Nawigacja

Zawód, który wykonujesz kształtuje Twoją osobowość. Nie zaprzeczaj, takie są fakty. Na pewno pamiętasz swoich profesorów ze studiów. Wyobrażasz sobie któregoś w roli króla parkietu i tygrysa namiętnego flirtu? Jeśli tak, daję głowę, że nie studiowałeś prawa. Tutaj szkolą samych nudziarzy. Mnie też tak wyszkolili. Ale ja jestem przekorny i otaczam się ludźmi, którzy z tego nudziarstwa skutecznie mnie leczą. Tak było również podczas See Bloggers, blogerskiej imprezy w Sopocie. Po raz kolejny przekonałem się, że warto trzymać z blogerami.

Nie zapomnij, że najważniejsi są ludzie

Każde blogowe spotkanie to bezcenne źródło inspiracji. Świetnie, że są ludzie, którzy organizują takie imprezy! To była pierwsza edycja See Bloggers, więc nie obyło się bez kilku niedociągnięć, ale nie miało to najmniejszego znaczenia. W całej tej zabawie technikalia schodzą na drugi plan. W pierwszej kolejności chodzi o spotkanie wyjątkowych osób z całej Polski.

W Twoim życiu najważniejsi są ludzie. Bardzo długo dochodziłem do tej prawdy. Był taki czas, gdy wszystko, co robiłem, było wręcz absolutnym jej zaprzeczeniem. Wydawało mi się, że mogę podbijać świat bez niczyjego udziału i sam dla siebie jestem najlepszym towarzyszem. Myliłem się. Przejrzałem na oczy, gdy zacząłem prowadzić bloga i spotykać na swojej drodze innych autorów.

Im więcej od siebie dasz, tym więcej otrzymasz w zamian

Apogeum zrozumienia osiągnąłem podczas ostatnich kilku dni spędzonych w Trójmieście. Zaopiekowała się mną Anita Demianowicz, autorka bloga podróżniczego – wyjątkowa osoba, której należą się wyjątkowe podziękowania. Dzięki kilku dniom spędzonym u Anity w domu zrozumiałem, że im więcej ludziom dam od siebie, tym więcej otrzymam w zamian. Otwartość, zaufanie, uśmiech – trzy cechy, na których nie warto oszczędzać, bo wracają niczym bumerang.

Dzięki Anicie para przechadzająca się po gdyńskim nabrzeżu dostała ode mnie sesję fotograficzną. Poprosili mnie o zrobienie jednego zdjęcia, a ja z bananem na twarzy cyknąłem kilkanaście różnych ujęć. Byłem tak naładowany pozytywną energią, że chciałem czynić dobro!

Blogerzy podróżniczy to wyjątkowe osoby ze względu na styl życia, który prowadzą i który wyrabia w nich określone cechy. Ale See Bloggers było okazją, by poznać również blogerów parających się inną tematyką. Wszystkich ich, niezależnie od kategorii, łączy jedno – totalna i niesamowita otwartość na drugiego człowieka.

Prawnik vs bloger = walka skazana na przegraną

Najwięcej życzliwości, dobroci i uśmiechu spotkało mnie na przestrzeni ostatnich lat ze strony blogerów. Wcześniej przyzwyczajony byłem do prawniczego koleżeństwa, któremu bliższa zawsze była atmosfera rywalizacji i taniego lansu. Ładne ciuszki, mądra mina, równo zaczesana grzywka, mylne przekonanie o swojej wyższości. Wybór pomiędzy tymi dwoma skrajnymi postawami jest dla mnie oczywisty.

Gdy podchodzisz do nieznajomego prawnika i mówisz mu “cześć”, ten spogląda na Ciebie z góry, rzuca jakąś odpowiedź od niechcenia po czym odwraca się do Ciebie plecami. Gdy podchodzisz do nieznajomego blogera i mówisz mu “cześć”, ten uśmiecha się do Ciebie, nawiązuje rozmowę i po chwili jesteście najlepszymi przyjaciółmi od lat.

Sporo osób z mojego otoczenia uważa to, co robię za fanaberię, głupotkę, zajęcie bez znaczenia, stratę czasu. Nie mają pojęcia, ile na tym tracą. Wystarczy poczytać Rafała Chmielewskiego, by przekonać się o sile bloga prawniczego. Ale poza aspektem zawodowym, jeszcze więcej tracą, jeśli chodzi o relacje międzyludzkie. Nie widzą, nie rozumieją, a ja nie mam zamiaru im tego tłumaczyć. W moich oczach stoją na przegranej pozycji.

Zapraszam, poznaj mój #lawstyle

Na See Bloggers byłem jedynym autorem bloga prawniczego. Pojechałem do Sopotu, bo wierzę, że ludzie są najlepszą inspiracją, motywacją i czynnikiem rozwojowym. Nie chcę żyć tylko w papierach, dokumentach, przepisach, komentarzach, ustawach. Chcę być blisko ludzi i razem z nimi tworzyć wspólną historię. A przecież to oczywiste, że najbardziej wciągające historie tworzą blogerzy.

Ps. Podoba Ci się mój #lawstyle? Pokaż go światu na swoich kanałach społecznościowych. Kilka przycisków poniżej ułatwi Ci to zadanie, dzięki!

Poznaj mój #lawstyle jeszcze lepiej:

Zdjęcie w nagłówku dzięki uprzejmości Eweliny Choroby.

To wszystko na dzisiaj, dziękuję za uwagę! Jeśli chcesz otrzymywać więcej artykułów takich jak ten, zapraszam do subskrypcji newslettera.

  • AnatomiaZycia

    Blogery to jednak niebezpieczne bestie. Nim się postrzeszesz, a już Cię wciągają do swojej lekko patologicznej rodzinki.

  • Świetny tekst! Żałuję, że przeoczyłem zapisy na See Bloggers, następnej okazji na pewno nie przepuszczę!

  • Wszędzie te blogery. Mnoży się to jak zaraza jakaś. I żeby to chociaż smutne było i ponarzekało trochę. Nie – wiecznie uśmiechnięte i zadowolone z życia. Powinien być na to jakiś paragraf! 😉

    • Daj mi człowieka, znajdę na niego paragraf! Z blogerami to tak nie działa. 😉

  • Miło czytać takie lawstajlowe teksty 🙂 Coś ostatnio rzygamy tęczą, Wawrzaku 😀

  • Nawet nie przypuszczałam, że ktoś takiego bloga w Polsce prowadzi 😉

  • Sandra

    Chyba Wojtek w Łodzi zorganizujemy takie spotkanie ;)) czytam i sama mam ochotę ;))))

    • Prawników, blogerów, czy wszystkich interesujących osób? A może wszystko w jednym? Ja jestem za! 😉

      • Samdra

        Ja jestem za mega impreza blogerów i wszystkich interesujących osób ;)) Łodzi brakuje takich spotkań ;))

  • Łukasz Doliński

    Mega blog Mega wpisy. Świeże, kreatywne i ludzkie podejście do zawodu. pozdrawiam

    • Witaj, Łukasz! Wielkie dzięki za tak miłe słowa, mega miło mi! 🙂

  • Fajnie było Cię poznać osobiście i pogadać, chociaż przez chwilę! Oby było więcej takich okazji do spotkań 🙂

    • Jestem przekonany, że będzie jeszcze nie jedna! 🙂

      • Ja też 🙂 Nie mówiąc o tym, że poważnie rozważam zwiedzenie Łodzi i pamiętam pewien Twój post na fb 😉

  • Adriano

    Znam wielu prawników. Żaden z nich nie pasuje do wyróżnionego przez Ciebie opisu.

    Zresztą dalszy ciąg mówi mi, że to właśnie Ty patrzysz na nich z góry.
    Bezpodstawnie zresztą.

  • twój blog właśnie trafia na moją listę blogów obowiązkowych 😀 tzn. OBOWIĄZKOWO i z chęcią będę tutaj wracała 😀

    pozdrawiam! Arleta

    PS. Ostatni rok mieszkałam na Pomorzu, szkoda że wtedy nie byłam jeszcze blogerką i taka impreza “pod nosem” mnie ominęła 🙂 ale nic straconego, mam nadzieję że się załapię na kolejne edycje!