart po­wstał z mi­ło­ści. Fanowskiej, czy­stej i nie­ska­la­nej żą­dzą zy­sku. Pasjonaci nie spo­dzie­wali się, że mogą mieć z tego po­wodu pro­blemy. Do par­teru spro­wa­dzili ich praw­nicy. Tak za­częła się dys­ku­sja na te­mat le­gal­no­ści fa­nartu. W Polsce te­mat do­piero racz­kuje, a w sieci znaj­dziesz wiele cha­otycz­nych in­for­ma­cji. Dlatego przy­go­to­wa­łem prze­wod­nik, dzięki któ­remu do­wiesz się wszyst­kiego w jed­nym miej­scu.

Czym jest fanart? Wiesz to lepiej ode mnie

Nie za­cznę tego prze­wod­nika od in­for­ma­cji, czym jest fa­nart. Jeśli do­tar­łeś tu­taj, na pewno wiesz to le­piej ode mnie. Wybacz rów­nież, je­śli w tek­ście po­służę się ja­kimś po­ję­ciem w spo­sób nie­pre­cy­zyjny. Lubię fa­nart i uwiel­biam kre­atyw­nych lu­dzi, któ­rzy się nim zaj­mują, ale jako praw­nik nie wiem o nim tyle, co Ty.

Czuj się za­tem eks­per­tem i je­śli coś po­mie­szam – daj mi o tym znać. W za­mian ofe­ruję Ci praw­ni­czą żon­glerkę na naj­wyż­szym po­zio­mie. Zaczynamy?

Czy fanart jest legalny?

Jeśli sie­dzisz w fa­nar­to­wym śro­do­wi­sku, na pewno wie­lo­krot­nie spo­tka­łeś się z tym py­ta­niem. Na fo­rum, wśród zna­jo­mych, na kon­wen­cie, czy pod­czas roz­grywki w sieci. Odpowiem na nie, ale przy­go­tuj się, że nie bę­dzie to od­po­wiedź TAK lub NIE.

Fanart może być le­galny i może być nie­le­galny. Pomyślisz pew­nie, że bre­dzę, ale tak wła­śnie jest. Udzielenie jed­no­znacz­nej od­po­wie­dzi na py­ta­nie o le­gal­ność fa­nartu jest nie­moż­liwe. Każdy przy­pa­dek wy­maga in­dy­wi­du­al­nej oceny na 3 płasz­czy­znach. Płaszczyzny te od­po­wia­dają 3 gru­pom prze­pi­sów prawa, które mają w tej sy­tu­acji zna­cze­nie.

fanart4

3 płaszczyzny oceny legalności fanartu

W Polsce obo­wią­zują trzy ustawy, z punktu wi­dze­nia któ­rych na­leży pod­dać oce­nie le­gal­ność fa­nartu:

  • ustawa o pra­wie au­tor­skim i pra­wach po­krew­nych,
  • ustawa Prawo wła­sno­ści prze­my­sło­wej,
  • ustawa o zwal­cza­niu nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji.

#1: Prawo autorskie

Tworząc fa­nart, na­wią­zu­jesz do cze­goś, co zo­stało już kie­dyś przez ko­goś stwo­rzone. To, co sta­nowi bazę Twojej gra­fiki, chro­nione jest przez prawo au­tor­skie.

Jeśli ry­su­jesz Batmana, wy­ko­rzy­stu­jesz po­stać, do któ­rej prawa przy­słu­gują ame­ry­kań­skiemu wy­daw­nic­twu DC Comics.

Na pewno za­raz po­wiesz, że prze­cież Ty wpraw­dzie na­wią­zu­jesz do cze­goś, ale ro­bisz to po swo­jemu. Może na­wet po­czy­ta­łeś coś w sieci i do­dasz, że Twój fa­nart to utwór in­spi­ro­wany, do któ­rego przy­słu­gują Ci pełne prawa. Niestety, nie jest tak ró­żowo.

Prawo au­tor­skie roz­róż­nia utwory:

  • pier­wotne,
  • in­spi­ro­wane,
  • za­leżne (opra­co­wa­nia).

Utwór pier­wotny to ten, który po­wstał jako pierw­szy. Jego au­tor ma do niego peł­nię praw i może ro­bić z nim, co mu się tylko po­doba.

Utwór in­spi­ro­wany to ten, który po­wstał w wy­niku in­spi­ra­cji cu­dzym dzie­łem, ale jest na tyle ory­gi­nalny, że przy­pi­suje mu się sa­mo­dzielny cha­rak­ter. W kon­se­kwen­cji, jego au­tor rów­nież może ro­bić z nim, co tylko mu się po­doba.

Utwór za­leżny to ten, który po­wstał w wy­niku opra­co­wa­nia, mo­dy­fi­ka­cji cu­dzego utworu. Tutaj nie jest już tak pięk­nie, bo na ko­rzy­sta­nie z utworu za­leż­nego, po­trzebna jest zgoda au­tora pier­wot­nego.

Fanarty uzna­wane są za utwory za­leżne. Można z tym oczy­wi­ście dys­ku­to­wać, ale nie chcąc po­paść w pro­blemy z pra­wem, le­piej przy­jąć to za obo­wią­zu­jącą za­sadę. Wprawdzie w Polsce  fa­nar­to­wych spraw jesz­cze nie mie­li­śmy, ale je­stem prze­ko­nany, że gdy przyj­dzie co do czego – sąd sta­nie w obro­nie au­tora pier­wot­nego.

Możesz do woli two­rzyć naj­róż­niej­sze fa­narty z udzia­łem Batmana, ale je­śli ze­chcesz pu­ścić je w świat – bę­dziesz po­trze­bo­wał zgody DC Comics.

#2: Prawo własności przemysłowej

Fanart może na­ru­szać rów­nież prawo do znaku to­wa­ro­wego. Znane fik­cyjne po­sta­cie re­je­stro­wane są jako znaki to­wa­rowe i w ten spo­sób uzy­skują do­dat­kową ochronę.

DC Comics dys­po­nuje nie tylko pra­wami au­tor­skimi do Batmana, ale rów­nież za­re­je­stro­wany jest na jej rzecz znak to­wa­rowy.

Nie każdy jed­nak fa­nart na­ru­sza znak to­wa­rowy. Ochrona na pod­sta­wie prawa wła­sno­ści prze­my­sło­wej nie jest tak sze­roka jak w przy­padku prawa au­tor­skiego.

fanart3Znak to­wa­rowy udzie­lany jest na kon­kretne pro­dukty / usługi. Jeśli nie uży­wasz fa­nartu jako kon­ku­ren­cyj­nego dla po­sia­da­cza znaku to­wa­ro­wego pro­duktu, nie na­ru­szasz jego praw. Znak to­wa­rowy ko­rzy­sta bo­wiem z ochrony przed ry­zy­kiem po­myłki. By do­szło do na­ru­sze­nia, fa­nart musi wpro­wa­dzać w błąd co do jego po­cho­dze­nia.

Jeśli ry­su­jesz Batmana, ale nie pró­bu­jesz stwo­rzyć wra­że­nia, że ry­su­nek po­cho­dzi od DC Comics, nie na­ru­szasz znaku to­wa­ro­wego.

Znaki to­wa­rowe ko­rzy­stają rów­nież z ochrony przed ry­zy­kiem pa­so­żyt­nic­twa. Oznacza to, że fa­nart nie musi wpro­wa­dzać w błąd co do jego po­cho­dze­nia, by sta­no­wić na­ru­sze­nie prawa do znaku to­wa­ro­wego.

Wystarczy, że fa­nart służy Ci do zdo­by­wa­nia po­pu­lar­no­ści, przy­cią­ga­nia uwagi po­ten­cjal­nych klien­tów. Chodzi o wszyst­kie te dzia­ła­nia po­przez które ko­rzy­stasz z cu­dzej re­nomy dla wła­snych ce­lów.

Jeśli opa­trzysz pro­du­ko­wany przez Ciebie se­rek wiej­ski fa­nar­tem Batmana, to bę­dziesz bez­pod­staw­nie ko­rzy­stał z re­nomy tej po­staci ce­lem przy­cią­gnię­cia klien­tów.

Ryzyko po­myłki i pa­so­żyt­nic­twa do­ty­czą wy­łącz­nie sy­tu­acji, w któ­rych pró­bu­jesz na fa­nar­tach w ja­kiś spo­sób za­ra­biać. Dopóki ro­bisz to dla do­brej za­bawy, nie mu­sisz oba­wiać się ta­kich za­rzu­tów.

Uważaj jed­nak, by nie ze­sta­wiać ele­men­tów bę­dą­cych zna­kami to­wa­ro­wymi z tre­ściami wul­gar­nymi, ob­raź­li­wymi, dys­kre­dy­tu­ją­cymi. Renomowane znaki to­wa­rowe ko­rzy­stają bo­wiem rów­nież z ochrony przed go­dze­niem w ich re­nomę.

Jeśli przed­sta­wiasz Batmana jako bru­tal­nego gwał­ci­ciela ma­łych dziew­czy­nek, spo­tkasz się z za­rzu­tem go­dze­nia w re­nomę znaku to­wa­ro­wego. Jeszcze go­rzej, gdy za­czniesz re­kla­mo­wać nim krem na cel­lu­lit. Batman i brzyd­kie ko­biety? Nie, to się nie trzyma kupy.

Pamiętaj rów­nież, że na­ru­sze­niem znaku to­wa­ro­wego może być nie tylko przed­sta­wie­nie po­staci, ale rów­nież po­słu­że­nie się ja­kimś in­nym ele­men­tem, np. sym­bo­lem, czy lo­giem.

Nie mu­sisz ry­so­wać Batmana, by na­ru­szyć znak to­wa­rowy DC Comics. Wystarczy, że wy­ko­rzy­stasz w swo­jej gra­fice samo logo cha­rak­te­ry­styczne dla czło­wieka nie­to­pe­rza.

#3: Nieuczciwa konkurencja

Fanart może na­ru­szać prawo kon­ku­ren­cji tylko wtedy, gdy wy­ko­rzy­stu­jesz go w ra­mach pro­wa­dzo­nej przez sie­bie dzia­łal­no­ści go­spo­dar­czej. Sytuacja jest po­dobna, jak w przy­padku zna­ków to­wa­ro­wych. Jeśli pró­bu­jesz na fa­nar­tach za­ra­biać, wy­ko­rzy­sty­wać re­nomę, na którą pra­co­wał ktoś inny, zo­sta­niesz po­są­dzony o po­peł­nie­nie czynu nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji.

Twoja sy­tu­acja bę­dzie jesz­cze gor­sza, gdy fa­narty będą wpro­wa­dzać w błąd co do ich po­cho­dze­nia. Jeśli od­biorcy wy­daje się, że gra­fika po­cho­dzi od pier­wot­nego twórcy, sto­isz na stra­co­nej po­zy­cji.

Nie po­świę­cam nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji wię­cej uwagi. Wpis wy­dłuża się, a zo­stała mi jesz­cze naj­waż­niej­sza sprawa na ko­niec. Gotowy na pu­entę?

Podsumowanie + złota zasada fanartu – nie zarabiaj!

Najsilniej ogra­ni­cza fa­nart prawo au­tor­skie. Uznanie fa­nartu za utwór za­leżny po­wo­duje, że for­mal­nie można upra­wiać go wy­łącz­nie do wła­snej szu­flady albo w kręgu bli­skich zna­jo­mych. Tymczasem prze­cież ist­nieją w sieci ty­siące miejsc, w któ­rym fani dzielą się swoją twór­czo­ścią. Pytasz jak to moż­liwe? Już tłu­ma­czę.

Funkcjonuje taka nie­pi­sana za­sada fa­nartu, że do­póki ro­bisz to bez­in­te­re­sow­nie, włos Ci z głowy nie spad­nie. Uprawnieni mogą wpraw­dzie na grun­cie prawa au­tor­skiego wy­stą­pić z rosz­cze­niami w przy­padku każ­dego roz­po­wszech­nia­nia fa­now­skich gra­fik, ale nie ro­bią tego, bo im się to zwy­czaj­nie nie opłaca. Finansowo, a przede wszyst­kim wi­ze­run­kowo. Część pier­wot­nie upraw­nio­nych idzie jesz­cze o krok da­lej i ofi­cjal­nie ogła­sza, że wy­raża zgodę na nie­ko­mer­cyjny fa­nart.

Wniosek z tego taki, że mo­żesz upra­wiać fa­nart, gdy nie czer­piesz z tego zy­sków. Możesz dzie­lić się nim nie tylko ze zna­jo­mymi w ra­mach do­zwo­lo­nego użytku oso­bi­stego, ale rów­nież z ca­łym świa­tem po­przez po­pu­larne ser­wisy na­sta­wione na taką wy­mianę.

Gdy jed­nak za­czniesz na fa­nar­cie za­ra­biać, ścią­gniesz na sie­bie kło­poty. Uprawnieni nie będą mieli skru­pu­łów w wy­ko­rzy­sta­niu prze­ciwko Tobie prze­pi­sów prawa au­tor­skiego. Co wię­cej, będą mo­gli rów­nież sko­rzy­stać z prawa wła­sno­ści prze­my­sło­wej i ochrony kon­ku­ren­cji. To ozna­cza po­trójne kło­poty. By ich unik­nąć, po­zo­stań po pro­stu bez­in­te­re­sow­nym fa­nem.

fanart2

Ten wpis to pierw­sza część cy­klu po­świę­co­nego twór­czo­ści fa­now­skiej. W ko­lej­nych od­cin­kach zajmę się m.in. fan­fi­kiem i co­splayem. Jeśli masz ja­kieś py­ta­nia, na­pisz do mnie na wojciech.wawrzak@prakreacja.pl, a ja uwzględ­nię je w na­stęp­nych wpi­sach.

Mam do Ciebie prośbę. Jeśli po­do­bał Ci się ten tekst, po­daj go da­lej po­przez swoje ka­nały spo­łecz­no­ściowe i po­zwól do­trzeć do niego rów­nież in­nym. Dzięki po­niż­szym przy­ci­skom zaj­mie Ci to do­słow­nie chwilkę.

Grafika w na­główku dzięki uprzej­mo­ści A Holy Terrors.

To wszystko na dzi­siaj, dzię­kuję za uwagę! Jeśli chcesz otrzy­mać po­wia­do­mie­nie o ko­lej­nych od­cin­kach cy­klu, za­pisz się na new­slet­ter.

Powyższych zgód udzie­lasz mi, czyli Wojciechowi Wawrzak, pro­wa­dzą­cemu dzia­łal­ność go­spo­dar­czą pod firmą „Usługi prawne i księ­gowe Wojciech Wawrzak” z sie­dzibą w Łodzi (93-279), ul. Tatrzańska 91/51.

  • Luiza Bobrowska

    No do­bra, a co z de­vian­tAr­tem? To co wrzu­casz, fa­nart czy nie, jest ob­jęte pra­wem au­tor­skim – w końcu się na­pra­co­wa­łeś i sam coś stwo­rzy­łeś. Strona daje nam moż­li­wość za­ra­bia­nia na tych pra­cach po­przez opcję ‚PRINTS’. Fanarty też się sprze­dają :>
    + mo­żesz jesz­cze po­grze­bać w te­ma­cie commishion’ów, bo za to też się płaci. Dla przy­kładu: http://irahi.deviantart.com/art/Commission-Sheet-408073664

    • Dzięki za cynk! Zajmę się de­vian­tar­tem w od­dziel­nym wpi­sie 🙂

      • Mala Czarna Owca

        Również chęt­nie bym prze­czy­tała ar­ty­kuł o Deviantarcie 🙂

        Tak jak po­przed­niczkę cie­kawi mnie czy mogą mnie spo­tkać ja­kieś
        po­waż­niej­sze kon­se­kwen­cje za sprze­daż fa­nartu w ra­mach commishion’a.
        Niby tylko się ry­suje to co osoba za­ma­wia­jąca chce, jed­nak to też może być
        fa­nart…

        • Dzięki za su­ge­stię! Na pewno po­dejmę ten te­mat. Zapraszam do śle­dze­nia bloga, bę­dzie się działo 🙂

  • Okej, a jak to wy­gląda z tymi słyn­nymi ser­wi­sami ko­szul­ko­wymi (naj­wy­god­niej­szy agre­gat tu­taj: https://dayoftheshirt.com/), które sprze­dają ubra­nia (i cza­sem inne ga­dżety) z fa­nar­tami? Mam z tym pro­blem, bo z jed­nej strony wiem, że Capcom nie za­ro­bił na mo­ich ko­szul­kach z Okami, ale z dru­giej strony ofi­cjal­nie ofe­ro­wane wzory są albo nie­sa­mo­wi­cie dro­gie, albo po pro­stu słabe, albo naj­czę­ściej oba na­raz.
    Ale nikt się za nich nie bie­rze, więc czy ja­koś to omi­jają, czy po pro­stu ni­komu się jesz­cze nie chciało?

    • To dru­gie. Jestem prze­ko­nany, że prę­dzej, czy póź­niej za­cznie się ha­łas. To tro­chę tak jak z udo­stęp­nie­niem chro­nio­nych ma­te­ria­łów w sieci – długo było to bez­karne, te­raz za­czyna się szum. Skala jest po­dobna, bar­dzo trudno wszystko wy­tro­pić.

      • Matiszka

        Podepnę się pod te­mat. Jeżeli w.w. firma opłaci li­cen­cję na owe na­druki jest to wtedy le­galne prawda?

        • Jasne. Jeśli firma skon­tak­tuje się z upraw­nio­nym i do­gada się co do wa­run­ków li­cen­cji – wszystko jest ok.

      • Majka

        Świetny blog! Czegoś ta­kiego po­trze­bo­wa­łam, pew­nie będę czę­ściej za­glą­dać!
        A te­raz wra­ca­jąc do fa­nar­tów… Czyli na­wet tak po­pu­larni gra­ficy jak cho­ciażby Megan Lara (https://www.facebook.com/mLARAart), która sprze­daje swoje ko­szulki na ogromną skalę, ła­mie prawo? Rozumiem, że ciężko jest wła­ści­cie­lom praw do­rwać mniej zna­nych twór­ców fa­nar­tów, ale jej pro­jekty są nie­sły­cha­nie po­pu­larne…
        I jak się to wszystko ma do ilu­stra­cji… Rozumiem, że prawa au­tor­skie do Harry’ego Pottera ma Rowling (czy wy­daw­nic­two, czy ktoś tam), ale je­śli na­ry­suję wła­sną ilu­stra­cję z wła­sną wi­zją po­staci i będę chciała ją sprze­dać, to czy to na­dal jest nie­le­galne?
        A tak w ogóle to na stu­diach mia­łam ja­kieś tam za­ję­cia z prawa au­tor­skiego (stu­dio­wa­łam na ASP) i nie wiem czy to fa­cet, który wy­kła­dał był nie­kom­pe­tentny, czy nie po­tra­fił wy­tłu­ma­czyć nam wszyst­kiego ja­sno, ale z tego co mó­wił wy­ni­kało, że ła­mię prawa au­tor­skie tylko je­śli do­pusz­czam się pla­giatu. Jeśli więc ro­bię na­druk na ko­szulkę z po­sta­cią z se­rialu, ale sama ją na­ry­so­wa­łam i wy­my­śli­łam jak to ma wy­glą­dać to to nie jest ła­ma­nie prawa. Dlatego tro­chę się zmar­twi­łam czy­ta­jąc Twojego po­sta…

        • Majka, dzięki za miłe słowa z pierw­szego zda­nia! 🙂

          Link, który po­da­łaś nie działa, ale na­mie­rzy­łem fan­page na wła­sną rękę. Z eg­ze­kwo­wa­niem praw au­tor­skich jest taka sy­tu­acja, że nie wszy­scy de­cy­dują się do­cho­dzić swo­ich praw, szcze­gól­nie gdy sprawa jest „na gra­nicy” i trudno prze­wi­dy­wać wy­nik. Dla nie­któ­rych, mie­sza­nie się w po­dobne sprawy może być rów­nież nie­ko­rzystne wi­ze­run­kowo. Myślę, że ty­czy się to też fa­nartu. Znaczna część upraw­nio­nych z róż­nych wzglę­dów nic z tym nie robi.

          Jeśli cho­dzi o Twoje wąt­pli­wo­ści do­ty­czące ilu­stra­cji, to sprawa nie jest tak pro­sta, jak przed­sta­wił to Wam wy­kła­dowca, bądź jak sami to ode­bra­li­ście. Granica jest bar­dzo płynna. Nie tylko pla­giat 1:1 jest nie­le­galny, ale rów­nież in­spi­ra­cja, która nie tylko jest in­spi­ra­cją, ale rów­nież ko­rzy­sta­niem z cu­dzej re­nomy. Wiesz, mo­żesz ina­czej na­ry­so­wać Pottera, ale je­śli lu­dzie roz­po­znają w nim Pottera, to ilu­stra­cja cie­szy się więk­szym suk­ce­sem tylko dla­tego, że jest na niej Potter – na­wet w in­nym wy­da­niu.

          Granice mię­dzy utwo­rem sa­mo­dziel­nym, in­spi­ro­wa­nym, za­leż­nym a pla­gia­tem są czę­sto bar­dzo płynne i oce­niać trzeba in­dy­wi­du­al­nie w każ­dym przy­padku.

          • Rajstopa

            Mam na stu­diach po­dobną za­gwozdkę, a tra­fi­łam tu­taj, szu­ka­jąc do­brych ma­te­ria­łów do dys­ku­sji na te­mat wła­śnie fa­nartu a prawa au­tor­skiego. Super lek­tura, wy­ja­śniasz wszystko w taki spo­sób, że nie trzeba się w pa­ra­grafy wczy­ty­wać, aby zro­zu­mieć.

          • Dzięki za cie­płe słowa! Trafiłaś z go­ogle?

          • Rajstopa

            Tak, szu­ka­łam wcze­śniej tylko na za­gra­nicz­nych por­ta­lach, ale stwier­dzi­łam, że nie za­szko­dzi spró­bo­wać też po pol­sku i bar­dzo po­zy­tyw­nie się zdzi­wi­łam.

          • Cieszę się, że mo­głem być po­wo­dem po­zy­tyw­nego za­sko­cze­nia. 🙂

  • Nawet nie sły­sza­łam wcze­śniej ta­kiego okre­śle­nia. Przynajmniej cią­gle się uczę 🙂

  • Arisu

    Jeden ze zna­jo­mych na kon­wen­to­wym sto­isku po­wie­dział mi, że może uży­wać cu­dzych fanrtów/rysować fa­narty z cu­dzymi po­sta­ciami i je sprze­da­wać tak długo, jak nie jest to hur­tem i na skalę świa­tową. Czy jest to prawda? Da się w ten spo­sób obejść prawo?

    • Nie jest to prawda. Wystarczy, że sprze­dasz jedną sztukę i już do­pusz­czasz się na­ru­sze­nia prawa au­tor­skich. Jak na ra­zie jed­nak, pro­ce­dery ta­kie nie są ści­gane, szcze­gól­nie w Polsce. Zarabianie na fa­nar­tach ba­zuje za­tem na tym, że nikt jesz­cze z tym w Polsce nic nie zro­bił. Ale je­śli ktoś bę­dzie chciał coś z tym zro­bić, prawo bę­dzie w 100% stało po jego stro­nie.

      • Arisu

        A czy ktoś oprócz sa­mego au­tora mógłby po­zwać taką osobę za na­ru­sza­nie praw au­tor­skich?

        • Pozwać może ten, komu przy­słu­gują au­tor­skie prawa ma­jąt­kowe. W od­nie­sie­niu do fik­cyj­nych po­staci, są to naj­czę­ściej duże firmy, jak np. wy­daw­nic­twa.

  • Fitonia

    Czyli je­śli na­ry­suje się coś iden­tycz­nie jak w ory­gi­nale i bę­dzie dzie­lić się tym na stro­nach in­ter­ne­to­wych, ale nie bę­dzie się tego sprze­da­wać (tylko się to po pro­stu opu­bli­kuje) to czy to jest le­galne?

    • Nie no, z ry­so­wa­niem cze­goś iden­tycz­nie jak w ory­gi­nalne to już nie jest taka fajna sprawa. Jeśli to wy­gląda iden­tycz­nie, to już nie jest na­wet dzieło za­leżne, a po pro­stu pla­giat.

  • feamoignargfaionakfj9ajfopamjv

    Jak to jest w przy­padku do­men, które za­wie­rają za­strze­żony znak?
    Np. http://www.canon-board.info/ ?

  • Anais

    Jak to jest w przy­padku fa­nar­tów, kiedy przed­sta­wiona po­stać jest osobą ist­nie­jącą na­prawdę? Mam na my­śli, np. por­tret swo­jego idola, mniej lub bar­dziej wy­sty­li­zo­wany?

  • feamoignargfaionakfj9ajfopamjv

    http://www.um.warszawa.pl/aktualnosci/rusza-kampania-centrum-warszawa-19115

    Jak praw­nie wy­gląda ta­kie na­wią­za­nie do po­staci z ko­mik­sów DC?

    • Bardzo cie­kawy przy­pa­dek, dzię­kuję! Jak to wy­gląda praw­nie? Jesteśmy na gra­nicy in­spi­ra­cji / utworu za­leż­nego. Sam je­stem cie­kaw, czy or­ga­ni­za­to­rzy kam­pa­nii zwra­cali się do upraw­nio­nych o zgodę na ta­kie dzia­ła­nie.

  • Dorota Szczęsna

    jak zro­bić ,aby two­rzyć odzież in­spi­ro­waną ko­mik­sami (np bat­man), aby wszystko było le­galne

    • Uzyskać zgodę na ta­kie dzia­ła­nie od pod­miotu upraw­nio­nego.

  • Mortus

    A jak wy­gląda sprawa z port­fo­lio? Jeśli na­ry­suję tego wspo­mnia­nego Batmana i umiesz­czę taką pracę w port­fo­lio to wciąż jest to fa­nart? Portfolio jed­nak ma słu­żyć do za­chę­ce­nia po­ten­cjal­nego klienta/pracodawcy, więc jak wy­gląda sprawa w ta­kiej sy­tu­acji?

    • Sprawa jest na gra­nicy. Uważam, że można za­kwa­li­fi­ko­wać to jako na­ru­sze­nie praw au­tor­skich, ale w prak­tyce ra­czej trudno mi so­bie wy­obra­zić, by ktoś pró­bo­wał wy­cią­gać z tego ja­kieś kon­se­kwen­cje.

  • SkyFlower

    Mam zna­jomą która ry­suje po­stać zna­nej firmy od gier we wła­snym stylu, tzn. tro­chę ina­czej wy­gląda niż w ory­gi­nale, oczy­wi­ście dla czy­stej za­bawy i pu­bli­kuje na de­vian­tArt. Czy wła­sna wi­zja ory­gi­nal­nej po­staci jest nie­le­galna?

    • Jeśli uznamy, że po­stać pod­lega ochro­nie na grun­cie prawa au­tor­skiego, to jej wi­zja wy­kre­owana przez ko­goś in­nego może zo­stać uznana za tzw. utwór za­leżny, a w kon­se­kwen­cji roz­po­wszech­nia­nie ta­kiej wi­zji bez zgody twórcy pier­wot­nego bę­dzie na­ru­sze­niem przy­słu­gu­ją­cych mu praw au­tor­skich. Tyle teo­rii. W prak­tyce, do­póki wy­ko­rzy­sta­nie nie staje się ko­mer­cyjne i ktoś nie­upraw­niony nie za­czyna na tym za­ra­biać, nie po­winno być pro­ble­mów.

      • SkyFlower

        Dziękuję za od­po­wiedź. Bardzo po­mo­gła.

  • Eri

    mam ta­kie py­ta­nie, zro­bi­łam fa­nart z Billem (nie­stety nie moge go wsta­wić) gdzie ma zmie­niona na­zwę i trzyma w ręce pi­sto­let – przed­tem ro­bi­łam ko­szulki z wła­snymi na­dru­kami ale około 5 osób za­ży­czyło so­bie z tym fa­nar­tem, py­ta­nie jak bar­dzo mu­szę zmie­nić po­stać Billa żeby nie mu­sieć rzu­cać się z li­cen­cją (film jest na tyle po­pu­larny w ostat­nim cza­sie że nie bę­dzie mnie stać na li­cen­cje) z góry dzię­kuję za po­moc, nwm czy to coś wnosi ale cena ko­szu­lek jest taka że tylko wzorca koszty zro­bie­nia i nic poza tym

    • Każde ko­mer­cyjne wy­ko­rzy­sta­nie utworu, do któ­rego prawa nam nie przy­słu­gują, wy­maga zgody pod­miotu upraw­nio­nego. Przerobienie / prze­two­rze­nie bę­dzie kwa­li­fi­ko­wane jako utwór za­leżny, z któ­rego ko­rzy­sta­nie rów­nież uza­leż­nione jest od zgody twórcy pier­wot­nego.

  • Monika

    Serek wiej­ski z Batmanem mnie urzekł 😀 Dzięki za ko­lejny świetny tekst!

  • Ruska Aga

    Wpadłam na po­mysł ro­bie­nia to­reb ze zna­nymi au­to­rami (tj. por­tret + cy­tat) i te­raz już kom­plet­nie się po­gu­bi­łam. Rozumiem, że au­to­rów ży­ją­cych nie mogę wy­ko­rzy­stać, ale jak to jest z tymi, któ­rzy już umarli? Widziałam ko­szulki, kubki etc wła­śnie w ta­kim stylu z Dostojewskim, Lemem, i wie­loma in­nymi. Z góry dzię­kuję za od­po­wiedź.

    • Dzień do­bry! Tutaj nie mamy do czy­nie­nia z za­gad­nie­niem fa­nartu, ale uży­cia wi­ze­runku osób zmar­łych. W pra­wie pol­skim wi­ze­ru­nek osoby zmar­łej chro­niony jest jesz­cze przez 20 lat od chwili śmierci – w tym cza­sie osoby upraw­nione mogą do­cho­dzić ochrony. Istnieje jesz­cze coś ta­kiego jak kult pa­mięci zmar­łego, czyli do­bro oso­bi­ste przy­słu­gu­jące oso­bom bli­skim w sto­sunku do zmar­łego. Polecam ten ar­ty­kuł w tym te­ma­cie: http://lookreatywni.pl/kategorie/kultura/ochrona-wizerunku-osoby-zmarlej/