Nawigacja

<< Lego vs Cobi – klocki przed sądem >>

Funkcjonuje w Polsce ustawa, która nosi dumny tytuł ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Jaki cel postawił sobie ustawodawca, wydając tak zatytułowane dzieło, nie trudno się domyślić. Czy mu się udało? To długa historia. Nie na dzisiaj, bo dzisiaj będzie o naśladownictwie produktów, które to naśladownictwo zostało przez ustawodawcę uznane za jeden z czynów nieuczciwej konkurencji właśnie.

NAŚLADOWNICTWO – A CO TO JEST?

Nie trzeba wielkiej wiedzy prawniczej (ba, nie trzeba jej wcale), by mieć pojęcie, czym jest naśladownictwo. I nie chodzi tu o jakąś sztywną definicję, ale po prostu o intuicyjne zrozumienie. Pytam więc: czy gdy spółka Cobi produkuje klocki bardzo podobne do klocków Lego, a do tego z nimi kompatybilne, to dopuszcza się naśladownictwa? Ależ oczywiście, że tak. Ale czy to źle? Tutaj odpowiedzi mogą być już różne.

CZY MOŻNA ZGODNIE Z PRAWEM NAŚLADOWAĆ?

Sąd nie zastanawiał się, czy to źle. Sąd zastanawiał się, czy to zgodne z prawem. Czyli czy Cobi może sobie tak po prostu wziąć klocki Lego, zrobić i oznaczyć po swojemu, po czym puścić w świat w dwukrotnie niższej cenie. I wiecie co? Stwierdził, że może.

A może sobie pozwolić na to dlatego, że:

aby naśladownictwo produktów uznać za czyn nieuczciwej konkurencji, musi ono prowadzić do skutku w postaci możliwości wprowadzenia w błąd klientów co do tożsamości lub producenta produktu.

Cobi na każdym klocku odciskało swój znak towarowy, klocki pakowało w pudełka o odmiennej od pudełek Lego kolorystyce i oznaczało na nich siebie jako producenta wraz ze wskazaniem dokładnego adresu. Sądy (okręgowy, apelacyjny i najwyższy) zgodnie stwierdziły, że wobec takich okoliczności nie może być mowy, by po stronie przeciętnego klienta doszło do pomyłki w zakresie pochodzenia klocków.

A GDYBY TAK KLOCKI OPATENTOWAĆ?

W całej sprawie ważne było jeszcze to, że klocki Lego same w sobie nie były chronione na gruncie prawa własności przemysłowej. Spółka Lego swoje roszczenia oparła na ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, bowiem nie przysługiwały jej żadne prawa wyłączne co do samych klocków. Inaczej przedstawiałaby się sytuacja, gdyby klocki chronione były na podstawie patentu. Wtedy sprawa byłaby prosta – Cobi naruszyło wyłączne prawo przysługujące spółce Lego, więc ta jak najbardziej może korzystać ze środków ochrony przewidzianych na gruncie prawa własności przemysłowej. Ale to już zupełnie inna bajka.

LEKKO, PRZYJEMNIE, BEZBOLEŚNIE

Dość frywolnie i lekkim słowem potraktowałem całą sprawę, a przecież mówimy o orzeczeniu Sądu Najwyższego. Zainteresowani bez problemu dotrą w internecie do jego treści podanej w stricte prawniczej formie, posługując się sygnaturą I CKN 1319/00 – ja chcę dzisiaj tylko nakreślić bardzo wstępnie temat i otworzyć sobie drogę do rozważań na temat nieuczciwej konkurencji w przyszłości.

PODSUMOWANIE

Podkreślić pragnę natomiast, że orzeczenie ma bardzo duże znaczenie z punktu widzenia rozwoju praktyki i orzecznictwa. Wydane zostało w 2002 r., ale pozostaje wciąż aktualnym. Warto pamiętać, że Sąd Najwyższy jednoznacznie stwierdził, iż:

Wyczerpujące i wyraźne oznaczenie producenta na opakowaniu towaru oraz trwałe umieszczenie znaku towarowego bezpośrednio na produkcie wprowadzanym do obrotu wyłącza możliwość wywołania błędu co do tożsamości producenta, jak i produktu.

Podobne spory jak w przypadku Lego vs Cobi rozgrywały się już przed sądami i te konsekwentnie odnosiły się do rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego, który ma siłę, pozwalającą kształtować linię orzeczniczą. Być może w przyszłości SN zmieni zdanie (co zdarza mu się czynić), bądź też po prostu ustawodawca zabawi się tekstem ustawy w ramach nowelizacji, ale na chwilę obecną sprawy mają się tak, a nie inaczej. Można oczywiście dyskutować, czy to dobrze, czy to źle, ale zawsze trzeba mieć z tyłu głowy aktualnie funkcjonującą regulację.

A więc do dzieła – naśladować, precyzyjnie oznaczać i robić kasę. Robota czeka!


O ochronie konkurencji przeczytasz również tutaj:

To wszystko na dzisiaj, dziękuję za uwagę! Jeśli podoba Ci się u mnie, zapraszam do subskrypcji newslettera.
Blog wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jego działania, korzystania z narzędzi analitycznych (Google Analytics), marketingowych (Facebook Custom Audiences), wtyczek społecznościowych (Facebook, LinkedIN, Twitter), systemu komentarzy (Disqus), odtwarzacza wideo (YouTube) oraz odtwarzacza podcastów (SoundCloud). Szczegóły znajdziesz w polityce prywatności. Jeżeli wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies, kliknij w przycisk "Rozumiem i akceptuję". Jeżeli chcesz edytować ustawienia plików cookies, kliknij w przycisk "Ustawienia".
Ustawienia Rozumiem i akceptuję