Nawigacja

Umowy li­cen­cyj­ne to te­mat bar­dzo waż­ny z prak­tycz­ne­go punk­tu wi­dze­nia, szcze­gól­nie je­śli cho­dzi o dzia­łal­no­ść wy­daw­ni­czą. Przekonałem się  o tym, współ­pra­cu­jąc ostat­nio z ma­ga­zy­nem Zmiana – na­pi­sz sie­bie od no­wa, któ­re­go wy­daw­ca po­pro­sił mnie o przy­go­to­wa­nie pro­jek­tów umów li­cen­cyj­ny­ch wła­śnie. Wpis ten, bę­dą­cy czę­ścią pierw­szą cy­klu po­świę­co­ne­go umo­wie li­cen­cyj­nej z punk­tu wi­dze­nia wy­daw­cy, ma za za­da­nie wy­ja­śnić czym je­st umo­wa li­cen­cyj­na, do cze­go słu­ży, kie­dy po­win­no się ją za­wie­rać i w ja­kiej for­mie.

Umowa licencyjna

Umowa li­cen­cyj­na to jed­na z dwó­ch umów do­ty­czą­cy­ch au­tor­ski­ch praw ma­jąt­ko­wy­ch, któ­re zo­sta­ły ure­gu­lo­wa­ne na grun­cie usta­wy z dnia 4 lu­te­go 1994 r. Prawo au­tor­skie i pra­wa po­krew­ne. Przewidując moż­li­wo­ść przej­ścia au­tor­ski­ch praw ma­jąt­ko­wy­ch na pod­sta­wie umo­wy , usta­wo­daw­ca wska­zał na dwa ro­dza­je ta­ki­ch umów:

  1. umo­wa o prze­nie­sie­nie au­tor­ski­ch praw ma­jąt­ko­wy­ch
  2. umo­wa o ko­rzy­sta­nie z utwo­ru (na­zy­wa­na li­cen­cją)
Art. 41 PAiPP 1. Jeżeli usta­wa nie sta­no­wi ina­czej:
1) au­tor­skie pra­wa ma­jąt­ko­we mo­gą przej­ść na in­ne oso­by w dro­dze dzie­dzi­cze­nia lub na pod­sta­wie umo­wy;
2) na­byw­ca au­tor­ski­ch praw ma­jąt­ko­wy­ch mo­że prze­nie­ść je na in­ne oso­by, chy­ba że umo­wa sta­no­wi ina­czej.

2. Umowa o prze­nie­sie­nie au­tor­ski­ch praw ma­jąt­ko­wy­ch lub umo­wa o ko­rzy­sta­nie z utwo­ru, zwa­na da­lej „li­cen­cją”, obej­mu­je po­la eks­plo­ata­cji wy­raź­nie w niej wy­mie­nio­ne.

Czym różnią się obie umowy?

Na po­trze­by dzi­siej­sze­go wpi­su, po­mi­jam szcze­gó­ło­wą pro­ble­ma­ty­kę umów o prze­nie­sie­nie au­tor­ski­ch praw ma­jąt­ko­wy­ch. To, co w tej chwi­li naj­waż­niej­sze, to stwier­dze­nie, że umo­wa li­cen­cyj­na tym róż­ni się od umo­wy o prze­nie­sie­nie au­tor­ski­ch praw ma­jąt­ko­wy­ch, że wsku­tek jej za­war­cia, au­tor­skie pra­wa ma­jąt­ko­we po­zo­sta­ją przy twór­cy, a udzie­la on dru­giej stro­nie – wy­daw­cy – je­dy­nie ze­zwo­le­nia na ko­rzy­sta­nie z ze swo­je­go utwo­ru w okre­ślo­ny w umo­wie spo­sób.

Dla zro­zu­mie­nia róż­ni­cy mię­dzy ty­mi dwo­ma umo­wa­mi, naj­le­piej po­słu­żyć się przy­kła­dem:

Pan X na­pi­sał opo­wia­da­nie. Jako twór­cy, przy­słu­gu­ją mu wzglę­dem te­go opo­wia­da­nia au­tor­skie pra­wa ma­jąt­ko­we­go – ma on wy­łącz­ne pra­wo do ko­rzy­sta­nia z utwo­ru i roz­po­rzą­dza­nia nim na wszyst­ki­ch po­la­ch eks­plo­ata­cji oraz do wy­na­gro­dze­nia za ko­rzy­sta­nie z utwo­ru. Wydawnictwo Y je­st za­in­te­re­so­wa­ne opu­bli­ko­wa­niem opo­wia­da­nia na ła­ma­ch swo­je­go ma­ga­zy­nu. W tym ce­lu mo­że za­wrzeć z Panem X umo­wę o prze­nie­sie­nie au­tor­ski­ch praw ma­jąt­ko­wy­ch al­bo umo­wę li­cen­cyj­ną. Jeśli bę­dzie to umo­wa o prze­nie­sie­nie au­tor­ski­ch praw ma­jąt­ko­wy­ch, pra­wa przy­słu­gu­ją­ce Panu X zo­sta­ną prze­nie­sio­ne na wy­daw­nic­two. Natomiast je­śli bę­dzie to umo­wa li­cen­cyj­na, pra­wa po­zo­sta­ną przy Panu X, a wy­daw­nic­two bę­dzie je­dy­nie upraw­nio­ne do ko­rzy­sta­nia i roz­po­wszech­nia­nia utwo­ru w spo­sób prze­wi­dzia­ny w umo­wie li­cen­cyj­nej.

Umowa o prze­nie­sie­nie au­tor­ski­ch praw ma­jąt­ko­wy­ch wy­da­je się na pierw­szy rzut oka bar­dziej ko­rzyst­na dla wy­daw­cy niż umo­wa li­cen­cyj­na. Biorąc jed­nak pod uwa­gę, że twór­cy bar­dzo czę­sto po­zo­sta­ją nie­chęt­ny­mi prze­no­sze­niu przy­słu­gu­ją­cy­ch im au­tor­ski­ch praw ma­jąt­ko­wy­ch na wy­daw­cę, a je­śli de­cy­du­ją się na ta­ki wa­riant, to za sto­sow­nie wyż­szym wy­na­gro­dze­niem – umo­wa li­cen­cyj­na je­st roz­wią­za­niem, któ­re po­zwa­la osią­gnąć za­mie­rzo­ny efekt w po­sta­ci pu­bli­ka­cji da­ne­go utwo­ru w pro­jek­cie wy­daw­ni­czym bez po­trze­by ge­ne­ro­wa­nia do­dat­ko­wy­ch, nie­po­trzeb­ny­ch kosz­tów.

Jaki jest cel umowy licencyjnej?

Podany po­wy­żej przy­kład po­ka­zu­je rów­nież cel, dla któ­re­go umo­wy li­cen­cyj­ne są za­wie­ra­ne.

Zawierając umo­wę li­cen­cyj­ną z twór­cą, wy­daw­ca uzy­sku­je od twór­cy ze­zwo­le­nie na ko­rzy­sta­nie i roz­po­wszech­nia­nie je­go utwo­ru na okre­ślo­ny­ch w umo­wie wa­run­ka­ch.

Taki cel umó­wy li­cen­cyj­nej spra­wia, że je­st ona sze­ro­ko wy­ko­rzy­sty­wa­na w bran­ży wy­daw­ni­czej. Działa ona na za­sa­dzie ”wilk sy­ty i owca ca­ła”, czy­li przy twór­cy po­zo­sta­ją au­tor­skie pra­wa ma­jąt­ko­we, a wy­daw­ca uzy­sku­je upraw­nie­nie  pu­bli­ka­cji in­te­re­su­ją­ce­go go utwo­ru w swo­im pro­jek­cie wy­daw­ni­czym.

Rodzaje umów licencyjnych

Forma umo­wy li­cen­cyj­nej je­st ści­śle zwią­za­na z jej ro­dza­jem. Wyróżniamy dwa ro­dza­je umów li­cen­cyj­ny­ch:

  1. umo­wa li­cen­cyj­na wy­łącz­na
  2. umo­wa li­cen­cyj­na nie­wy­łącz­na

Poprzez udzie­le­nie li­cen­cji wy­łącz­nej, li­cen­cjo­daw­ca zo­bo­wią­zu­je się do nie­udzie­la­nia li­cen­cji in­nym oso­bom na da­nym po­lu eks­plo­ata­cji.

Jeżeli Pan X udzie­li wy­daw­nic­twu Y li­cen­cji wy­łącz­nej na po­lu roz­po­wszech­nia­nia je­go opo­wia­da­nia on-line, nie bę­dzie mó­gł udzie­lić ta­kiej li­cen­cji żad­ne­mu in­ne­mu pod­mio­to­wi. Jeśli na­to­mia­st udzie­li li­cen­cji nie­wy­łącz­nej, bę­dzie mó­gł ta­kiej sa­mej li­cen­cji udzie­lić ja­kie­mu­kol­wiek in­ne­mu pod­mio­to­wi, np. in­ne­mu wy­daw­nic­twu.

Z punk­tu wi­dze­nia wy­daw­cy, bar­dziej ko­rzyst­na je­st dla nie­go li­cen­cja wy­łącz­na. Ma on wte­dy pew­no­ść, że in­te­re­su­ją­cy go utwór pu­bli­ko­wa­ny je­st wy­łącz­nie na ła­ma­ch je­go pro­jek­tu wy­daw­ni­cze­go. Więcej uwa­gi  wy­łącz­no­ści li­cen­cji i łą­czą­cy­ch się z nią klau­zul w tre­ści umo­wy, po­świę­cę w czę­ści dru­giej ni­niej­sze­go opra­co­wa­nia.

Rozróżnienie na li­cen­cję wy­łącz­ną i nie­wy­łącz­ną, ma to zna­cze­nie, że umo­wa li­cen­cyj­na wy­łącz­na dla swej waż­no­ści wy­ma­ga for­my pi­sem­nej.

Umowa li­cen­cyj­na wy­łącz­na za­war­ta z nie­do­cho­wa­niem for­my pi­sem­nej, je­st nie­waż­na. Istnieje wpraw­dzie moż­li­wo­ść uzna­nia ta­kiej umo­wy za waż­ną umo­wę li­cen­cyj­ną nie­wy­łącz­ną (kon­wer­sja czyn­no­ści praw­nej), ale to te­mat o wie­le bar­dziej zło­żo­ny i wy­ma­ga­ją­cy od­ręb­ne­go omó­wie­nia. Na po­trze­by te­go wpi­su, za­pa­mię­taj­my, że je­śli wy­daw­ca chce za­pew­nić so­bie wy­łącz­no­ść co do da­ne­go utwo­ru, sto­sow­ną umo­wę mu­si za­wrzeć na pi­śmie.

Forma inna niż pisemna

Forma pi­sem­na pod ry­go­rem nie­waż­no­ści zo­sta­ła za­strze­żo­na tyl­ko dla umo­wy li­cen­cyj­nej wy­łącz­nej, a za­tem umo­wa li­cen­cyj­na nie­wy­łącz­na mo­że zo­stać za­war­ta w do­wol­nej for­mie – czy to w for­mie ust­nej, czy do­ro­zu­mia­nej.

Częstym zja­wi­skiem w prak­ty­ce je­st za­wie­ra­nie umów li­cen­cyj­ny­ch nie­wy­łącz­ny­ch w spo­sób do­ro­zu­mia­ny. Najczęściej wy­glą­da to w ten spo­sób, że twór­ca do­star­cza wy­daw­cy utwór dro­gą elek­tro­nicz­ną, czy też tra­dy­cyj­ną, a wy­daw­ca w ja­kiś zwy­cza­jo­wo przy­ję­ty spo­sób otrzy­ma­ny utwór ak­cep­tu­ję, np. po­przez po­twier­dze­nie ma­ilo­we. W ten spo­sób zo­sta­je za­war­ta waż­na umo­wa li­cen­cyj­na nie­wy­łącz­na.

Pamiętać na­le­ży jed­nak, że for­ma ust­na i do­ro­zu­mia­na mo­gą wią­zać się z trud­no­ścia­mi do­wo­do­wy­mi w ra­zie spo­ru mię­dzy wy­daw­cą, a twór­cą co do sa­me­go ist­nie­nia, czy tre­ści umo­wy li­cen­cyj­nej. Jeśli spór roz­strzy­ga­ny bę­dzie na dro­dze są­do­wej, to sąd – na pod­sta­wie ze­bra­ny­ch do­wo­dów – oce­ni, czy i ja­kiej tre­ści umo­wa zo­sta­ła za­war­ta.

Pan X wy­słał wy­daw­nic­twu Y swo­je opo­wia­da­nie, a wy­daw­nic­two po­twier­dzi­ło otrzy­ma­nie tek­stu i pu­bli­ka­cję go w naj­bliż­szym nu­me­rze ma­ga­zy­nu. Po uka­za­niu się na ryn­ku wy­da­nia cza­so­pi­sma z opo­wia­da­niem, Pan X za­żą­dał od wy­daw­nic­twa wy­na­gro­dze­nia w kwo­cie 200 zł, po­wo­łu­jąc się na tre­ść wcze­śniej­szy­ch uzgod­nień mię­dzy stro­na­mi. Wydawnictwo Y za­kwe­stio­no­wa­ło wy­so­ko­ść wy­na­gro­dze­nia, twier­dząc, że opie­wa­ło ono na kwo­tę 99 zł. Pan X zde­cy­do­wał się do­cho­dzić swo­jej na­leż­no­ści na dro­dze są­do­wej. W są­dzie bę­dzie mu­siał udo­wod­nić, że usta­le­nia stron rze­czy­wi­ście do­ty­czy­ły kwo­ty 200 zł. Dysponując ko­re­spon­den­cją ma­ilo­wą z wy­daw­cą po­twier­dza­ją­cą ten fakt, mo­że li­czyć na po­zy­tyw­ne dla sie­bie roz­strzy­gnię­cie są­du.

A więc za­war­cie umo­wy li­cen­cyj­nej na pi­śmie, na­wet mi­mo bra­ku ta­kie­go obo­wiąz­ku, eli­mi­nu­je pro­blem do­wo­dze­nia ist­nie­nia i tre­ści umo­wy w ra­zie ewen­tu­al­ne­go spo­ru. Tak sa­mo jak for­ma, waż­na je­st jed­nak tre­ść umo­wy, od któ­rej pre­cy­zji  czę­sto za­le­ży sy­tu­acja wy­daw­cy w przy­pad­ku są­do­we­go roz­strzy­ga­nia spo­rów z twór­cą.

Część II

Część dru­gą cy­klu prze­czy­ta­sz tu­taj: Umowa li­cen­cyj­na w dzia­łal­no­ści wy­daw­ni­czej cz. 2.

Potrzebujesz in­dy­wi­du­al­nej po­mo­cy?

Napisz do mnie na ad­res wojciech.wawrzak@prakreacja.pl.


Przydał ci się ten ar­ty­kuł? Udostępnij go in­ny. Dzięki po­niż­szym przy­ci­skom zaj­mie ci to do­słow­nie chwi­lę.


Przeczytaj rów­nież:
To wszyst­ko na dzi­siaj, dzię­ku­ję za uwa­gę! Jeśli po­do­ba Ci się u mnie, za­pra­szam do sub­skryp­cji new­slet­te­ra.

Powyższych zgód udzie­la­sz mi, czy­li Wojciechowi Wawrzak, pro­wa­dzą­ce­mu dzia­łal­no­ść go­spo­dar­czą pod fir­mą „Usługi praw­ne i księ­go­we Wojciech Wawrzak” z sie­dzi­bą w Łodzi (93-279), ul. Tatrzańska 91/51.

  • Ciekawy tek­st. Przyznam, że ta­kie wpi­sy bę­dą bar­dzo po­moc­ne dla wie­lu blo­ge­rów 😉

    • Pisałem z my­ślą o wy­daw­ca­ch, ale cie­szę się, że tek­st je­st na ty­le uni­wer­sal­ny, że przy­da się rów­nież twór­com. Choć my­śla­łem, by na ko­niec cy­klu na­pi­sać o li­cen­cja­ch stric­te z po­zy­cji twór­cy – jak naj­le­piej mo­że za­bez­pie­czyć swo­je in­te­re­sy, ne­go­cju­jąc tre­ść umo­wy.

  • Pingback: Umowa licencyjna w działaności wydawniczej, cz. 2 | praKreacja()

  • sto­krot­ka

    Zastanawiam się czy je­że­li nie udzie­lam li­cen­cji i nie prze­no­szę ma­jąt­ko­wy­ch praw au­tor­ski­ch to mo­gę za­sto­so­wać 50 % kosz­ty uzy­ska­nia przy­cho­dów? Są ta­kie utwory,np pre­lek­cja prze­wod­ni­ka o ja­kimś obiek­cie, gdzie trud­no okre­ślić na czym mia­ło­by po­le­gać np. udzie­le­nie li­cen­cji. Prelekcja zo­sta­ła wy­gło­szo­na i na tym spra­wa się koń­czy….

    • Witaj! Interesujące py­ta­nie. Spójrzmy na art. 22 ust. 9 pkt 3 usta­wy o po­dat­ku do­cho­do­wym od osób fi­zycz­ny­ch:

      Koszty uzy­ska­nia nie­któ­ry­ch przy­cho­dów okre­śla się:

      3) z ty­tu­łu ko­rzy­sta­nia przez twór­ców z praw au­tor­ski­ch i ar­ty­stów wy­ko­naw­ców z praw po­krew­ny­ch, w ro­zu­mie­niu od­ręb­ny­ch prze­pi­sów
      lub roz­po­rzą­dza­nia przez ni­ch ty­mi pra­wa­mi – w wy­so­ko­ści 50% uzy­ska­ne­go
      przy­cho­du, z za­strze­że­niem ust. 9a, z tym że kosz­ty te ob­li­cza się od
      przy­cho­du po­mniej­szo­ne­go o po­trą­co­ne przez płat­ni­ka w da­nym mie­sią­cu
      skład­ki na ubez­pie­cze­nia eme­ry­tal­ne i ren­to­we oraz na ubez­pie­cze­nie
      cho­ro­bo­we, o któ­ry­ch mo­wa w art. 26 ust. 1 pkt 2 lit. b, któ­ry­ch
      pod­sta­wę wy­mia­ru sta­no­wi ten przy­chód;

      Pytanie za­tem brzmi, czym je­st ko­rzy­sta­nie z praw au­tor­ski­ch i czy wy­gło­sze­nie pre­lek­cji przez prze­wod­ni­ka bę­dzie ko­rzy­sta­niem z ta­ki­ch praw au­tor­ski­ch? Nie zna­la­złem ni­gdzie in­ter­pre­ta­cji w ta­kim za­kre­sie. Powszechnie przy­ję­to, że ko­rzy­sta­niem z praw au­tor­ski­ch je­st udzie­la­nie li­cen­cji i roz­po­rzą­dza­nie ty­mi pra­wa­mi.

      Ja bym uznał, że w tej sy­tu­acji ma­my do czy­nie­nia z ko­rzy­sta­niem z praw au­tor­ski­ch. Niemniej jed­nak, sta­no­wi­sko urzę­du skar­bo­we­go mo­że być od­mien­ne, dla­te­go za­le­cał­bym ostroż­no­ść w sto­so­wa­niu w ta­kiej sy­tu­acji 50% KUP.

      • sto­krot­ka

        Dziękuję za od­po­wie­dź! Tylko kto z ty­ch praw au­tor­ski­ch ko­rzy­sta je­śli umo­wę na wy­gło­sze­nie pre­lek­cji o obiek­cie za­wie­ram z od­dzia­łem Pttk a wy­gła­szam ją dla wcze­śniej nie­okre­ślo­ny­ch miesz­kań­ców miasta,którzy aku­rat przyj­dą, z miesz­kań­ca­mi nie łą­czy mnie umowa…Pttk na­to­mia­st sto­su­je 50 kosz­ty uzy­ska­nia przy­cho­dów mi­mo że w umo­wie nie ma żad­ny­ch za­pi­sów ani o prze­nie­sie­niu praw ani o li­cen­cji. Stąd mo­je wąt­pli­wo­ści. Swoją dro­gą bar­dzo cie­ka­wy blog:-)

        • Niestety ta­kie wąt­pli­wo­ści moż­na wy­ja­śnić we wią­żą­cy spo­sób tyl­ko po­przez in­dy­wi­du­al­ną in­ter­pre­ta­cję prze­pi­sów pra­wa po­dat­ko­we­go. Dziękuję za mi­łe sło­wo! 🙂

  • Ola

    Wpis uni­wer­sal­ny! Napisałes go 2 la­ta te­mu a mi dzis (09.2015) sie przy­da­je do wła­snej prcy za­wo­do­wej. Zapewne bę­dę do cie­bie wra­ca­ła, bo wi­dzę tu spo­ro tre­ści in­te­re­su­ją­cy­ch, choć nie je­stem bran­żą kre­atyw­ną. Dziękuję i po­zdra­wiam:)